19.10.19 Huragan Wołomin 4-1 Hutnik Warszawa (IV liga maz.-północ).

IV liga mazowiecka, grupa północna. Jej lider – Hutnik Warszawa, podejmuje na wyjeździe Huragan Wołomin. Skorzystałem z wolnego poranka i na 11:00 podjechałem pod stolicę na kolejny wyjazdowy mecz Dumy Bielan na żywo. Pod obiektem małe zdziwienie, bo pełno jest smutnych panów i pań z milicji, właściwie więcej niż widzów na kameralnym obiekcie. Spotkanie nie było biletowane, ale przeszukiwali, a niektórych kręcili kamerą jakby tu miało nie wiadomo co się wydarzyć. Z początku widzów było może ze 100, a kibiców Hutnika kilku, ale ostatecznie do Wołomina przyjechało kilkudziesięciu gości bez flag.

(więcej…)


„Droga Legionisty” nr 25/jesień 2019.

Wykonanie okładki: Tommy


18.10.19 To będzie „inny faszyzm”, chłopaki…

Ultras Sankt Pauli ma taką małą flagę z sierpem i młotem na tle czerwonej flagi i z napisem „Remember History – Fight Fascism”. Jak to jest, że grupa ludzi postanawia pamiętać… połowę historii i walczyć w imię tego pod sztandarem tej „zapomnianej” części? Jeśli chcecie pamiętać co robili faszyści (narodowi socjaliści to trochę inna bajka, wiecie?), dlaczego nie pamiętacie, co robili sowieci, co robią Koreańczycy z Północy itd., pod dokładnie taką samą flagą, którą macie na swojej, tej o pamiętaniu historii, w domyśle: o wyciąganiu z historii wniosków? Czytelnicy „Drogi Legionisty” – unikajcie takich wybiórczo myślących ludzi z każdej strony barykady (!), bo to po prostu moralnie nieuczciwe.

(więcej…)


17.10.19 „O wszystkim i o niczym”.

Siedzę przy służbowym stole z tą opozycją na smyczach żon. PiS u władzy, więc „opozycjoniści, którzy w życiu nie rzucili kamienia” mają pożywkę (o ile ich druga połówka wypuści z domu, jak nie wypuści to po piwku powalczą na mediach społecznościowych). PiS ma większość, więc czas na to, by to tamci poczuli się jak uciskane podziemie (jenysku…), i tak też się czują, wymyślając przy tym niesamowite historie. „Janusz Nowak”, jedyne na co umie ostatnio psioczyć to PiS. Pieprzy coś o Europie i o wstydzie. Nudne, jałowe. Zaglądam co tam w podziemiu. Rasistowskie okrzyki, salutowanie, bitwa między Angolami i śmierć wyspiarza – jak to u nich, prawdopodobnie z przedawkowania. Takie oto tło towarzyszyło eliminacjom do Euro 2020, w których Bułgaria podejmowała Anglię. Brudny mecz w brudnym kraju. Sprzeciw ulicy wobec brudnych organizacji rządzących międzynarodową piłką. Czytaliście o piłkarskiej mafii? Nie? To nie bulwersujcie się tak mafią kibolską. Wszyscy jesteśmy brudni. Taka już ludzkość. Takie już stadionowe Gotham. Dobrzy są nieliczni, czasem zwani naiwniakami, a czasem zwani świętymi. Ja wiem jedno, że jest mecz Legii w sobotę. Wracając jednak do Bułgarii – sędzia przerywał mecz z powodu rasistowskich okrzyków, ale kwestia walkowera komentujących mecz kibiców raczej śmieszy, bo reprezentacja Bułgarii przegrała u siebie… 0:6, więc nawet walkower (0:3) byłby mniejszym wymiarem kary.

