10.09.18 RECENZJE: „Uczeń szatana” (film na podstawie Kinga, 1998).

Nie recenzuję tu nowości, które akurat wyszły, tylko filmy, które warto zobaczyć… Jak wiadomo w całej historii kina jest ich nieskończenie wiele (bo pamiętajmy, że mamy również egzotyczne hity z najróżniejszych krajów – innych niż docierające do nas masowo produkcje z USA…). Tym razem jednak produkcja Amerykańska, którą być może mieliście okazję widzieć – jeśli nie, wrzucam linka do dobrej jakości z lektorem na YouTube. Tytułowym „szatanem” jest tu sąsiad zafascynowanego nazizmem chłopca, który okazuje się ukrywającym się w Stanach zbrodniarzem wojennym z wojsk Hitlerowskich. Oczywiście prawdopodobieństwo rozkminienia jest znikome (zbiegów okoliczności będzie więcej), aczkolwiek Stephen King – bo scenariusz to jego pomysł („Zdolny uczeń”) – nie bawi się w jakieś pierdoły, tylko masowo rzuca pomysły na warsztat i produkuje kolejne dzieła, czasem lekko kiczowate, ale z jasnym przesłaniem. Nie ma zatem, co rozkminiać tylko trzeba skupić się na przekazie. Niedługo jadę do Auschwitz – pierwszy raz…, z obozów byłem póki co w Sztutowie. Chyba chcę się wczuć w atmosferę.

(więcej…)


7.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Mistrz Luksemburga i Słowacji w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Jest to jakieś pocieszenie, ale z drugiej strony jest to również kolejny argument za tym, że piłkarze z polskiej Ekstraklasy są solidnie przepłacani. W którymś momencie PR (wspomagany stadionami na Euro) wyparł jakość sportową… Widzieliśmy to dobitnie podczas meczu Cracovia – Legia, który miał żenujący poziom. Pazdan schodzi z murawy autentycznie zdziwiony, że dostał czerwoną kartkę, gdy pociągnął wychodzącego sam na sam z Cierzniakiem napastnika rywali za koszulkę, Kucharczyk chodzi po boisku z wkurwioną miną… Malarz na ławce. Tak – przerwa im się przyda. Mafia zorganizowała w tym czasie jakąś Ligę Narodów UEFA, nawet nie ogarnąłem, musiałem „guglać”, heh. To nowe oficjalne, międzynarodowe rozgrywki reprezentacji dla wszystkich 55 europejskich federacji krajowych.

(więcej…)


4.09.18 „Warszawski dzień”.

Zobaczysz jak przywita pięknie nas – Warszawski dzień. Śpiewamy zawsze Niemena przed meczem przy Łazienkowskiej 3… Realizatorzy telewizyjni od transmisji meczów lubią w tym czasie pokazywać nieco cukierkowe obrazki – uśmiechnięte panienki w barwach, dzieci z wymalowanymi buziami itd. Kolorowo i pozytywnie (nawet jak jest 1:4). Oczywiście fajnie, że Ci ludzie są na trybunach piknikowych, nie o hejtowanie tu chodzi… Chodzi o to, że fanatycy, różni ludzie mogą mieć w tym momencie trochę inny Warszawski dzień na myśli, w sercu i w ciarkach na ciele. Dla mnie płonąca flaga wroga na tym nowym, pełnym stadionie, z tymi samymi cukierkowymi obrazkami do pokazywania w TV (tyle że stojącymi gdzieś indziej, obok – i ok.), to Warszawski dzień idealny. Jest dobra (jak na krajowe warunki) piłka…, pełen stadion…, patriotyczny przekaz…, a fanatycy robią swoje. Kominiarki…, płonące flagi…, spontaniczne ruchy…, także te żywo reagujące pikniki… No niestety panie Czesław, takie obrazki widzę, gdy śpiewasz. Nadwiślański świt też mam w bani specyficzny, kilka tych świtów się witało na swój sposób…

(więcej…)


