11.04.17 Czy cokolwiek po nas pozostanie?

Częstokrotnie w mojej głowie pojawia się to pytanie. Nie w kontekście samego ruchu, ale w ujęciu globalnym, epokowym. Zawsze imponowało mi Średniowiecze, nie tylko ze względu na stosunek do wiary – ludzie wieków średnich stawiali Boga w centrum swojej egzystencji, ale w głównej mierze dlatego, że odkąd pamiętam Średniowiecze przedstawiano mi jako coś najgorszego, ciemnego i złego. Poczynając od polskiej edukacji, kończąc na mediach, epoka w której żył Dante czy Tomasz z Akwinu sprowadzana była do ogólnikowych pojęć takich jak „zaścianek” i „ciemnogród”. Zdaniem wielu współczesnych, ten czas powinno się wymazać z historii ludzkości. Tak pokochałem ten okres w dziejach świata, że zacząłem interesować się duchem epoki, zwyczajami, w końcu osiągnięciami. Nie chciałbym jednak bawić się tutaj w historyka, stawiam sobie raczej za cel udowodnienie, że Średniowiecze włącznie ze swoimi wszystkimi wadami było epoką ludzi żywych w przeciwieństwie do czasów, w których przyszło nam żyć.

(więcej…)


27.05.2007-27.05.2017. Wkrótce równe 10 lat „Drogi Legionisty”!

Jako, że na samą rocznicę mam dla Was coś innego, coś z czego jako czytelnicy „DL” będziecie mieli być może nieco radochy, dziś wrzucam pierwsze materiały okolicznościowe. Dziękuję zaangażowanym i doceniającym te 10 lat pisaniny!


8.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Dzisiejsze czasy „mają swoje potrzeby” jeśli chodzi o obronę tradycji, dlatego dobre słowo o antychrześcijańskiej, promującej grzech ciężki Unii Europejskiej pozostaje dla mnie brakiem jaj chłopców z Prawa i Sprawiedliwości. Od polityków deklarujących się jako chrześcijanie wymagam głośnego zapoczątkowania europejskiej opozycji wobec antycywilizacji aborcji i gender, a nie puszczania oczka, nawet w ramach rzekomej „taktyki” (jak bronią ich co naiwniejsi wyborcy). Ja wiem, że prawdopodobnie, gdyby opozycja wobec UE była bardzo silna – PiS by ją poparł, bo wreszcie by się to „politycznie opłacało”, ale czy tego oczekujemy od polityków, tak daliśmy sobie zmienić definicję mężów stanu? W sprzyjających warunkach to i w Komorowskim się chęć do składania kwiatów Dmowskiemu pojawiła, ale na ile jest to szczere i na ile stoi za tym patriotyczne serce? Odpowiedź znacie – to zwyczajne cwaniactwo. Polityka jest walką, więc chrześcijanie powinni walczyć m.in. o to, by ktoś kto nazywa zabójstwo zabiegiem medycznym był nazwany bandytą, a jego struktury strukturami zbrodniczymi. Nic z tego – UE zdaje się mieć poparcie obozu rządzącego, który co najwyżej „co nieco by zreformował”, żeby nie było, że całkowicie wspiera postulaty spod niebieskiego parlamentu. Piekła ZSRR, piekła wypaczonej tolerancji się nie reformuje. Z grzechem ciężkim się nie dyskutuje, praktykujący chrześcijanin powinien to wiedzieć, bo naprzeciwko siebie ma inteligentniejszego gracza i go nie przegada. Może go tylko odrzucić i zwalczać.

(więcej…)


5.04.17 Waldemara Pernacha recenzja „NŚKMN” (Ł. Grower, 2016).

Autor snuje opowieść wcale nie potoczyście i nie potocznych sformułowań używa. Na ogół kilka słów na początku zdania zapowiada rozwinięcie myśli, której czytelnik się spodziewa. Tu jest inaczej. Tu początek zdania wprowadza nas w pewien obszar myślenia i nagle może nas zaskoczyć niespodziewanym rozwinięciem. To jest proza wynikająca z odmiennych sposobów komunikacji, doświadczeń i odmiennej wrażliwości niż powszechna. Na początku książki jest zbiór przemyśleń, obserwacji, felietonów, które znacznie się od siebie różnią treścią. Obficie są nasycone wulgarnością słów i zdarzeń. Jest to nieustający bluzg, którego wielu czytelników może nie wytrzymać, odrzucić czytanie takiego brukowca. Jednak ci co odrzucą – to stracą, wiele stracą. Autor, po przyhartowaniu, wprowadza nas w inny świat, inną przestrzeń, która istnieje tuż obok. Nie znamy jej, potępiamy ją, brzydzimy się nią i jej się boimy, jednak jest obecna.

