5.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

To my jesteśmy elitą tych miast, ulic! Nie Wojewódzki Kuba, który właśnie sprzedaje autobiografię, w której pluje na Polaków, patriotów, kibiców, katolików… To Łazienkowska 3 pokazała po raz kolejny, że duch w narodzie nie ginie i nie jest to, jak sugerują liberalni celebryci, duch ciemnogrodu i kompleksów. My stoimy dumnie, my stoimy świadomie! Też bym wolał, by hymnem Polski była piękniejsza i pierwsza „Bogurodzica”, ale skoro nie jest… to śpiewajmy #KIEDYmyżyjemy! W momencie, gdy Żyleta uczyła śpiewać hymnu Polski, koszykarska Legia wygrywała 92-86 z Treflem w Sopocie! Co to był za mecz… Wojskowi wyraźnie przegrywali, by w drugiej połowie przechylić zwycięstwo na swoją stronę! Potem festiwal rozpoczęli piłkarze Mistrza Polski (oraz oczywiście jego kibice…, co wie już cały kraj), pakując do przerwy trzy bramki Górnikowi z Zabrza! Skończyło się na 4:0 i udanym dniu dla legijnej społeczności!

(więcej…)


5.11.18 RECENZJE: „22 lipca” (film fabularny, 2018).

Anders Breivik zabija, prasa obwołuje go prawicowym ekstremistą. W tym roku powstał film o tytule „22 lipca” (Islandia/Norwegia/USA), właśnie o norweskim przypadku. Zrobił go Paul Greengrass, a udostępnia platforma Netfliks (ponoć jest też gdzieś w kinach). Gościu może się cieszyć już nie tylko deserami i grami komputerowymi w lightowym skandynawskim areszcie, ale także filmem fabularnym na swój temat, którego z tego co wiem nie doczekali się islamscy zamachowcy z terenów Europy. Spodziewałem się szczerze mówiąc taniego moralizatora z gatunku „nie myśl na prawo”, ale seans uważałem za obowiązkowy. Trwał ponad dwie godziny i dwadzieścia minut. Wszyscy to pamiętamy. 22 lipca 2011 w Oslo wybucha bomba pod biurem premiera Norwegii. Po krótkim czasie na wyspie Utoya – jak się okazuje ten sam człowiek w stroju policjanta – strzela do młodzieży jak do kaczek. Był to obóz polityczny Norweskiej Partii Pracy. Breivik zabił 77 osób…

(więcej…)



3.11.18 Jadąc przez Warszawę… Uliczny styl, uliczna klasa!

Warszawa, jadę komunikacją miejską w kierunku meczu Legii. Jeszcze wcześnie, na mieście nie widać barw. Przede mną dwóch małolatów opiera się o boczną barierkę pojazdu, jeden grzebie coś w telefonie, drugi się rozgląda. Dobra stylówka, widzę przecież mniej więcej „co i jak”, albo jak kto woli, że coś jest (lub będzie) na rzeczy z tymi dzieciakami. Może po trzynaście lat, ubrani na typowy casual, ułożone fryzurki, uliczna klasa! Obcinam ich z uśmiechem, powiecie, że to dziwne, ale… fajnie jest po prostu zobaczyć polskich (najpewniej legijnych) mini-chłopaczków ze stylem, w czasach jakichś powykręcanych emo-wynalazków z ich roczników. Na kolejnym przystanku wsiada siostra zakonna i zajmuje jedno z podwójnych miejsc tuż przede mną. Drugie przez chwilę jest wolne, ale siada na nim jeden z tych chłopaków, drugi dalej jest mocno zajęty jakąś rozmową przez telefon. Nagle zakonnica zagaduje nowego sąsiada: – Jesteś chłopczykiem, czy dziewczynką? Znowu dziwne, ale zamarłem. Myślę sobie: takie, kurde, porządne chłopaki, a będę musiał się na nich zaraz wkurwić, bo zaraz zrypią tą zakonnicę za zniewagę. Wcześniej zdenerwowałem się na – przecież bliską mi duchowo – siostrę: musiała akurat takie świadectwo dać, na jakiej podstawie?

