WYWIAD: „Nie chcę widzieć wśród małolatów przejaranych ryjów”! Juras!

Juras, a więc Jerzy Wroński to nie tylko reprezentant Polski w kickboxingu i trener tej dyscypliny sportu od 2008 roku… To także, a dla niektórych przede wszystkim, znany warszawski raper z ekipy Prosto. Dzisiaj kojarzony głównie z Pokojem Z Widokiem Na Wojnę, który jest głównie projektem Jurasa, ale tworzy go także Koras (z ZIP Składu). Motywem przewodnim tego projektu jest Pokój – symbolizujący miejsce, w którym grono przyjaciół czuje się dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Kontrast stanowi Wojna – świat bezwzględnych porachunków i relacji międzyludzkich, których scenerią jest Stolica Polski. Przekaz Jurasa to głównie opis polskiej, osiedlowej rzeczywistości, a także kawałki na temat jego pasji – treningu sztuki walki. To powoduje, że utożsamia się z jego twórczością wielu trenujących chłopaków, nie tylko z warszawskiego osiedla. Poczytajcie, co ta niewątpliwie ciekawa postać ma do powiedzenia (wywiad ukazał się w „DL” 3). Będzie też trochę muzyki.

Ł.

Tekst „DL” na podstawie kawałka Jurasa: LINK

Ł: Witaj Juras, na początek przedstaw się czytelnikom „Drogi Legionisty”. Skąd jesteś, w jakie projekty oraz inicjatywy byłeś i jesteś zaangażowany?

JURAS: Jestem urodzonym Warszawiakiem, synem Powstańca Warszawskiego. Mam 31 lat. Na scenie hip hopowej działam od 11 lat. Zaczynałem w składzie WSP, później była płyta Juras Wigor, a następnie wraz z Korasem z ZipSkładu zacząłem tworzyć projekt Pokój Z Widokiem Na Wojnę. Pod tą nazwą wydałem dwie płyty. Ostatnia z nich ma tytuł „Droga Wojownika”.

Poza rapem zawodowo zajmuję się prowadzeniem własnej sekcji kickboxingu Street Fighter na Śródmieściu oraz kontynuowaniem własnej kariery sportowej. Kickboxing to moja druga pasja. Mam na swoim koncie 7 tytułów Mistrza Polski. Od 2011 roku przeszedłem na formułę K1, w której moim największym sukcesem jest zdobycie Pucharu Świata oraz Zawodowego Mistrzostwa Polski. Mój rekord w K1 do tej pory wynosi 9 zwycięstw, 1 porażka.

Ł: W jakim wieku zacząłeś ćwiczyć kickboxing? Długo minęło nim odkryłeś, że możesz w nim coś osiągnąć?

J: Zacząłem trenować w wieku 21 lat, czyli jakieś 10 lat temu. Dość szybko stało się to dla mnie oczywiste, że mam talent do tego sportu. Po trzech latach treningów pierwszy raz sięgnąłem po Mistrzostwo Polski. Na początku startowałem w formule light-contact, później zdobyłem Mistrzostwo Polski w full-contactcie, a od półtorej roku walczę w K1.

Ł: Rymowałeś, że po „drugiej stronie życia” była osoba wcale nie wolna od nałogów… Kiedy skumałeś, że przesada z melanżem nie idzie w parze z drogą wojownika?

J: W momencie jak zacząłem startować w zawodach i zobaczyłem, że najlepsi zawodnicy w mojej kategorii wagowej, z którymi na początku przegrywałem walki są w moim zasięgu, zrozumiałem, że aby ich pokonać muszę nie tylko ciężko trenować, ale także lepiej się prowadzić. Wiadomo, że melanże alkoholowe i jaranie paczki szlugów dziennie nie idzie w parze z dobrą kondycją, więc rzuciłem szybko te nałogi, a pustkę po nich wypełnił sport. Wszystko jest dla ludzi, także używki. Problem w tym, że mało kto potrafi zachować umiar. Dziś dużo lepiej mi to wychodzi niż kiedyś, choć życie hip hopowca i sportowca ma wiele sprzeczności.

Ł: Wróćmy do pierwszej płyty Pokoju. Rymujesz: „Jak zaczynałem trenować, startować w pierwszych zawodach – mało kto chciał poważnie mnie traktować. Mówili – Juras popatrz, przecież nie dasz rady, za późno to zacząłeś, jesteś za stary, jesteś za słaby”. Możesz rozwinąć kto tak mówił? Co przeważyło, że postanowiłeś jednak pracować nad sobą?

