WYWIAD: „Synowie ulicy niech usłyszą dziś Wasz głos”. Lukasyno!

Coraz bliżej 11 listopada. O problemach dotyczących Polaków rozmawiam z kolejnym raperem, który nie jest anonimowy w środowisku. Może w tym wywiadzie trudno mi będzie ukryć swój zachwyt nad częścią twórczości Lukasyna, ale jako patriota i fan hip hopu nie mogłem obok „Czasu Vendetty” przejść obojętnie… Ten krążek nagrał w tym roku Lukasyno & Kriso, a ja zaprosiłem do rozmowy pierwszego z nich (drugi odpowiedzialny jest za bity). W numerze 5 zamieściłem także recenzję tej płyty, a zatem nie będę się długo nad nią rozwodził. Fuck the System! NON Koneksja, Lukasyno (cytat z tytułu pochodzi z kawałka „Teoria spisku II”)!

Ł: Na początek przedstaw się czytelnikom „DL”. Od ilu lat siedzisz w rapie, w jakich projektach brałeś udział dotychczas? Ile wydałeś płyt?

LUKASYNO: Witam. Nazywam się Łukasz. Mam 31 lat. Moją pasją jest muzyka i sport. Z zawodu jestem architektem. Na co dzień zajmuję się projektowaniem domów i prowadzeniem swojej firmy. Nie pamiętam kiedy zacząłem słuchać rapu, ale dotarłem do tej muzyki poprzez mocniejsze hardcorowe brzmienia za czasów podstawówki. Moje pierwsze nagrania, które rejestrowaliśmy w studiu i powielaliśmy na kasetach sięgają roku 1997. Były to czasy wydawania nielegali, gdy nagrywaliśmy jeszcze na taśmę Adat. Od tamtej pory wydałem 5 oficjalnych płyt: Wychowani Na Błędach „Dowód odpowiedzialności” 2003, Lukasyno „Na Ostrzu Noża” 2006, NON KONEKSJA „Eksplozja” 2009, NON KONEKSJA „Persona Non Grata” 2010, Lukasyno i Kriso „Czas Vendetty” 2012.

Ł: Już kilka lat temu jako NON Koneksja wydaliście zajebisty klip antySystemowy („Pytam Cię”), który zwrócił uwagę patriotów z ulicy na Wasz skład. Co pchnęło Was do głębszego wejścia w taką tematykę, interesujecie się na co dzień polityką? Dotyka Was w jakiś sposób represyjność Systemu?

L: Klip do utworu „Pytam Cię” był spontanicznym krótkim procesem i jest to pierwszy klip, który montowałem sam. Totalna amatorka, ale traktowałem go jak manifest. Chciałem wypuścić go jeszcze przed wyborami prezydenckimi w 2010, a katastrofa smoleńska była impulsem do tego by zobrazować ten utwór.

Bardziej niż politykę lubię historię, ale zawsze byłem na bieżąco z sytuacją panującą w kraju i na świecie, a tematy polityczne często były poruszane i komentowane w moim domu i myślę, że to po części ukształtowało moje poglądy. Historia była jednym z przedmiotów, których nauka przychodziła mi szczególnie łatwo. Sądzę, że to zasługa nauczycieli, którzy swoimi opowieściami przenosili nas w odległe czasy, a notatki na lekcjach ograniczały się do kilku najważniejszych informacji. Wracając do tematu uważam, że ludzie, którzy mają szerszy posłuch i docierają do większego grona słuchaczy powinni spełniać jakąś misję. Jestem wyznawcą teorii, że talent jest nam dany od Boga i powinniśmy go wykorzystywać w słusznych celach.

Co do Twego pytania myślę, że represyjność systemu odczuwa każdy, kto próbuje godnie funkcjonować w naszym kraju. Nie chciałbym rozpoczynać populistycznej przemowy, ale na przykładzie moim, swoich bliskich i przyjaciół, ich zmagań z systemem, służbą zdrowia, wymiarem sprawiedliwości, urzędnikami albo stajesz się buntownikiem i próbujesz walczyć z tym syfem albo się poddajesz, rozkładasz ręce i egzystujesz w tej codzienności. Staram się sobie radzić i funkcjonować w tym systemie, ale nigdy nie byłem obojętny na los innych stąd może moje zaangażowanie w tematy społeczne.