4.09.18 Pogadajmy o Rydzyku. Tadko Doić?

Ludzie tworzą małe-wielkie dzieła. Malują domy dziecka, teraz przeczytałem, że niszowy raper Augustyn z kumplami rozpoczęli tourne po więzieniach, odwiedzą ich ok. 100 (!) ze świadectwem spotkania Boga. A ci więksi? Pogadajmy o jednym. Nie żebym był w gościa wpatrzony, bo szczerze mówiąc… nie ma gościa, w którego byłbym wpatrzony :-). Tak jest – pogadajmy, bo chciałbym żebyście napisali mi swoje zdanie na temat ojca dyrektora na maila: drogalegionisty[a]gmail.com. Sam mam kilka luźnych przemyśleń… Mówią ciągle – z odrobiną respektu (zazdrości?) – „ten Rydzyk to biznesmen” – no dobrze, ale dla kogo on te bogactwa gromadzi, dla swojego luksusu…? „Babki dają koperty”? No tak (z własnej woli…) i on je kitra pod łóżkiem w zakonie, na rozpustę (jaką?)…? Ostatnio Rydzyk chwalił się, że wydał książki do katolickiej edukacji młodych (pamiętajmy, że żyjemy w czasach, gdy masowo podsuwa się im coś przeciwnego), zrobił to z podarunku „jednego procenta” i rozdaje je dzieciom za darmo (jedną z takich akcji widziałem). Inwestuje chłop w kolejne imperia, to fakt. W katolickie imperia! I raczej to ich wszystkich boli. Codziennie nowe memy, puste wrzuty… #TadkoDoić.

(więcej…)


1.09.18 Spotkania małe i spotkania duże.

Ideałem nowoczesnego dziennikarza, także sportowego, jest siąść nóżka na nóżkę w hipsterskich okularach i koszuli, pozwólcie jednak na kilka słów ze starodawnej bazy w szarym bloku, zza naznaczonych czasem soczewek jednorazowych. Chata nieposprzątana, żony nie ma, są kupony i sportowa prasa. Wcześniej jednak były zakupy. A ten Krzysiu to… Mijam dyskutujące pomiędzy sklepami kobiety. One po pasztetową, ja byłem po „Przegląd Sportowy” i kupony na mecze. Ten „PS” to wiem, że ma swoje za uszami, jak każde oficjalne media, ale jakiś taki sentyment mam. Kojarzy mi się z czasami, gdy wywieziono mnie gdzieś na zadupie na wakacje za dzieciaka, nie było Internetu, więc „Przegląd…” w miejscowym kiosku był jednym łącznikiem z tym, co się dzieje w sporcie. Chciałem być na meczu, a nie na wakacjach w krzakach (wiem, wiem, wstyd narzekać…). Każdy gdzieś lokuje swoje namiętności – w plotkowaniu o „synu brata – Krzysiu”, czy też w tym jak zagra Legia, Hutnik, West Ham, Real, czy AEK… Jako kibic uważam się za szczęściarza, bo spotykam ziomka to spytam jak mecze, treningi, jak nowe płyty, manifestacja antypedalska, czy rap-nagrywki. Jest o czym gadać, a „Krzysiu to leniwy jest, dlatego robota mu uciekła…” nie ma nawet przy naszej pasji co stawiać. Owszem, „współczuję” to dobre słowo.

(więcej…)


1.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

1 września, czas do szkoły! Tak dzieje się nie tylko w licznych placówkach szkolnych, ale również przy Łazienkowskiej 3, gdzie portugalski szkoleniowiec zaserwował drużynie Legii poprawkowe lekcje… Zobaczymy jaki będzie efekt, bo że fizycznie są dętki to każdy widzi. Crvena Zvezda, z którą Legia nie zagrała dzięki jej „wspaniałym inaczej” piłkarzom, pokazała modernistom z tzw. Red Bull Salzburg co to jest prawdziwy Against Modern Football. AMF w wydaniu… nieoszołomskim, a więc taki sprzeciw wobec modernizmu, który mimo wszystko pozwala cieszyć się ze zwycięstw w wielkich rozgrywkach piłkarskich. Bo my chcemy żeby nasze zespoły wygrywały, tym bardziej jeśli są to największe marki w kraju, jak Legia, czy Red Star Belgrad. My mamy fart, że żyjemy tak – bo umimy, nie jak chytra baba co se zajumała „3 Cytryny”. Ktoś kto nigdy nie wyszedł z przeciętności musi karmić się tym, że „wyniki nie są totalnie ważne” (fakt, są co najmniej drugorzędne, ale…), ja go nawet rozumiem, lecz na szczycie jest inaczej, bo powinniśmy i możemy zdobywać góry! No niestety, jeśli chodzi o Legię i Europę to nie w tym sezonie. Kibice na murawie świętują awans do fazy grupowej LM, piękne, spontaniczne Fuck UEFA w wydaniu serbskim! Co z tego, że zakaz dostaną? W życiu piękne są tylko chwile, albo korzystasz, albo wspomnienia są „takie jakieś nijakie”. A jeśli o Serbach mówimy to pamiętajmy, że Kosowo jest serbskie, a UEFA wspiera terrorystów!