(więcej…)


3.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zawsze jakaś afera, nawet w okolicach 1 listopada była „afera o Lwów”, a właściwie o lwy (mniejszą aferę o Lwów kręcą też lewacy, że tną im tam i masakrują kolegów…). Człowiek kiwa głową…, stykając się z dramacikami na co dzień, działając sobie na własnym podwórku. Wydorośleć można na dwa sposoby. Albo wyzbyć się wszelkich zahamowań i być królem szamba, albo ostatecznie stwierdzić, że ja w tym gównie nie chcę pływać i umocnić się w twardych zasadach. Obie postawy wymagają twardości, tylko w inną stronę skierowanej. Twardy jest zarówno święty Kolbe (zrobił swoje do końca) jak i zupełnie nie święty boss z narkotykowego półświatka (jeśli do końca robi swoje, a nie zostaje koronnym…) – tyle, że oboje tych facetów będzie z tego miało zupełnie coś innego, ich Ojczyzna także. Można też zejść ze złej drogi i bez głupiego pieprzenia (o zabarwieniu konfidenckim) zrobić coś dla ludzi. Uważni czytelnicy „DL” może pamiętają jak pisałem, chyba w „Dzienniku odsuwania gałęzi” o akcji, gdy poszliśmy z typem do ośrodka dla bezdomnych uzależnionych próbować dodać im otuchy. Obaj jesteśmy ex melanżownikami… No dobra…, już tylko ja jestem „ex”. „Działacz” popłynął, a było to tym śmieszniejsze, że zaczął coś sobie i nam wmawiać, że jakąś leczniczą marihuanę bierze, bo coś go tam boli. Oj ćpuny, ćpuny – siebie oszukują, ale przy tym chcą całe otoczenie, takimi banałami (i to stare wygi…). Uciekł z panną, gdzieś do jej miasta, jara na nowo – kamrat, z którym poszliśmy „nawracać” ludzkie wraki. Siedział, ćpał…, wyszedł na prostą, kawał byka, masę złapał, fajną kobietę poznał… Czegoś brakowało, entuzjazm opadł jak forma „Czerwonych Diabłów” w obecnym sezonie. To co zrobił i co gada to typowy syndrom uzależnionego, nieważne, czy coś jest miękkie, czy twarde, albo ćpun wszystko sobie ułoży, że wygląda na „ćpanie kontrolowane, normalne, prawilne”, albo skacze po pomostach i wypływa tam gdzie woda zniosła – w każdym razie ćpun to ćpun… Cóż. Trzeba się cieszyć z tych, którzy pozostali (I BYĆ SxE – DZIĘKI ZA PRACĘ!). Pierwszolistopadowo to zabrzmiało…

(więcej…)


2.11.18 Real Halloween, czyli kiedyś nauczę się mówić o Bogu…

Wolne parkingi, studenci wyjechali z miast. Wy, albo Wasze dzieciaki przebierają się za trupy i biegają imprezować, lub zbierać cukierki…? Ja miałem „Halloween” na żywo… Spotkałem trupa, dopiero teraz, chociaż trenuję go już prawie trzy lata. Żywego trupa z datą urodzenia już w XXI wieku. Ten wiek jest pełen żywych trupów. Był ostatni października. – Muszę z trenerem porozmawiać.W porządku, 16:30 ci pasuje? Umówiłem się z podopiecznym piętnastolatkiem. Przyszedł punktualnie, już czekałem – rzucając psu piłkę. Wielki jak cholera, metr dziewięćdziesiąt pięć, chudy, blady, pryszczata twarz. Cichy, gadając z tobą po chwili odwraca wzrok. Taki trochę jak z „Sali samobójców” (na fotce obok), ale do teraz kojarzył mi się z tą kreacją wyłącznie symbolicznie, zresztą jak większa połowa dzisiejszych nastolatków… – No, bo ja nie radzę sobie ze stresem… Przed walkami się trzęsę… Zaczął typowo, wiele miałem już takich rozmów z jeszcze młodszymi dzieciakami – standard, gdy są zawodnikami, ale jeszcze nie dojrzałymi wojownikami…

(więcej…)