Gdzie jest prawo wynikające z konstytucji do traktowania na równi wszystkich obywateli? Służby mundurowe, policjanci, którzy 15 lat odwalą na komendzie, jako młode chłopy idą na ciepłe emeryturki stawiają samochody na taksówki i jeżdżą sobie bez żadnych kosztów. Ludzie poczciwi, którzy mają na utrzymaniu rodziny, całe życie żyli tak by innym patrzeć godnie w oczy muszą tyrać na emerytury łobuzów, którzy łamali życiorysy innych. Prokuratorzy i sędziowie, którzy mają niebotyczne emerytury. My wszyscy jako płatnicy ZUS składamy się na prezent jaki zafundował im system postkomunistyczny. Kolejki w szpitalach na operacje po kilka lat. Płatne studia, za które czesne podnosili mi co roku o 30 % i żeby je ukończyć musiałem pracować po budowach w Stanach, nocami jeździłem jako kierowca, a w dzień chodziłem do szkoły, bo na niepłatne studia akurat w tym roczniku było tylko 20 miejsc.

Przykład jak państwo polskie zniszczyło podwykonawców budujących drogi na Euro potwierdza, że władza służy przekrętom i wyrwaniu kasy. Przykłady można mnożyć bez końca, ale, najbardziej jednak uderza mnie stopień zaślepienia polskiego społeczeństwa i obojętności na przyszłość i przeszłość. Na zakłamanie rzeczywistej historii Polski. Na skazanie na niełaskę prawdziwych bohaterów walczących o wolną Polskę. Utwór „Pytam Cię” jest odpowiedzią na masowy szturm na postawy patriotyczne w mediach i kulturze i trwa po dziś dzień. W chwili, gdy czytacie ten wywiad – w sieci powinien pojawić się nasz kolejny klip o podobnej tematyce pt. „Teoria Spisku II“ [od red. – rozmawiamy w sierpniu].


Ł: W „Pytam Cię”, ale i na Twojej płycie z Kriso padają ostre słowa w kierunku Systemu. Czy mieliście do tej pory jakieś problemy w związku z tym (policja, media)? W środowisku patriotycznym powszechna jest obawa związana z ich ciągotkami do cenzury… Czy środowisko hip hopowe też ją odczuwa, znasz takie przypadki?

L: Osobiście nie mieliśmy problemów z powodu naszej działalności muzycznej, bo nie robimy nic pod publikę, a za naszymi słowami i działaniami stoją konkretne fakty, które są oczywiste dla wszystkich. Poza tym cały czas jesteśmy mało popularnym składem, gramy mało koncertów, a w mediach pojawiamy się sporadycznie.

Dostałem kilka prywatnych wiadomości ze słowami wsparcia od dziennikarzy popierających nasz punkt widzenia, ale żaden z nich nie poruszył tematu naszych klipów na szerszym forum. Zawsze jakąś część naszej twórczości staramy się poświęcać zaangażowanym tematom jednak mamy świadomość, że w obecnym układzie utwory typu „Pytam Cię“ czy „Teoria Spisku“ nie mają szans na zainteresowanie mediów. Z drugiej strony jest to dobre, bo wcale nie zależy nam na rozgłosie, a ludzie, do których kierujemy nasz przekaz i tak do niego docierają dzięki internetowi.

Pozytywną stroną tego wszystkiego jest determinacja i powstawanie niezależnej prasy i portali internetowych, które poruszają tematy pomijane w mediach, ale dostrzegają też działania takich artystów jak Tadek, który przygotowuje projekt „Niewygodna prawda“, do którego miałem zaszczyt dołożyć swoją cegiełkę w utworze o kresach wschodnich. Opisuję w nim historię wypędzenia moich przodków.

Ł: „Mój świat” to klip, który zrobił furorę. Na YouTube dwa miesiące od premiery miał grubo ponad 900.000 wyświetleń, co jest chyba znakomitym wynikiem mając na uwadze, że jesteś artystą podziemnym, ulicznym. Nic dziwnego, bo nie tylko kawałek jest czymś nowym (np. koncepcja refrenu), ale i sam klip nakręcony na kresach wschodnich. Śnieg, rodzina, tradycyjne Podlasie, sauna gdzieś na wsi, woda… Fajne, naturalne klimaty. Dzisiaj człowiek jest coraz dalej od tej tradycji i natury. Leczy się tabletkami, siedzi przed komputerem, a woda to dla niego chlorowany basen… Co byś poradził typowemu dzieciakowi z miejskiej dżungli by poczuł chociaż namiastkę siły płynącej z natury, by poczuł siłę wartości pozamaterialnych? Jak poza rapem promować taką postawę?