(więcej…)


31.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

To, że krzyczę tu czasem spowodowane jest tym, że poddałem się jakimś namiętnościom – np. politycznym. Głupie…, no ale boli to, co się dzieje. Żyję w mieście i często zapominam cenne nauki ojców pustyni (czy ojców i sióstr ze współczesnych pustyń zakonnych) – ucinaj niektóre obrazy w twojej głowie, bo oszalejesz… Nie nakręcaj się. W ostatnich dniach czytana w naszych kościołach Ewangelia przypomina nam o potrzebie ciągłego czuwania. No właśnie – Boga (raczej) nie będzie interesowało, że adrenalinka miasta nas wciągnęła, albo na tyle nas ono pochłonęło, że zapomnieliśmy o Nim i nauce Jego Syna. Wściekły jestem na politykę, ale muszę pamiętać, że istnieje coś większego, a przede wszystkim powody zła. Powody, które łatwo rozpalić także w sobie… Czuwajmy zatem – jak uczy matka Kościół.

(więcej…)


30.08.18 RECENZJE: „W dziczy. Miastowego trapera przypadki” (2018).

Jest to druga pozycja po „Woodcrafcie”, jaka znalazła się w portfolio wydawnictwa „Stary Wspaniały Świat” (przyznajcie – piękna nazwa), za które odpowiedzialni są fanatycy szeroko rozumianej leśnej turystyki. Tytuł „W dziczy” sugeruje, że będzie to znowu rzecz o sztuce bushcraftu, jednak zbiór opowiadań Charlesa Dudleya Warnera zdecydowanie nie mieści się w tych ramach i znacznie odbiega od konwencji survivalowego poradnika. Choć akcja, podobnie jak u „Nessmuka” (recenzja w „DL”24), rozgrywa się w rejonie dziewiczych gór Adirondack, to surowy klimat dzikiej natury jest tylko tłem do rozważań autora na różne aspekty dotyczące najczęściej ludzkich charakterów i zachowań. Warner jest bystrym obserwatorem, więc bezlitośnie punktuje zarozumiałość, chciwość, głupotę i okrucieństwo, a robi to w sposób nietuzinkowy, z właściwym sobie poczuciem humoru oraz ironią, nieraz ocierając się o granice absurdu…

(więcej…)


29.08.18 Profesjonalny komentarz przedwyborczy.

Koniec lata – Hanior szmata, nie wiem jak zacząć, więc zacznę rymem. Koniec lata oznacza początek kampanii wyborczej do jesiennych wyborów. Mnoży się obietnic, specjaliści od nawijania makaronu kminią, co tym razem obiecać osadzonym w facebookowych okopach z bronią-memem w ręku żołnierzom. Kto wymyśli lepsze hasło, lepszy plakat i bilbord, który porwie tłumy i da lajki? Fajny mem zapewnia masę „kciuków w górę”, rolę lajka na jesieni przejmą karty do głosowania, chociaż większość i tak ma swojego faworyta, bo skupiona jest na trzech argumentach na krzyż, a reszta jakby nie dociera. Posłowie śpią na posiedzeniach, bo lud też śpi – nie oglądamy tego nawet. Ot, demokracja. Ojciec mojego podopiecznego „wystartuje sobie” na radnego. Nie, że ma poczucie misji i plany dla Ojczyzny – on ma szansę! Zagram se w totolotka, wystartuję se na sterującego mrówkami – jest okazja, nieważne jaka, łapie ją! Coś jak łapanie stopa – może autko się zatrzyma i będzie w nim akurat cycata, chętna blondynka z bagażnikiem pełnym forsy? Niestety blondynka jest tu synonimem Polski.