(więcej…)


3.04.17 A jeśli to wiosenne „last minute”?

Wbijam szpachelkę w ścianę. Po stercie śmieci chodzą różne rodzaje pająków, każdy ruch powoduje unoszenie się tumanów kurzu. Soczewki obrosły jakimś pyłem. Dzień później Tau dał mi nowy singiel, w którym pyta: co by było gdyby to by było „last minute”? Co byś uczynił w niej? [1]. Co jest dla mnie jako człowieka korzystne, a co niekorzystne…? Uśmiecham się, bo aktywizm jest chyba korzystny, mimo że bez Tau-owego dylematu właściwszym wydaje się przyziemna tęsknota: ktoś robi grilla, a ja tu zapierdzielam w pierwszych, pieprzonych promieniach wiosny. Siedzenie przy kiełbasie jako sens każdego weekendu (nie mylić z relaksem od czasu do czasu) trzeba zdmuchnąć niczym ten kurz z polskich slumsów, nie pozwolić, by paprochy osiadły na sumieniu synów i córek tych bloków, kamienic [2]. Musztarda nie może wygrać z miłością, ale lenistwo nią zalane już potrafi, o tak! Najpierw chorujemy na lenistwo duchowe, brak chęci na wyjście spoza wygodnego egocentrycznego kokonu.

(więcej…)


3.04.17 Wojny mają swoje przyczyny!

Alterglobalizm staje się coraz popularniejszą ideą. Ma on swoich zwolenników po lewej i prawej stronie, pewnie dlatego, że jest jeszcze w wielu swoich częściach niezdefiniowany. Znam sporo osób, które jarają się postulatami alterglobalistycznymi, szczególnie narracją antywojenną, pacyfistyczną. Pewną normą, nie tylko wśród ruchu alterglobalistycznego, stało się to, że każdą wojnę sprowadza się do ogólnego przedstawienia jej jako czegoś złego i destrukcyjnego. Takie generalizowanie i postrzeganie wojny powoduje wiele trudności, np. w wytłumaczeniu konieczności wsparcia dla Baszszara al-Asada w syryjskim konflikcie, czy Ukraińców w konflikcie z Rosją. Wojna to nierozłączny element egzystencji każdego człowieka, odkąd na świecie istnieje dobro i zło, zawsze istnieli zwolennicy jednego albo drugiego, stąd bierze się konflikt. Pacyfizm jest tylko postawą bierności, brakiem opowiedzenia się po jednej ze stron.

(więcej…)


2.04.17 „Wracamy Po Was” – tu na razie jest ściernisko…

Ciągłe gadanie o pomocy dla ludzi niestety nie przyniesie efektów – trzeba działać i ubrudzić rączki. „Wracamy Po Was” cały czas trwa, ta moja chora, osobista krucjata. Na budowie pracowałem niedługi czas i ludzie woleli raczej rzec w mym kierunku wywarzone, powodowane obawą: dobrze, dobrze, zostaw, ja to zrobię, co jako urodzony leń przyjmowałem z nieskrywaną radością, heh. Zawsze ambicje i chęci do pracy miałem ukierunkowane gdzieś indziej. W kilku chłopa namierzyliśmy idealną rodzinę do pomocy. Idealną, a więc biedną, wolną od nałogów, na tyle chorą, że niezdolną do większej pracy i posiadającą dziecko. Szerzej opiszę to co robimy w ramach WPW na papierze, ale tu wrzucę Wam zdjęcia, które mówią chyba więcej niż ten tekst. I to nie jest prima aprilis. Rodzina ta mieszka w warunkach znanych nam raczej ze zdjęć slumsów ameryki łacińskiej, a nie poddała się – nie popadła w nałogi!