(więcej…)


16.10.19 Ty i Twoje karty…

Na seansie o 22:00 w poniedziałek było całkiem sporo osób, to raczej niepopularna pora na kino – od razu po weekendzie, nie ma w ten dzień promocji. Czekając na start filmu „Joker”, podczas dłużących się, nudnych reklam, dostrzegam kilka specyficznych postaci, wyglądających mi na stereotypowych fanatyków komiksów. Bez obrazy dla wykraczających poza ten schemat fanów (sam znam co najmniej dwóch), ale koleś wyglądający jakby miał czterdzieści lat i mieszkał z mamą (swoją jedyną przyjaciółką), zgarbiony od siedzenia przy komputerze i otyły od jedzenia chipsów kojarzy mi się z filmowymi superbohaterami i niezrozumieniem dla świata, heh. Nie odkrył, biedny, stadionu, gdzie można się stać takim Jokerem i porobić sobie jaja z Systemu. Wszystko z niego zwisa za sprawą braku jakiegokolwiek kontaktu ze sportem. Uśmiecham się, ale sam wcinam nachos i mam coraz większe boczki, cholera – ale chociaż wyprowadzilem się od mamy i to dawno temu, a jeszcze za jej „garnuszka” odkryłem stadiony. Na „Jokera” szedłem ciemnym, ukochanym miastem, a film serwował mi surowe obrazki z Gotham City, super nastrój, który chyba nie do końca łapała moja osoba towarzysząca, stąd samotnictwo w niektórych aspektach życia jest wskazane i zrozumiałe (pamiętaj o tym). Najlepsze zdjęcia z Gotham w „Jokerze”? Popisane w graffiti metro i brudne perony. To sztuka. The Real Gotham będzie zaś w sobotę przy Łazienkowskiej 3. Będzie piękne zło, nałóg, z którego będziecie wracali ciemną, piękną i inspirującą Warszawą.

(więcej…)


14.10.19 „O wszystkim i o niczym”.

Moje podejście do rzeczywistości politycznej coraz mocniej przypomina podejście Treya Parkera i Matta Stone (twórcy „South Parku”, gdyby ktoś nie wiedział). Jakby przez ironię, przez niewiarę w ich ideologię. Bycie pewnym jakiejś grupy ludzi zrzeszonych w oficjalnych, partyjnych szeregach uważam za równie niezrozumiałe jak np. kupienie biografii Sebastiana Mili. To po prostu nie ma prawa się udać z samego założenia! Kilka lat temu październik smakował zupełnie inaczej niż dziś. Rosło napięcie przed 11 listopada. Lewusy mobilizowały się do blokowania, my nie musieliśmy się mobilizować, bo był nacjo-boom, a dziś to nie wiadomo nawet po co jest ten Marsz. Ale jest…, stolica znowu będzie biało-czerwona i pełna odgłosów petard hukowych. Tymczasem w Rożawie anarchiści walczą z turecką ofensywą (fotka niżej). Czytałem tekst walczącej tam aktywistki, która relacjonuje, że życie naraża całe lewicowe spektrum, anarchiści, marksiści-leniniści, apoiści (zwolennicy PKK) i demokratyczni socjaliści różnego typu, nie ma tylko trockistów. Mimo wszystko jakaś sympatia idzie w kierunku Kurdów, a także – z innej beczki – katolików-rewolucjonistów z Chiapas (EZLN). Gdzieś w takich rejonach, na ulicy, jest moje serce, do czego zresztą nawiążę w okładce „DL”25, inspirowanej wiarą i walką ludu EZLN.

(więcej…)


14.10.19 „Joker” (film fabularny, USA, 2019). Kino „niebezpieczne”…

Kto by się spodziewał, że historia o komiksowym superzłoczyńcy i jednocześnie największym przeciwniku Batmana zdobędzie główną nagrodę na 76 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji? Reżyser Todd Philips słynący zazwyczaj z wesołego kina rozrywkowego zrobił coś niemożliwego, tworząc wraz z odtwórcą tytułowej roli – Joaquinem Phoenixem arcydzieło, o którym będzie się mówić nie tylko w sferze artystycznej, ale również w kontekście społecznym, politycznym i psychologicznym! Bo taki jest właśnie współczesny „Joker”, będący ucieleśnieniem ciemnej ludzkiej natury i lustrzanym odbiciem maski, za którą czai się prawdziwe zło. Parafrazując pewne powiedzenie – nie drażnij błazna, bo kiedyś może on się zamienić w Jokera! Dlatego w tytule recenzji jest napisane „kino niebezpieczne”. Niebezpieczne, bo… kusi błaznów, potencjalnych mścicieli na świecie i hejterach, a takich w XXI wieku nie brakuje.