(więcej…)


Lato się kończy – i dobrze… Coraz bliżej do zimy. Czekaj na nią…

(…) Dla mnie Skinheads to Skinheads – nigdy nie dorabiałem do tego skrótów typu NS, NR itd. Brzydziłem się i do tej pory brzydzę się polityką, wiem, że dla wielu osób apolityczność oznacza brak poglądów, ale wg definicji tego słowa ma ono inne znaczenie i nie oznacza wcale braku poglądów – wręcz przeciwnie, dlatego jeśli chodzi o prywatne poglądy – w skrócie jestem autonomicznym nacjonalistą (…).

(…) Czym się te wszystkie młodziki w skórach i kolorowych irokezach różnili od dyskotekowych rówieśników? Niczym. I tu i tu chodziło o zwykłą zabawę, a nie o żaden bunt wymierzony w system. Kapele takie jak Minor Threat, które były głosicielami SXE poza hałaśliwą muzyką miały coś do powiedzenia i uderzyły bezpośrednio w swoje środowisko, przyczyniając się do pozytywnej przemiany w życiu u większości zgromadzonych słuchaczy (…).


27.08.18 Żółte światło. Lipa powinna mobilizować…

Najwięcej pisałem o Legii i ultra w „epoce wielkiej lipy” (ITI), a ostatnio ponownie się rozpisałem… Doszło to do mnie przed chwilą, że gdy wojna się skończyła, przyszły lepsze czasy dla mojego klubu – z Ligą Mistrzów na czele – o tematach wokoło sportowych pisałem najmniej… „Wszystko fajnie, w drugim domu jak zwykle trochę hałasu, ale generalnie wszystko jest na swoim miejscu, po co jeszcze jeden entuzjasta w mojej osobie?”. Cztery tytuły w pięć lat, dobra atmosfera. Obserwowałem sobie gdzieś z boku z bananem na ustach. Obecnie pióro świerzbi, a to dlatego, że robi się bałagan, który oglądałem na meczach z mistrzem Luksemburga i ówczesnym outsiderem tabeli z Płocka z miną przypominającą raczej buldoga angielskiego. Była pomarszczona, a kąciki ust opadały do podłoża, jak gdyby przymocowano do nich ciężarki. To co robią piłkarze jest trudne do wytłumaczenia.

(więcej…)


27.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Za każdym triumfem kryją się nowe wyzwania – mówił jeden z mistrzów karate. Niedawno Legia grała w Lidze Mistrzów, zarobiła, miała odjeżdżać tej słabej lidze i faktycznie momentami odjeżdżała. Niestety, w obecnym sezonie pozbywamy się złudzeń – banda niekompetentnych osób ponownie doprowadziła do tego, że CWKS znalazł się w punkcie wyjścia. Nie potraktowali sezonu, kolejnych zwyczajnych meczów – jak z Luksemburgiem, jak z Płockiem, jako nowych wyzwań godnych gryzienia murawy, a myśleli że niedawny triumf zrobi na nich robotę. Grzech główny – pycha! No niestety – to prawda, że nikt się przed nami nie położy, tytuł sam się nie wygra, pierwsze rundy eliminacji same się nie przejdą. Legia osiągnęła swoje dno, bo takie porażki u siebie to już dla Warszawy dno, mimo że liga jest do odratowania (tracimy tylko 4 punkty do lidera, przegrała Jagiellonia, Lech…)! Tym… dumniej można było wykrzyczeć na Żylecie Legia To My. Pora rozgrywania meczu była bardzo dobra, ale niestety młyn na derbach Mazowsza prezentował się słabo. Ponura, deszczowa pogoda dopełniała atmosfery pod tytułem „coś się popsuło”. To jednak w takich momentach, na takich meczach człowiek czuje się wiernym kibicem najpiękniejszych barw na świecie! Bo jak Legia dołuje, cieszy się cała Polska – tym bardziej trzeba być razem, a czas zagrania im wszystkim na nosach i tak przyjdzie!