J: Mówiło tak wielu znajomych z osiedla, gdy zaczynałem trenować kickboxing 10 lat temu. Prześmiewców nie brakuje, ale trzeba po prostu robić swoje, robić to, co się czuje i nie zwracać uwagi na podśmiechujki tych, którzy nic w życiu nie osiągnęli. Trening czyni mistrza, a czas szybko leci.

Jeśli zaczniesz coś robić dzisiaj to za moment zleci parę lat i będziesz dobry w tym, co robisz. Przeważyła wiara w siebie, że dam radę i, że osiągnę postawione sobie cele.

Dziś ci, którzy mnie krytykowali przybijają piątki i gratulują sportowych sukcesów. Ale tak samo jak nie zwracałem uwagi na prześmiewców tak samo nie zwracam uwagi na pochlebców. Po prostu idę dalej po swoje zwycięstwo w najważniejszej walce jaką jest życie i poszukiwanie siebie.


Ł: Czy na treningach również starasz się przekazywać swoim podopiecznym wartości zawarte na Twoich płytach? Rozmawiasz z dzieciakami o tym, co trapi ich na co dzień, czy raczej starasz skupić się na samym sporcie?

J: Kiedyś wczuwałem się w to, że powinienem przekazywać swoje różne „mądrości” na treningach. Prowadzenie zajęć sportowych to takie trochę niewdzięczne zadanie. Przekazujesz swoje umiejętności i wiedzę innym ludziom, zżywasz się z nimi, a nagle z niewiadomych przyczyn te osoby przestają przychodzić na treningi, a przychodzą nowe osoby.

Z tego powodu skupiłem się na czysto sportowej stronie treningów i zaprzestałem grupowych „pogadanek”. Z ludźmi, którzy trenują u mnie dłużej spotykamy się czasem prywatnie i rozmawiamy, także na poważne tematy, a czasem imprezujemy.

Oczywiście każdy mój uczeń może zwrócić się do mnie w każdym temacie. Zawsze wysłucham, jeśli mogę to pomagam, ale to już poza salą treningową.

Ł: Wielokrotnie na swoich płytach podkreślasz wiarę w Boga. Czy możesz nazwać siebie praktykującym chrześcijaninem?

J: Kilka lat temu skończyłem studia magisterskie na kierunku pedagogika religijna i etyka. Oczywiście chodzę do kościoła, czasem uczestniczę w nabożeństwach, ale jest to bardzo nieregularne więc ciężko by mnie było nazwać praktykującym chrześcijaninem.

Ł: Czy jest szansa, że małolaci, którzy dzisiaj mają po te 12 lat – będą żyli w oparciu o Pismo Święte? Wychowują się wszak w czasach „postępu”, w których raz za razem lewactwo profanuje wiarę, a dla tzw. celebrytów jest ona „zaściankowa” oraz „nudna”… Wielu już spisało Polskę jako kraj wyznaniowy, na straty… A Ty?

J: Na pewno media i popkultura mają tu zasadniczy wpływ na odwodzenie młodzieży od zasad chrześcijańskich. W filmach rządzi przemoc, w teledyskach jest mnóstwo erotyki.

Dziś uczy się tolerancji do „mniejszości seksualnych” czy do zboczeństw, jakbyśmy powiedzieli bez ogródek. Praktykowanie wiary kojarzy się młodzieży raczej z byciem zacofanym lamusem stojącym w grupie moherowych babć niż z człowiekiem silnym, pewnym swojej wartości i przekonań.

Nie bez winy są rodzice, którzy po prostu często nie mają czasu ani siły na zachęcanie swoich dzieci do myślenia o relacji z Bogiem czy do wspólnego uczestniczenia w Mszach Świętych.

To tamto pokolenie odeszło od praktykowania Chrześcijaństwa w pogoni za bardziej dostatnim życiem, a to co widzimy teraz wśród współczesnej młodzieży to konsekwencje czynów ich rodziców.

Duże wyzwanie przed dzisiejszym kościołem i mediami z Nim związanymi by stać się atrakcyjnymi dla dzisiejszej młodzieży wychowanej na teledyskach i grach komputerowych.

Ł: Czy nie sądzisz, że promowanie zielska wśród raperów (nie mówię konkretnie o Tobie) przy jednoczesnym potępieniu innych używek jest hipokryzją? U mnie na dzielnicy dzieciaki kradną tak samo na jointy jak i na koks czy wódę. Zależy, co który lubi. Nałóg to nałóg, a mam wrażenie, że nie każdy to ogarnia i jest to potem muka dla dzieciaków…

J: Dokładnie mam takie samo zdanie. Nałóg to nałóg. Znam niejednego chłopaka, któremu codzienne jaranie jointów poryło beret w podobny sposób jak wóda czy feta.