(więcej…)


14.10.19 „Boże Ciało” (film fabularny, Polska, 2019). Kręte drogi…

(…) Jak to słyszałem, to pomyślałem sobie, że gdyby Pan Jezus głosił takie kazania jak my, toby Go nigdy nie ukrzyżowali, bo za co? Za co? Mówimy tak fajne kazania, że nie ma za co. Nawet ich nikt nie pamięta (kard. Konrad Krajewski, z książki „Zapach Boga”). Skojarzył mi się ten fragment rozważań papieskiego jałmużnika z filmem, który aktualnie grany jest w dużych kinach w całej Polsce. Głosić takie kazania, by wierni je zapamiętali… Jestem świeżo po seansie tej – rzekomo – inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami polskiej historii o tytule „Boże Ciało”. Bohaterem jest „kapłan”, który trafił do serc, a jego posługę zapamiętali wszyscy mieszkańcy… Zacznijmy od krótkiego zarysu fabuły. Młody chłopak, Daniel (w tej roli świetny Bartosz Bielenia) w trakcie pobytu w poprawczaku jest pod pozytywnym wpływem charyzmatycznego kapłana i z czasem zaczyna marzyć o byciu księdzem. Przeszkodą jednak jest wyrok, lecz drogi Pana Boga są kręte… Daniel wychodzi na warunkowe zwolnienie i ma się stawić w zakładzie stolarskim na typowej pipidówie, do roboty, która pomoże mu się zmienić na lepsze. Spontanicznie podejmuje jednak decyzję o wejściu do miejscowego, wiejskiego kościółka, a potem już sprawy nabierają niespodziewanego dla wszystkich obrotu…

(więcej…)


14.10.19 Koniec szemrania? Czyli o powrocie ligi i o szemraniu właśnie.

I jak tam kolejny poranek w państwie PiS? Żyjecie, czy Kaczor już przyszedł po Was? Nie przyzwyczaję się do tego, że Legia Warszawa przegrywa u siebie, czy gra tak jak z Piastem w Gliwicach (nie zapominajmy, owy Mistrz Polski odpadł z Łotyszami z europucharów…, rozumiecie? Z Łotyszami, których połowa gra w kadrze narodowej, tej samej która właśnie gładko poległa z Polską 0-3 u siebie i ma 0 punktów w grupie, a tamtejsi reprezentanci mówią głośno, że ich liga to prawdziwa tragedia…). Na szczęście w sobotę 19 października ma się skończyć szemranie i podczas meczu Legia – Lech (17:30) mamy głośno wyrazić, co sądzimy o zaistniałej sytuacji. Tak przynajmniej zapowiedziano, a zatem dzień meczowy będzie pięknym dniem, by na Żylecie, po tygodniu pracy, wyrazić głośno to, co się myśli i o czym się szemra w obecnej sytuacji. CWKS jest 9ty w tabeli, tak – nawet poniżej grupy mistrzowskiej, co jest ciosem poniżej pasa…

(więcej…)


12.10.19 „O wszystkim i o niczym”.

Coraz trudniej dogadać się zamawiając żarcie na dowóz. Sami obcokrajowcy siedzą tam za te grosze. Co obiad to dowozi ktoś inny, zmieniają się z tygodnia na tydzień, nie potrafią wymówić nazw ulic. Gniję w chacie, czekam na szamę. Właśnie skończyłem papierowego zina. Psy gryzą obcas żony. Zorganizowana grupa PSIEstępcza, jeden go przytargał do wyra, drugi opracowuje. Jej nie ma w domu. Nie reaguję. Miałem wstać, ale to bez sensu. Psy mają zajęcie, żona też będzie miała zajęcie po zdewastowaniu jej jednej z wielu par butów – będzie mogła do wieczornego kieliszka wina poszukać nowych gdzieś w sieci, a mecz beztrosko będzie leciał sobie na plazmie (Polska-Macedonia, jutro wieczorem). Pretekst, by szukać nowego towaru gotowy. Gryźcie pieski, gryźcie, gospodarka, nałóg i małżeństwo muszą jakoś się kręcić. A propos. Zaraz wyjdę z domu i postawię kilka złotych na Joannę Jędrzejczyk, która – już z balastem sztucznych amerykańskich cycków – będzie się waliła po twarzy z inną nienormalną babą. Pobudka w nocy, UFC, chrapiące pso-świnie, eliminacje na Euro… Na dworze mało ludzi, może rząd zainwestuje kiedyś w jakieś „piksele”, które zastąpią prawdziwych Polaków na podwórkach?

