WYWIAD: Tomasz Kostyła (zespół Legion, poeta, dziennikarz).

W czasach kiedy on zaczynał grać muzykę dla skinów, a było to krótko po Okrągłym Stole (!) raczej nie do pomyślenia było w jednym zinie pisać o muzyce tożsamościowej/ RAC i hip hopie. Długo po tym, kiedy pożyczaliśmy sobie z kumplami przegrywane kasety jego Legionu, a był to koniec lat 90tych, antagonizmy jeszcze istniały… Dopiero w obecnych czasach mieszanie stylów przestaje niektórych dziwić… I mam nadzieję, że „Droga Legionisty” utrwali ten trend, że liczy się po pierwsze nacjonalizm i muzyka, a po drugie subkulturowe klimaty. Z Tomkiem rozmawiamy o jego kapeli, tomiku poezji oraz o polskim nacjonalizmie. Zapraszam do lektury tego krótkiego wywiadu! Ukazał się on w majowym zinie „Droga Legionisty”. W drugim numerze muzyków reprezentować będzie Sokół.

„Goń! Bolszewika goń”!

Ł: Witam. Na początek przedstaw się czytelnikom „Drogi Legionisty”. W jakie projekty byłeś kiedyś i obecnie jesteś zaangażowany?

Tomasz Kostyła: Witam. Tomasz J. Kostyła, światopoglądowo nacjonalista polski od zawsze i na zawsze, preferujący opcję narodowo- radykalną. Zajmuje się fotografią, dziennikarstwem i literaturą. Staram się wraz z kilkoma przyjaciółmi odrodzić w Polsce kulturę tożsamościową w różnych aspektach życia społecznego. Nie jest to łatwe, ale niezbędne dla zachowania zdrowej substancji narodowej.

Ł: Jak oceniasz kondycję współczesnej polskiej sceny muzyki NR, tożsamościowej itp.? Czego słuchasz?

TK: Kondycja rodzimej muzyki tożsamościowej byłaby o wiele lepsza, gdyby politycy z tzw. prawicy zechcieliby zainwestować w scenę muzyczną. Żadna organizacja, jak dotąd, tym się nie zajęła poważnie. To jest problem, bo uciekają nam talenty. Mam na myśli muzyków, którzy określają się jako polityczni żołnierze, którzy w nurcie muzyki tożsamościowej chcą się rozwijać. Tak naprawdę, to polityka narodowa porzuciła całkiem polską kulturę. Ludzie tworzą w osamotnieniu. Nie tylko muzykę. W tym jest problem. To, że mamy IRYDION, DE PRESS jest zasługą tych zespołów. Jednak siła ich przekazu byłaby o wiele większa, gdyby polskie media się tym zainteresowały na poważnie.

Ja słucham bardzo wiele muzyki, od poezji śpiewanej po hard core. Mam swoich faworytów ze sceny polskiej, jak i zagranicznej.

Ł: Przyznam, że wychowałem się m.in. na muzyce Legionu. Mimo, iż lubiłem również mocniejsze teksty to poetyckie zabarwienia Waszych materiałów również potrafiły zmotywować młodego nacjonalistę do działania.  Dzisiaj robisz Tomek całkiem inne rzeczy. Czy żałujesz wydania kasety „Lata walk ulicznych”, która była jak na Twoją twórczość dość radykalna?

TK: Nie. Nigdy nie żałowałem i nie żałuję kasety „LATA WALK ULICZNYCH”. To miało tak być, musiała się ukazać tego typu twórczość, która jak się okazało, przemówiła do wielu ludzi. Oczywiście, że dzisiaj się na to spogląda nieco inaczej. Na początku lat 90 tych był nieco inny klimat i to się mocno odczuwa słuchając tego materiału. Ludzie mnie zawsze pytają o „Lata Walk”, czemu tak, a nie inaczej… To był żywioł radykalny jednoznacznie określający postawę wielu słuchaczy, u których następowało przebudzenie.

Ł: To się ceni, bo wielu ludzi niestety lubi wypierać się radykalnej przeszłości. Szanuję trwanie w idei, dlatego cieszy mnie, że mimo aż tylu lat ciągle jesteś w klimatach NR. Po drodze była jakaś przygoda ze startowaniem w wyborach. Możesz opisać jak to wyglądało?

TK: Poglądów nie zmieniam, bowiem wierzę, że tylko idea narodowa ocali Polskę i Polaków. Nie mogę się wypierać swojej tożsamości. Oczywiście, że ponosi się tego konsekwencje. Nie jest łatwo być Polakiem w Polsce. Ja ponoszę konsekwencję swoich poglądów i ma to odzwierciedlenie w wielu sprawach egzystencjalnych. Ale czy przez to mam odejść od prawdy? Przecież Zycie nie zamyka się jedynie w wymiarze doczesnym.

Tak, byłem kandydatem na posła z ramienia PPN. Nie należałem do tej partii, ale ona wystawiła moją kandydaturę. Nie traktuję tego jako błąd. Było to pewne doświadczenie i na tym się skończyło.

Ł: Wracając do muzyki. Jaką płytę Legionu lubisz najbardziej i dlaczego?