31.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Sokół śmiga na koniu w klipie (wiem, dla beki…), u „rockowej babki”, Nosowskiej, na nowej płycie zamiast gitar gruby bas, a „gruby inaczej” rap tej samej pani Kaśki (wiem – ma dystans, wszyscy dziś mają dystans… Tak jak wszyscy dziś robią dla beki…). Niby żyć trzeba umieć, ale mam mieszane uczucia po opadnięciu pierwszych, pozytywnych jak zwykle w przypadku takich artystów, wrażeń. Nic nie jest wieczne, może ta sytuacja też nie…? Pyta na swoim tegorocznym CDku ex wokalistka Hey… Też mam nadzieję, że muzyka się odrodzi z miejskiego popiołu. A może to dobrze, że Katarzyna Nosowska i inni eksperymentują? Tylko czy to zadziała w drugą stronę… Kiedy ktoś zaeksperymentuje i stanie się jak stara Kasia, jak stary Sokół i ponownie opowie nam o życiu na świeży sposób, tak że aż ciary przejdą? Teraz nie przechodzą. Czy świeże musi być „jeszcze bardziej trapowe i olewcze”, czy stary Waglewski wypuści płytę o syropie i mefedronie…? Nie, on akurat nie, ale kto jeszcze…? Czy każdego czeka syndrom Agnieszki Chylińskiej? Czy polski patriotyzm spotkał syndrom Agnieszki Chylińskiej…? Doszliśmy do momentu, w którym nacjonaliści, którzy stworzyli tzw. Marsz Niepodległości, tudzież manifestację 11 listopada, która przed 2010 rokiem była świętem wyłącznie dla kilkuset radykałów, są jakby ze swojej imprezy wypraszani. Sami cieszyliśmy się, że 11.11 w Warszawie stał się wydarzeniem masowym, ale to zwycięzcy piszą historię… W politycznej gierce oczywiste, że wygrywają ci, którzy mają więcej kasy i władzę – dominuje retoryka umiarkowanych patriotów, wierzących w PiS… I tak, Duda na Marszu, Nosowska rapuje… Trzeba ubrać się na czarno i czekać na dzień, który przychodzi po każdej nocy. Na szczęście moja wiara mówi mi, że pewien dzień będzie inny niż dotychczasowe…

(więcej…)


30.10.18 Gdy świat poleca psychotropy… Pozostań silny bracie!

Rozbity jak Real Madryt po meczu z Barceloną (1:5…), jak kibice Lecha Poznań po stracie flag, jak Jagiellonia po wniesieniu ich barw na nowy sektor gości w Białymstoku… Można by szyć metafory w nieskończoność…, ale Ty przecież wiesz, co to za stan… Gdy jestem skupiony na sobie, widzę tylko złe strony (zbyt wymagający?), ale kiedy (czasem się uda…) spojrzę na zewnątrz, na relacje z innymi – potrafię stwierdzić, że jest nieźle! A na pewno jest lepiej – modlitwa przynosi skutki! Toczę wewnętrzne wojny, ale skutkują one lepszym oddziaływaniem na ludzi wokół, bo walczę w Jezusie Chrystusie. Wylewam tu, na „DL”, wiele żali – dostajecie rykoszetem (Wy może idziecie się napić, ja idę pisać…), ale najbliżsi, podopieczni odczuwają zmianę raczej pozytywnie, bo tak muszę stwierdzić, gdy dawno na nikogo nie nawrzeszczałem z byle powodu. Jezus jest lepszy niż antydepresanty, chociaż wymaga od nas więcej niż Go tylko połknąć.

(więcej…)


28.10.18 (D)aredevi(L). Nie da się uciec.

Ostatnio znowu dużo się robactwem otaczam – także w kulturze, to „Ślepnąc od świateł” (teraz serial, książkę czytałem dwa razy, mój TOP 3), to właśnie „Robaki” – naprawdę świetna powiastka śp. Marka Nowakowskiego o patrzeniu na baby przez pryzmat rządz. Miasto, Warszawa, rządze. To tak straszne, że aż piękne i klimatyczne, aczkolwiek za stary jestem (chociaż… ostrożności nigdy za wiele), by się dać źle zainspirować, więc czytam i oglądam sobie bezpiecznie. W międzyczasie meczyk wpadnie, wyjazd na zawody… No i w tym wszystkim ból, melancholia, Bóg. Gadałem ostatnio długo z księdzem, jak pieprzony Daredevil – w przyciemnionym pomieszczeniu, pytałem co sądzi o moim życiu i otoczeniu. Usłyszałem to, co chciałem usłyszeć – „nie uciekaj, nie odcinaj się, działaj wewnątrz tego”. Od zła i tak nie da się uciec, pozostaje prosić Boga jak w „Ślepnąc…”, by zatopił miasta, bo inaczej… Jesteś tu. Przypominam sobie biografię Ojca Pio, ten wielki święty odciął się w swojej klasztornej celi, ale nawet, gdy jesteś Ojcem Pio i jesteś zamknięty za drzwiami, zło przyjdzie po Ciebie przez nie, miota Tobą… Nie uciekajmy zatem, bo to nie jest męska postawa. O zakonnikach to ja mogę sobie poczytać i czasem ich odwiedzić, a prawda jest taka jak mi ostatnio powiedział dziesięcioletni podopieczny: „trener wygląda jak typowy Dres”, „yyy, naprawdę?”. Jeszcze…? Jak mówi klasyk: Drechy ściągniesz, ale Drecha z siebie chyba do końca nie… kimkolwiek owy „Drech” miałby być według nas i według dzisiejszych dzieciaków.