(więcej…)


11.10.19 Łączenie rzeczy, których normalnie się nie łączy…

W przeciągu kilku lat próbowałem wysyłać swoje rzeczy do różnych prawicowych tytułów, ale albo jestem za cienki, albo prawa strona jest zbyt sztywna. Nie dostałem ani jednego odzewu na moje teksty, na wspomnienia z dziwnych miejsc, czy dziwaczne wnioski. Mówi się, że twórcy są zazwyczaj lewicowi, w każdym razie są pewnie bardziej otwarci, mam wrażenie, że prawa strona boi się, że ktoś posądzi ją o bycie… ludzkim. Tak – o bycie ludzkim. Wszak walczymy jako prawa strona z każdym upadkiem ludzkości, prawda? A co z naszymi upadkami…? Ja żyję, upadam, mam pokręconą historię, pasje, ale kocham też Jezusa Chrystusa, cóż mogę za to, że nie głoszę Prawdy tak krystalicznie czystej jak to powinni (?) czynić kapłani. Nie jestem kapłanem, ani heretykiem, po prostu upadam i nie wszędzie jestem takim wojownikiem ducha za jakiego mnie być może mają niektórzy czytelnicy i koledzy. Halo – mogę być prawoskrętny i nieco szajbnięty, czy wszyscy szajbnięci lądują na lewicy, a na prawo takie niby szablonowe ideały?

(więcej…)


10.10.19 „O wszystkim i o niczym”.

Obudziłem się, jak co dzień, z bólem egzystencjalnym. Niespotkanie żadnego człowieka na mej drodze przyczyniło się jednak do tego, że jeszcze nie jestem zbyt marudny. Pojechałem tam szósty, czy siódmy raz, nie wiem, straciłem rachubę…, a one cały czas kłaniają się tym ikonom. Słaby jestem ostatnio jak cholera, muszę sobie duchowe checkpointy wyznaczać, a i one nie pomagają na zbyt długo… Kręcenie się w koło. Nie zamierzam rezygnować, bo nawet, gdy wzrok przykrywa mgła, widzę zza niej zarysy nauki płynącej z Ewangelii, niedoścignionego wzoru miłości. Niektórzy mówią, że miłości wyśnionej przez poetę, inni że objawionej. Chcę cywilizacji opartej na tej miłości, mimo że sam nie potrafię do niej do końca wzrosnąć. Cywilizacji, w której jest do czego wzrastać i to jest nie tylko piękne, ale i wymagające, mobilizujące, pod prąd złemu doradcy – żądzy. Stałem o 6:00 rano gdzieś na polskich peryferiach i oddychałem duchowością monasteru. Przeszedłem się po tej pustyni, depcząc jesienne liście i przypominając sobie, że one – siostry, ikony nadal tu są, a ja właśnie łamie dane sobie i Bogu obietnice. Ja zdążyłem od ostatniej wizyty upaść dziesiątki razy, w moim życiu zmienia się dużo, prawie doprowadziłem do tragedii, biegałem po jakichś melinach, a one ciągle tam były i po prostu kłaniały się tym samym ikonom Jezusa Chrystusa i Jego matki. Pokora, cierpliwość, wierność, wytrwałość, a przy tym radość rysująca się na rozmodlonych o świcie twarzach. Woń kadzidła. Miejsce, w którym nie wiszą plakaty wyborcze… To nie ja? A propos wyborów to mam czytelnicy poważne wątpliwości i naprawdę nie wiem jaką nogą wstanę 13 października (czy pójdę do urny, czy jak The Prodigy… I’m gonna send him to outer space, find another race… Może inna rasa niż ludzka jest normalniejsza…?).

(więcej…)


6.10.19 „O wszystkim i o niczym”.