(więcej…)


1.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Trwa Wielki Post, w całej Polsce odbywają się coraz bardziej wymyślne Drogi Krzyżowe. Ta w Bydgoszczy przypominała, jak to nazwał mój czytelnik, wersję „pop-kibolską”, heh, coś w tym jest, ale tak po prawdzie braci z tego klimatu widziałbym raczej w innej roli – bardziej przychylnej. Wszak Boże Chroń Fanatyków nie mówią kaci tego Boga, co nie? Także, czy faktycznie „tak to widzi młodzież”? Może ta patologiczna (pokazana pod koniec) tak, ale na wyklętych ulicach (niczym kiedyś w lasach) ciągle znajdą się alejki, w których krew chrystusowa jest kochana. Faktycznie, nie wszyscy w tym pędzie i swojej małej, prywatnej walce o Nim pamiętają, ale z pewnością nie są pierwsi by Mu bluźnić. Być może nawet, byliby pierwsi, by Go bronić… jak Dobry Łotr, znacie? Video-relację zamieszczam poniżej. I dużo innych materiałów! Zapraszam!

(więcej…)


„Golgota” – zwycięzca konkursu „Orle Pióro”, kategoria: wiersz religijny!

Nieustannie

pełznę

niczym płaz pod ciężarem

własnych myśli

o nie – potykam się

i upadam…

każdego dnia

Tyś jest – jak mocarz

ciągnący za sobą

wielkie drzewo swej męki

ja – kruchy człowiek

taszczący zaledwie worek

własnych niedoskonałości

i ułomności

moja droga na Golgotę

Twojej nierówna

a zdaje się – nie mieć końca…

przystaję

przy każdej stacji

by zebrać ciężkie krople

Twego potu – odkupujące ziemię

czyniąc tym samym

w mej duszy wiosnę

Michał Szczyba

Wybierała redakcja „Drogi Legionisty”. Gratulujemy!

Pozostałe wiersze tej kategorii konkursu: link

(szablon – „DL”)


26.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ponownie włączyłem sobie do pisania „Moją krew” Republiki i ponownie wylałem barszcz czerwony na redakcyjnym biurku, bo nie powstrzymałem się od gestykulacji w stylu, no niech będzie, Adolfa Hitlera. Muzyka ciągle porywa, Thiago Cionek nieco mniej. Niby coś grają, ale mecze kadry to zazwyczaj specyficznego rodzaju nudy (chyba, że jesteś na żywo rzecz jasna). Od czasu do czasu jakiś palec zagłębiał się w nozdrzu – pisał Hubert Selby Jr w „Requiem dla snu”, a buzia otwierała się w szerokim ziewie – takie mam najświeższe wspomnienia z tych meczyków, aczkolwiek zobaczymy… Ale przejdźmy do czegoś innego niż patrzenie w telewizor niczym ta Sara Goldfarb z „Requiem…” (wg mnie najtragiczniejsza ze wszystkich postaci literatury dotyczącej uzależnień, chylę czoła przed Selby Jr), a więc książki i potem filmu, które zjadły mnie i wypluły. Zresztą, wiele projektów wciągnęło mnie jak prostownica włosy Miodulskiego. Grafomania? Sorry, ale to tylko łysy zgred o kłakach pisze.

(więcej…)


25.03.17 RECENZJE: „Narcos” – 2 sezon (serial, 2016).

Pablo Escobar (Wagner Moura) wraca w drugim sezonie serialu „Narcos”, który można oglądać m.in. na Netflix Polska! Jest to dziesięć mocnych odcinków, według mnie lepszych niż te z pierwszego sezonu, przynajmniej jeśli chodzi o większą część! Ot, więcej się dzieje i więcej klimatu stricte kolumbijskich ulic! Osoby takie jak Escobar budzą moje obrzydzenie, a nie podziw, więc czasami ciężko było patrzeć na mordę Moury, ale to oznacza tylko tyle, że dobrze zagrał narkotykowego barona. Nie przepadam za ludźmi, którzy brnąc w rządzę władzy idą po trupach, nie rozumiem priorytetów ich żołnierzy, narażających się za trochę grosza w imię „idei” czystego zysku (a w ich grupie zawsze znajdzie się kilku konfidentów, lub świadek koronny…). Serial jednak ogląda się rewelacyjnie, mimo garści „serialowych fajerwerków”, a więc po prostu podrasowania opowieści, by była atrakcyjniejsza dla widza (takie jednak prawo filmu/serialu fabularnego).

(więcej…)


23.03.17 „O wszystkim i o niczym”.