L: Tak klip został bardzo dobrze przyjęty i cieszy mnie to, że dzięki niemu nasza twórczość zyskała szacunek wielu ludzi. Mamy zamierzenie, żeby swoją postawą zjednywać sobie też starszych słuchaczy i mierzymy głównie w górę, a nie w dół. Klip to długi proces poszukiwań i podróży po Podlasiu. Sam proces był pewną podróżą w nieznane, ale chcieliśmy ukazać klimat naszego regionu. To jest jedynie namiastka tego co nagraliśmy, ale w jakimś stopniu nam się udało. Sauny i banie ruskie są bardzo powszechne w naszych stronach sam od wielu lat regularnie uczęszczam do nich i jest to wspaniałą formą relaksu, oczyszczenia z toksyn i złych emocji. Połączenie z kąpielą w zimnej rzece czy nacieranie się śniegiem hartuje organizm i wzmacnia jego odporność.

Jesteśmy ludźmi wychowanymi w innych czasach. Sport był w naszym życiu obecny od zawsze. To czasy pierwszych filmów „karate”. Kiedyś każdy z nas chciał być jak Bruce Lee, trenowaliśmy sztuki walki, całe dnie spędzaliśmy na boiskach grając w piłkę. Dziś gry komputerowe są tak realistyczne i wciągające, że pochłaniają dzieciaków jak narkotyki.

Poczucie siły wartości pozamaterialnych to chyba kwestia dorastania w innych czasach, ale również wychowania jakie wynieśliśmy z domu, postaw jakie wykształciły w nas uliczne więzi i podwórkowe przyjaźnie, które przetrwały wiele lat i prób. Na pewno taką postawę można promować poprzez sport.

Sport w każdej postaci uczy dyscypliny, współpracy, wymaga wyrzeczeń i pracy nad sobą i swoją formą. Taką inicjatywą jest „Drużyna Mistrzów“, której jednym z założeń jest promocja sportu. Wspólnie z kilkoma kolegami jesteśmy w trakcie zakładania stowarzyszenia sportowego, które docelowo będzie zajmowało się organizowaniem budowy ogólnodostępnych placów gimnastycznych na dzielnicach oraz organizacją treningów ogólnosprawnościowych i kick boxingu, ale zobaczymy na ile obowiązki codzienne pozwolą nam się zaangażować w ten projekt.

Mogę powiedzieć jedno, że przez narkotyki straciłem kilku utalentowanych kolegów. Żadne narkotyki nie dają takiego kopa jak porządny trening i poznawanie granic swych możliwości. Dyscyplina, wysiłek fizyczny, praca nad techniką i siłą to droga do szacunku dla swego organizmu, budowania poczucia swojej wartości i odnalezienia swego miejsca w świecie.

Jeżeli chcecie poczuć się bliżej Boga i lubicie odpoczynek i treningi na łonie natury to odwiedzajcie Podlasie i Mazury to piękne rejony o każdej porze roku, a Polska jest pięknym krajem. Kontakt z przyrodą pomaga mi odnaleźć spokój wewnętrzny czego również wam życzę.


Ł: Poruszyłeś wiele patologii mających miejsce za sprawą rządów. Jak myślisz, co musi się stać w Polsce, aby ludzie wyszli na ulice z oddolną rewoltą? Smoleńsk, bieda, kłamstwa, Staruch (prowadzi doping na Legii, może kumasz) ma przedłużone sanki do 6 miesięcy za to, że jest niewygodny dla Systemu… Czego jeszcze trzeba do „drugiej Solidarności”? Kiedy przyjdzie faktyczny czas vendetty?

L: Nie mam pojęcia kiedy nastąpi przełom, ale nastroje społeczne są coraz bardziej odczuwalne. Areszt dla Piotra Staruchowicza jest dowodem na to, że rząd obawia się głosu ulicy, propagowania wartości pielęgnowanych przez kibiców i siły w nich drzemiącej.

Momentem przełomowym może być przyszły rok kiedy skończą się dotacje unijne, może na jaw wyjdą kolejne afery związane z tym rządem i tajemniczą falą samobójstw osób związanych z kręgami władzy i wyjaśnianiem okoliczności tragedii smoleńskiej.