(więcej…)


24.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

Możesz wybrać się zdobywać świat, oglądać najpiękniejsze jego zakamarki, ustatkować się, albo zagłębiać myśli filozofów i innych rozkminiaczy – to generalnie super, ale i tak nic nie zastąpi Ci „KURWA jako przecinka” po nieudanej akcji Twojego zespołu. Ludzie budują te swoje wieże Babel, a szczęśliwi Ci, których jara bubel w postaci naszej szarej kopanej. Dzień meczowy nie byłby tym samym dniem meczowym, gdyby na stadionie nie istniała niezależna trybuna dla kiboli. Dzień meczowy to kulminacja wolności, która istnieje jeszcze w czasach inwigilacji i planowania wszystkiego wzdłuż i wszerz. Weźmy taką Anglię, która ma super ligę, ale każdy kto tam był opowiada o panoszących się wszędzie stewardach, braku niezależności i teatralnych oklaskach. Czy to taka sama radość nachlać się przed meczem w pubie jak bycie w samym środku ultra-kotła (nie mylić z Lechem) na sektorze? No oczywiście, że to już całkiem coś innego… Niezależna trybuna wyraża prawdę o piłkarzach (Żyleta na Legia – Zagłębie), niezależna trybuna wyraża prawdę o polityce (Hutnik Warszawa na meczu z Drukarzem). Wielu ludzi chce nam zamalować oczy na tęczowo. Chrońmy swojej niezależności.

(więcej…)


22.08.18 WPW. Dobry dzień. Godny dobrego naparu!

Ciągle „wiedza”, „efektywność”, „efektowność” i… od nowa, „wiedza”… Nie dziwota, że „nowoczesny człowiek” nagle dostaje w dekiel, bo ile można wytrzymać tak mordercze tempo…? O 6:00 przed korpo siłownia, potem robota, w drodze do niej lektura, po powrocie zakupy, lub coś innego „co muszę”. Nie wspominam o dzieciach, bo one to pozytyw i sens przecież. Efektywne działanie wciśnięte w każdy skrawek czasu i tak odbije się zmęczeniem, mimo że przecież robimy rzeczy pozytywne – wymieniłem dla przykładu siłownię, lekturę, czy też rzecz pożyteczną – pracujemy… Nie ma opcji nie zwariować jeśli nie nauczymy się luzować ambicji i odpoczywać częściej niż raz do roku („w Egipcie”). To System nam to serwuje, pomyśl o tym… 12 godzin, 14 godzin/na dobę napięcia nas zniszczy… Tak więc w małych sprawach (?) pozwalam sobie na relaks i zadowolenie. Aż sobie strzelę za Nie azjatycką herbatkę! Za kogo…? Za samozwańczą osiedlową królewnę i prawdziwą Królową.

(więcej…)


22.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

W Trnavie wpierdol był, w Luksemburgu też, czy wam nie jest wstyd? Co to kurwa jest? – śpiewano w niedzielę w rytm „Nie poddawaj się…”. Kopacze ledwo wygrali z beniaminkiem, ale co rusz mieli przypominane, że trzeba było wygrać w Luksemburgu, bo teraz nieprędko zasłużą na brawa wymagającej warszawskiej publiczności. Bo co oznacza takie zwycięstwo jak z Zagłębiem…? Kolejny ślimaczy kroczek do europejskich pucharów za rok, na które ponownie Mistrz Polski (o ile obronimy tytuł…) nie będzie przygotowany… „Za rok będzie lepiej” – będą nas zbywać, „musisz być wierny” – a nie jesteśmy? Pamiętajmy, że każda prawdziwa miłość polega również na mówieniu trudnych słów, a nie na bezstresowym wychowaniu. Stadion sugerował też piłkarzom, że można cwanie załatwić sobie „wolne (od grania) czwartki”, a i tak zbyt wiele zarabiać, ot – chujowy pomysł na życie, jak świadek koronny… Piłkarze Wojskowych są w tak słabej formie, że naprawdę ciekawi mnie wynik meczu w czekającym nas Pucharze z Chojniczanką. Wszak bracia z Sosnowca rzutem na taśmę awansowali do Ekstraklasy i mają zazwyczaj duży problem, by coś w niej póki co ugrać. Chojnice to solidny pierwszoligowiec, więc bój się Miodulski…

(więcej…)

Strona 2 z 23012345...Ostatnia »