Poranne siku w kiblu, wychodząc zmieniam okienko w wiszącym naprzeciwko drzwi kalendarzu ściennym. Czas leci, niczym jasnozielone szczochy po witaminach Olimpu. Życie takie jakie chciałem i chcę – bez klaskania pizdom, to się liczy? Modlitwa i codziennie nowe pytania do Szefa…, powiedz mi dlaczego tak trudno emigrantom wrócić na własne podwórko? Powiedz mi to… Powiedz mi tamto… Czasem czuję jakby mnie kochał, czasem jakby opuścił, dla jednych pojawia się szansa, a dla innych związana z tym plaga – tak też jest z samą migracją i jej subiektywną oceną. Powiedz mi dlaczego kolejna rzeź w Londynie? To już dla nas chyba standardowy „fakt medialny”, tak regularny jak niegdyś telewizyjna lista przebojów… Przesuwam okienko kalendarza. Mamy czwartek… Życie toczy się dalej, wodą spłukuję kolejne zielone szczochy. -Cześć, słyszałeś o Londynie? Temat do herbatki w przerwie…

(więcej…)


23.03.17 RECENZJE: „Wyklęty” (film fabularny, Polska, 2017).

Ok. – postęp, różowe kina, karmelowy popcorn…, ale gdzieś między tym wszystkim nasi Wyklęci i kolejny film fabularny na ich temat! Część kultury, część historii, część naszej świadomości i polskiego krajobrazu. Nadal lubię to, nie mogło mnie zatem zabraknąć na „Wyklętym”. Jest to nowy, polski dramat wojenny, ponad półtorej godziny w klimacie, którego ostatnio jest sporo, ale gdy się głębiej nad tym zastanowić – nigdy nie powinno być go za wiele. Wszak można mówić o tych ludziach dopiero od niedawna. Seans miał mi nieco odbić raczej kiepską „Chatę”. Wszak Wyklęci to zazwyczaj także katolicy, ale w takim naszym – bojowym wydaniu. Nie zawiodłem się, a fabuła przypasowała mi najbardziej z ostatnich filmów patriotycznych – mając na myśli również „Historię Roja”.

(więcej…)


23.03.17 RECENZJE: „Chata” (film fabularny, USA, 2017).

Wiara pomieszana z czymś na zasadzie thrillera? Wchodzę w to, a raczej na to – do kina. „Chata” to w zasadzie dramat z 2017 roku, oczywiście amerykański i oczywiście ponad dwugodzinny. Wcisnąłem go gdzieś na 13:00, przed wieczornymi obowiązkami. Że zbyt pozytywne, ktoś powie z góry, zbyt cukierkowe. Z jednej strony… Ale z drugiej nie pogrążajmy się tak w tym mroku seriali typu „Narkos” oraz w samej mrocznej muzyce, bo ta jasność może gdzieś zniknąć i wtedy zapominamy, że na świecie w ogóle istnieje dobro. Aczkolwiek faktycznie – często filmy dotyczące wiary mają taki wkurzający, amerykański lukier, jakby zapomniano, że to głównie „strefę mroku” powinno się zainspirować do zmiany. Tymczasem filmy tego typu jeśli „ewangelizują” to raczej widownię kina familijnego. Ja nieco się na „Chacie” zawiodłem, momentami chciało mi się spać…

(więcej…)


19.03.17 Pogaństwo i protestantyzm w polskich ruchach?

Katolicyzm doskonale pasuje do charakteru Słowian. Szanuję nasze korzenie, ale szanuję też Prawdę. Rośnie popularność serialu „Vikingowie”, w którym katolicyzm przedstawiony jest paskudnie, bez odrobiny dobrych intencji twórców. Razem z tego typu projektami rośnie liczba „fanów” typowo pogańskiego podejścia do życia. Często ich słowa pełne są płytkich sloganów. U wojowniczych nacjonalistów-pogan argumentem przeciwko Jezusowi bywa „nadstawianie drugiego policzka”, jakby zapomnieli oni, że tu chodzi tylko i wyłącznie o mój policzek. Gdy ktoś policzkuje moich braci, innych ludzi – staję do wojny sprawiedliwej. Taka też jest historia Polski – nie jesteśmy agresorem, ale jesteśmy waleczni, gdy dzieje się krzywda.

(więcej…)

Strona 2 z 20612345...Ostatnia »