Wszystkie narkotyki są złe, bo powodują zmiany psychiczne, odciągają od tego, co jest ważne na rzecz śmiechawek-głupawek czy innych „lotów”.

Ja nie jaram i nie promuję tego stylu bycia. Nie chcę widzieć wśród małolatów przejaranych ryjów. Dużo bardziej chcę widzieć w ich oczach bystrość i pewność siebie.

Ł: Jesteś kibicem? Co sądzisz na temat piłkarskich fanatyków, którzy lubią czasem pobić się między sobą i nie mieć potem o to do siebie pretensji? Pewnie co najmniej kilku kibiców ćwiczy u Ciebie w Street Fighterze…

J: Nie jestem kibicem. Za małolata oczywiście chodziłem na Łazienkowską na mecze Legii, ale jakoś nie wciągnąłem się w to. Trenuje u mnie kilku chłopaków, którzy kibicują Legii i, którzy pewnie czytają ten wywiad. Serdecznie ich teraz pozdrawiam! Co do ustawek to rozumiem, że jest to mocny zastrzyk adrenaliny jednak sam nie uczestniczę. Wolę bić się na ringu w walce sportowej z fachowcami, którzy tak jak ja dobrze się przygotowują do zawodów. Dzięki dobrym przeciwnikom mogę wznieść się na wyżyny i stać się lepszym człowiekiem.

Ł: Skąd pomysł na kawałek „Egzotyczna przygoda”? Muszę przyznać, że dość odważny kawałek jak na dzisiejsze czasy, w których większość chce być jak najbardziej poprawna…

J: Pomysł na kawałek wziął się z obserwacji tego, co widziałem zarówno w Warszawie jak i będąc na wakacjach w Egipcie. Jest pewna grupa Polek, które wręcz jarają się obcokrajowcami. Dla nich jest nieważne to, co kto sobą reprezentuje. Ważne jest to, że ma ciemniejszy kolor skóry. I tak lecą na byle pastucha czy kmiota z Włoch, Hiszpanii, na Arabów czy murzynów. Nagrałem ten kawałek dla śmiechów z głupoty tych kobiet. Chciałbym zaznaczyć, że osobiście nie mam nic do obcokrajowców dopóki szanują to, że są gośćmi w naszym kraju i nie wchodzą mi w drogę. Mam kilku kolegów Arabów, jeden z moich przyjaciół pochodzi ze związku białej kobiety i Afrykańczyka. Wcale się nie dziwię Arabom, Hiszpanom czy murzynom, że ruchają te tępe dziewczyny skoro same nadstawiają dupy. Ale z głupoty tych dziewczyn szydzę i właśnie ten kawałek jest szyderą. Może do jakiejś zaślepionej dziewuchy trafi cokolwiek z tego przekazu, który zawarłem w tym kawałku.

Ł: Jakie plany na przyszłość? W związku ze sportem, z muzyką… A może do Twojego i tak solidnego już stołu doszła kolejna noga?

J: Zabieram się do pracy nad nową płytą. Jestem na etapie zbierania bitów i krystalizowania pomysłów na nowe kawałki. Plany sportowe to przede wszystkim zrehabilitować rękę po kontuzji, powrócić na treningi i do dobrej formy. We wrześniu lub w październiku być może zawalczę na dużej gali zawodowej w Warszawie w formule K1. Później być może uda mi się pojechać na Mistrzostwa Europy, gdzie będę miał okazję po raz kolejny dumnie reprezentować Polskę.

Ł: Powodzenia w takim razie, dzięki, że znalazłeś chwilę mimo braku czasu. Ostatnie słowo należy do Ciebie…

J: Zachęcam wszystkich do trenowania sportów walki. Osobiście uważam, że najfajniejsze to boks i kickboxing. Poza tym zapraszam do sprawdzania na youtube kawałków i teledysków Pokoju Z Widokiem Na Wojnę. Jeśli spodoba Wam się to, co tworzę to zachęcam do zakupu oryginalnej płyty dostępnej w Empikach. „Droga Wojownika” to płyta, z której jestem dumny. Pokój dla charakternych ludzi. Zdrówka!

rozmawiał: Ł. (na przełomie czerwca i lipca 2012)

wywiad ukazał się w 3 numerze MagaZinu „Droga Legionisty”

ZDJĘCIE: Podesłał koleś Jurasa z Prosto.