Dlaczego często wywyższam, przynajmniej niektórych, kibiców (obok fotka z PLK, która właśnie ruszyła) wśród innych patriotów, nacjonalistów…? Bo to patrioci, którzy potrafią nieco wyluzować. Nie robią się na idealnych, bo idealnych ludzi nie ma. Spojrzeć na sytuację poprzez czarny humor, oczywistą i jawną prowokację (np. Jihad Legia na meczu z Żydami), czego często brakuje politykom, albo – niech będzie – nie wypada im tego robić… A jak nie wypada to jest nudno i sztywno, nieprawdziwie – sam przyznaj… Sztucznie, gdyż ironia to część natury człowieka. Szarzy ludzie naszego typu, a więc także kibole, mają podobne poglądy do prawicowych, czy nacjonalistycznych polityków, ale politycy przez to, że muszą gadać w oficjalny sposób (by ich było gdziekolwiek słychać…), zdążą nas z czymś po drodze wkurwić i zniechęcić do siebie, bo wiemy dobrze, że na ulicy sprawy nie przedstawiają się tak jak w obietnicach, które muszą składać panowie w garniturach. A jak coś się nie zgadza to ulica to wychwytuje bardzo szybko. Jeśli polityk jest krzykaczem, showmanem, ok. na chwilę zwraca uwagę, ale namiesza, naobiecuje, napajacuje i znika – jak Palikot. Dla kibiców Polska to coś więcej, to część tożsamości, to orzeł, który jakby czuwa nad nami i unosi się nad naszymi osiedlami, jest tuż obok naszych spraw, podobnie jak mural Deyny, który powstanie na warszawskiej Ochocie w 2020 roku… Chodzi w nim o miłość, o tożsamość, o pamięć, a nie o bycie idealnym… Idealny świat nie zaistnieje.

(więcej…)


3.10.19 „Vendegszektor” (magazyn kibicowski, Węgry, czerwiec 2019).

Nie żebym nie próbował zmienić kiepskiej sytuacji z zinami w Polsce – sam wydaję cały czas, a prócz „Drogi Legionisty” robiłem przecież zina „Nienawidzimy Wszystkich”, rozdawanego kilka lat temu przed meczami na Łazienkowskiej 3. Przestałem go robić, bo przestałem być odpowiednią osobą do pisania fanzina wewnątrzklubowego, tak ot – ze zwykłej przyzwoitości odpuściłem. Szkoda jednak, że wśród aktywnych bardziej chłopaków nie ma żadnego chętnego do fanzinowania. Może kiedyś…? Tymczasem kolekcjonuję sobie prasę ze świata. „Vendegszektor” to węgierski, pełnokolorowy magazyn kibicowski, poświęcony krajowej i zagranicznej scenie kibicowskiej. Nazwa magazynu po polsku oznacza „Sektor gości”, jest to coś na zasadzie węgierskiego „TMK”, ale jeszcze dużo pracy przed redakcją nim dogoni polski miesięcznik pod jakimkolwiek względem. Doszedł do mnie czerwcowy numer. Zdobi go ciekawa okładka z wypaloną pirotechniką niesioną w specjalnych rękawicach. Zawsze to jakiś inny okładkowy motyw niż same momenty odpalenia, czy też kibice w innych sytuacjach. Na tyle okładki rocznicowe racowisko grupy kiboli reprezentacji Bratanków (pozazdrościć), w tle panorama miasta. A co w środku…?

(więcej…)


3.10.19 Wspomnienia: wyjazd Widzew – Legia’2010. Bez kalkulacji!

Był październik 2010, cholera, już 9 lat temu! Od tego meczu jakby symbolicznie wiele się zaczęło. Klimatyczny wyjazd bez żadnej drętwej kalkulacji. To na Widzew – Legia’2010 zadebiutowały białe kominiarki, w których potem Legioniści wizytowali także m.in. manifestacje 11 listopada, walcząc z lewakami i policją. Był to wyjazd, po którym uwierzyłem, że nawet lata protestu przeciwko okupantowi z ITI, czy innego podobnego gówna, nie są w stanie wyssać z ludzi tylu lat ultra-historii oraz ich pasji, w której dorastali. Dziki najazd na Łódź był jak powrót do żywiołu, jak powiew świeżego powietrza, chociaż oddychało się głównie milicyjnym gazem, którego niewidoczna chmura wisiała nad stadionem RTSu. To się pamięta! A mecz pamiętacie? Kto to, kurwa, był Machnowskij…, a taki koleś stał w bramce Legii podczas tego spotkania!?

(więcej…)