TK: Każdy z materiałów Legionu był opisaniem pewnej postawy oraz drogi, po której się szło. Każdy z tych trzech materiałów stanowił zamkniętą całość – mówił o czymś, co miało miejsce z nadzieją na ciąg dalszy. Na pewno program „AMDG” jest najbardziej dojrzały oraz inspirujący. Do niego nie mam zastrzeżeń.

„Pozostało nas niewielu, naznaczonych odmiennością – mamy tylko… czystość własnych serc”!

Ł: A nie myślałeś o reaktywacji kapeli? Cały czas piszesz teksty, a więc weny chyba nie brakuje?

TK: Zakładam taką opcję, że Legion powróci. Nie zamykam się na to. Teksty piszę różne. Jestem dziennikarzem, bywam poetą – więc de facto pojawiają się momenty, kiedy pióro staje się niezbędne wręcz.

Ł: W poprzednim pytaniu zawarłem niejako kolejny wątek. Twoje dzisiejsze teksty. Jest to patriotyczna poezja. Dlaczego akurat tego typu twórczość? Do kogo ona miała trafić?

TK: Ja bardzo chciałbym, aby w Polsce odrodziła się kultura tożsamościowa. Nikt tego do tej pory nie zrobił. Na dniach wyjdzie „Antologia polskiej poezji tożsamościowej” [rozmawiamy w kwietniu 2012 – przyp. red.], w której są zawarte wiersze poetów z różnych środowisk narodowych. Robimy rzeczy małe, ale trwałe. Ja sam piszę od 1987 roku i dwa lata temu wydałem swój tomik „Archanioł i Rycerz”. Wiem, że nie każdy ma możliwości, aby zaistnieć ze swoją twórczością, zwłaszcza jak ma poglądy narodowe. Tego bardzo brakuje w Polsce, kiedy trwa wojna o naszą tożsamość. Po odejściu Zbigniewa Herberta jest w poezji polskiej pewna pustka. Wiem, jest pan Ernest Bryll i jego znakomita twórczość, ale Herbert był spadkobiercą Pokolenia Kolumbów, a więc pokolenia ludzi pióra i karabinu. W Polsce XXI wieku mamy rodaków kapłanów i wiernych, a brakuje rycerzy. Mamy artystów i czytelników, ale brakuje twórców. Mamy polityków i wyborców, lecz nie ma autorytetów. W tym jest problem dziejowy. Ja staram się robić tylko to, na czym się poznałem. Dlatego dziennikarstwo, muzyka, poezja i fotografia są obszarami, w których czuję się swobodnie. Myślę, że każda twórczość powinna trafiać do ludzi, aby czynić ich lepszymi. I co ważne, sztuka nie może się zniżać do poziomu widza, to odbiorca powinien wznosić się intelektualnie obcując z nią. Był czas, kiedy Polacy rozumieli przesłania swoich twórców. Dzisiejsze polactwo zadowala się kuglarstwem na plaźmie. Oderwanie człowieka od monitora, to już połowa sukcesu. Dlatego tak ważna jest kultura tożsamościowa, która otworzy ludziom oczy na świat wartości i będzie alternatywą wobec wirtualnej szarlatanerii.

„Ciemność przeminie…bezpowrotnie skończy się. Powrócą wtedy też – rycerze okrągłego stołu…”

Ł: Byłeś związany również z prawicowymi mediami. Co sądzisz o współpracy NR i środowiska konserwatywnego? Ostatni numer „Polityki Narodowej” jasno pokazuje, że różnice istnieją.

TK: Roman Dmowski w „Upadku myśli konserwatywnej” jasno określił środowisko konserwatystów. Ja mogę powiedzieć, że konserwatyzm nie pojmuje optyki politycznej ruchu narodowo- radykalnego, a przecież nacjonalizm to konserwatyzm plus postęp. Jednak postęp to czyn, to działanie. Konserwatyści lubią żyć marzeniami. Oni nigdy nie dorastają do roli aktywistów politycznych. Myśl konserwatywna w teorii jest bliska, natomiast w praktyce buja w obłokach. Dlatego współczesny konserwatysta odgrzebuje przeszłość. On nie chce zrozumieć teraźniejszości i boi się przyszłości. Ich cały potencjał skupia się na polemice z symetrycznymi grupami konserwatywnymi, aspirującymi do roli środowisk regencyjnych. To smutne, ale i szkodliwe dla istoty polskiego monarchizmu. Dlatego konserwatyzm to w dużej mierze błazenada wynikająca z niedojrzałości i złej woli. Szkoda, że tak jest, bowiem zamiast nurzać się bez końca w życiorysach Habsburgów i Hohenzollernów, zamiast opiewać liberalizm, można ten potencjał cały skierować na pracę dla Narodu.

Ł: To by było na tyle. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że będziemy mogli przeprowadzić kolejny wywiad – po czwartej płycie Legionu :-). Myślę, że –z całym szacunkiem dla Twej poezji- przesłanie niesione w muzyce ma znacznie lepszą skuteczność. Ostatnie słowa należą do Ciebie.

TK: Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Czytelnikom wytrwałości w walce o Wielką Polskę.

Rozmawiał: Ł. (kwiecień 2012). Wywiad ukazał się w 1 numerze zina „Droga Legionisty”

„Wstaje rano kiedy świt – zimną wodą zmywa sny… rozpalony czarną kawą – zaczyna żyć”!

„Pozostaje tylko chcieć…kroczyć swoją drogą – może w końcu uda się – zostać sobą”…