Sądzę że, 11 listopada pokaże determinację polskiej ulicy i będzie odpowiedzią na to w jakim świetle media i władza chciały pokazać obchody zeszłoroczne. Prawdziwy przełom może nastąpić wraz z pojawieniem się jednostek, które nie będą miały nic do stracenia, a takich coraz więcej w naszym kraju.

Wolałbym, aby zmiany nastąpiły w demokratycznych okolicznościach, ale po obaleniu rządu Jana Olszewskiego nie widzę na to szansy. Ludzie którzy, uczestniczyli w transformacji systemu komunistycznego w układ polityczno- gospodarczo- medialny mają tak silną pozycję, że nie mam pojęcia czy Polska jako naród potrafi i chce wybudzić się z tego marazmu, powiedzieć STOP i upomnieć się o sprawiedliwość.

Ł: Bronisław Komorowski chce zorganizować manifestację na 11 listopada 2012. Jest to taktyka Systemu mająca na celu pokazanie, że z Platformą i okłamanymi przez nich Powstańcami (co jest wyjątkowo przykre) idą spokojni ludzie, a na oddolny Marsz Niepodległości przyjdą tylko „faszyści” robić zadymę… Tymczasem 11.11.11 ludzie właśnie pokazali, że mają dość i trochę walczyli z Systemem na ulicy. Myślisz, że PR, siła pieniądza, media zwyciężą z buntem patriotów, czy jednak „im gorzej tym lepiej” dla nas i niedługo przyjdzie nasz czas?

L: Nie wiem, czas pokaże, wszystko zależy od każdego z nas. Ulica potrzebuje siły przebicia, wsparcia niezależnych mediów i rzetelnej relacji z przebiegu Marszu. Nie skupianiu się na zamieszkach, a pokazanie też przemarszu weteranów, rodzin z dziećmi, grup rekonstrukcyjnych, przejazdu ułanów i świadectwa naszego szacunku Ojczyzny, co niestety nie było pokazane w wiadomościach. Skupiono się na relacji z zamieszek, bo wiadomo, że to w mediach wzbudzi większą oglądalność i osłabi wydźwięk i wpłynie na osłabienie wydźwięku Marszu.

Obecna władza jest silnie wspierana w mediach. Nie tylko w programach informacyjnych, ale też publicystycznych czy rozrywkowych. Wielu dziennikarzy kontynuuje linię polityczną swoich rodziców – działaczy poprzedniego systemu i dąży do zacierania tradycji chrześcijańskich, niszczenia więzi narodowych i dewaluacji instytucji rodziny. To jest wojna, która toczy się o umysły ludzi młodych i odbywa się poprzez media.

Co do Marszu to niedopuszczalne jest dla mnie zezwolenie kontrmanifestacji na trasie przebiegu Marszu przez władze Warszawy. To ewidentna prowokacja i splunięcie w twarz tysiącom ludzi zebranych, aby świętować Dzień Niepodległości i oddać cześć bohaterom. Polskim patriotom próbuje się przyszyć łatkę faszyzmu, a spadkobiercy lewicy zastrzegają sobie świętowanie pod tęczową flagą. Nie powinno nikogo dziwić, że nie ma na to zgody.

Próba zorganizowania osobnego Marszu wydaje mi się typową dla tej władzy próbą podzielenia społeczeństwa podobnie jak miało to miejsce podczas obchodów w Smoleńsku.


Ł: W świetnym kawałku „Szybki puls” rozliczacie się z pewną grupą pozerów i innych. Rymujesz: „NON sportowy styl – a ty wpierdalaj fast foody, jaraj, ćpaj i pij”. Chodzi o zielone czy papierosy, a może o obie te używki? Nie uważasz, że to hipokryzja, kiedy niektórzy raperzy śpiewają dzieciakom „pierdol mocne dragi”, a jednocześnie promują palenie, co przebiło się niestety nawet w dobrej ogólnie „Drużynie Mistrzów”? U mnie na osiedlu dzieciaki tak samo głupieją z powodu braku hajsu na jointa jak inne na wódkę czy białe…

L: W tych wersach chodziło mi o skrytykowanie postaw jakie promuje wielu raperów i ogólnie o postawy jakie są teraz modne wśród młodzieży. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem dragów, petów i nie jestem też zwolennikiem trawki, ale każdy ma swój rozum i jak ktoś lubi zaczynać każdy dzień i kończyć jointem, i czuje się z tym dobrze to mi to nie przeszkadza. Alkohol pijam rzadko i okazjonalnie.

W Polsce hipokryzja jest wszechobecna, środowisko muzyczne nie jest wyjątkiem, ale ja nie czuję się upoważniony by oceniać i mówić innym co mają rapować i jak się zachowywać. Każdy ma swoje życie, odpowiada za siebie, za swoje słowa, czyny i zdrowie, a wszystkich nas osądzi ulica i Bóg. Ten kawałek to odpowiedź dla wszystkich, którzy próbują nas oceniać i szufladkować.

Narkotyki są modne, a osoby młode są podatne na wpływy i opinię środowiska. Chcemy pokazać, że jest alternatywa dla tego, co proponują im inni wykonawcy, że to nie wstyd nie ćpać i nie jarać – wręcz przeciwnie, to powód do dumy.

Kiedyś w utworze „Nekrolog” nawinąłem taki wers: „Chcę widzieć moich ludzi silnych a nie wśród cieni, to jest mój cel, mój cel się nie zmieni.”. Polecam też utwór „Na zerwanym moście“.

Ł: „Z oczu bandyty też płyną łzy. Suche łzy. W głębi duszy każdy kocha – nawet Ty. Nie musisz grać żeby ludzie Cię szanowali – każdy ma uczucia, nawet człowiek ze stali”. Uważasz, że napinacze, którzy chodzą po osiedlach i prezentują postawę „mnie to nic nie rusza” w zaciszu swoich domów rozklejają się? Jest to ciekawy temat, bo tych pozornie z kamienia (lub pozujących na takich) nie brakuje…

L: To jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie. Nie wiem dlaczego, ale pisanie na takie osobiste tematy wychodzi mi chyba najlepiej. Nie piszę ich za często na szczęście. W tym utworze nie chodziło mi o krytykowanie kogokolwiek, ani demaskowanie prawdziwej męskiej natury, a raczej o poruszenie tematu, że prawdziwy facet też ma uczucia. Często mężczyźni bardziej przeżywają rozstania niż kobiety jednak tłumią te emocje w sobie stąd użycie przeze mnie stwierdzenia „suche łzy”. Większe zaangażowanie wynika z naszego systemu wartości i podporządkowania swego życia zasadom nadrzędnym jak odpowiedzialność, wierność, lojalność. Szacunek zdobywa się nie siłą, a prawdziwością i charakterem, i nie musimy kryć swoich słabości, bo jak każdy człowiek upadamy aby powstać, a każdy koniec jest początkiem nowego. W historii literatury czy filmu przewinęło się wielu bohaterów, wojowników uważanych za symbole męstwa, którzy byli ludźmi wrażliwymi przechodzącymi rozterki wewnętrzne. O uczuciach śpiewali Tupac, Stasiek Wielanek, Mietek Fogg czy Leonard Cohen i bywają dni, kiedy lubię wracać do tych utworów.

Ł: To by było na tyle, dzięki za wywiad. Wpadnij do Warszawy na 11 listopada z ekipą, zobaczysz „ludzi Bronka” w akcji, gwarantuję że to będzie materiał na trzy antySystemowe płyty. Ostatnie słowo należy do Ciebie.

L: Dziękuję. Pozdrawiam czytelników i słuchaczy.

Rozmawiał: Ł (sierpień 2012)

Wywiad ukazał się w 5 numerze MagaZinu „Droga Legionisty”

PS: Taka myśl na marginesie. Moje rozmowy w wywiadach z kolejnymi artystami, hip hopowymi, rockowymi utwierdzają w przekonaniu, że owszem – można dużo mówić w Polsce. Ale media… nie będą tego pokazywać (dzieje się tak też w przypadku chociażby Kukiza)… A dopiero jeśli zaczynasz działać i zbierać wokoło siebie ludzi, wtedy jest duże prawdopodobieństwo przypału, wjazdu, nawet aresztu (Staruch). Także panuje demokracja, ale… dopóki nie zagrażasz (słownie, nie piszę o żadnej przemocy) władzy… Czy to jeszcze demokracja? Oczywiście, że nie… To tylko ładnie opakowany układ różnych grup interesu pragnących jedynie zachowania stołków. Kto chce z nimi wygrać, nawet legalnie – jest niszczony…