(więcej…)


28.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zmiana czasu, siedzę od rana jak ta… Kibice Legii pokazali klasę w Białymstoku, ale trzeba rozumieć ultra-klasę, by ją docenić. Z innej strony patrząc, Legia wnosząc („bezczelnie”) flagi Jagiellonii i paląc je, zrobiła coś nieprzewidywalnego. Nieprzewidywalnego, co zaskoczyło nawet dziennikarzy, którzy z jednej strony chcieliby być wolni i zabawni, z drugiej jednak wolą świat w pełni kontrolowany, przez co są zwyczajnymi kasztanami – jak ich bardziej oficjalni koledzy. Tacy „kolesie”, z którymi śmiejesz się przy stole, ale jeśli dasz komuś w pysk, nie dołączą się, tylko zadzwonią po policję. Tym bardziej nie mogę oprzeć się dygresji patriotyczno-politycznej. Rozłam w Marszu Niepodległości poszedł dalej niż myślałem, dziwię się tylko (a może jednak nie powinienem…?), że tak mało kibiców dostrzega, że za PiSu nasza niepodległość pozostawia wiele do życzenia. Wielu maszeruje, ale jakby bezrefleksyjnie. Kaczor ciągle przekonuje, że Polski z Unii nie wyprowadzi, tymczasem Parlament Europejski chce się ostrzej wziąć „za faszyzm”, o czym trąbią wszystkie media. Jak myślisz bracie, kto jest owym faszystą…? Niestety ja i Ty, nieprzewidywalni dla Systemu i jego doktorów, nawet jeśli jeden z nas jest bardziej radykalny, a drugi „po prostu wyznaje tradycyjne wartości”. Ja wolę mówić prawdę niż razem z poprawnymi politycznie tłumaczyć się, że „to nie tak, ja nie jestem taki!”… jak pan Kaczor i pan Duda. No dobrze… A w sporcie? Piłkarze CWKS zremisowali z Wisłą, zremisowali w Białymstoku… Oby tylko z ogórkami regularnie wygrywać i będzie git.

(więcej…)


25.10.18 Gówno na trawie i Pastereczka…

Serial „Daredevil”. Już o nim pisałem, ale wyszedł trzeci sezon. Jedyny tzw. „superbohater”, który ma przyjaciela księdza (i nawet jeszcze nie jest on pedofilem!), a także rozterki duchowe. Oglądam w ciężkie wieczory, bo ma mroczny klimat, a lubię mroczny klimat, nawet komiksowy (o tak, Gotham!). Oglądam zamiast np. pisać. Tyle projektów rozkopałem, że się zakopałem. Tyle rzeczy zacząłem, że najczęściej nie robię nic tylko wynajduję nowe. Znajdowanie dla znajdowania. Ściąganie dla samego ściągania. Nałogi XXI wieku. Jesteś sXe? Ogarnij i to! Zmieniłem psu karmę na gorszą, taką z „Biedry”. Sra jak szalony, jak spał długo, tak teraz od 7:00 rano liże mnie po twarzy, by wyjść z nim strzelić kilka klocków. Rześkie, jesienne powietrze. Dobrze…, chociaż będę miał czas usiąść za biurkiem. Rano umysł jest świeższy niż po spotkaniu z ludźmi w pracy. Myślę sobie o temacie, gdy pies stoi zgarbiony i po raz drugi w przeciągu pięciu minut (karma z „Biedry”, oby mnie za nią jakaś karma nie spotkała…, wybacz piesio) robi swoje, a z kolejnych garaży wyjeżdżają do roboty na pół śpiący rodacy. Biorę woreczek i ściągam z mokrej trawy przyklejone do niej miękkie gówno, wyrzucam do śmietnika, „taki jest nowoczesny patriotyzm!” krzyczeli liberałowie, ale akurat czyszczenie po czworonogach popieram i praktykuję.

(więcej…)


24.10.18 Myślmy w sposób przyczynowo-skutkowy…

Czekałem ostatnio na mszę akademicką przed kościołem św. Anny w Warszawie. Akurat tam mnie rzuciła niedziela…, ale do mszy pozostawała aż godzina. Wyszedłem pod kościół, a tam b-boye ułożyli matę z kartonów i taśmy klejącej, kręcąc się na baniach i zarabiając grosze z wymagającej poświęcenia pasji. Dobrze latali! Szanuję, ale nie dałem…, taca i zbiórka na oprawy były w perspektywie, nie wszystkim mogę dorzucić (na chleb, czy pasję), a chciałem za bramami Legii więcej niż piątaka. B-boy zbierał po występie kasę obiecując żartem, że kto da ten pójdzie do nieba. Wszedłem do świątyni, szukać prawdziwego nieba. Pomyślałem… Nie wiem, czy dziękować Bogu, czy mieć do niego pretensje, że są dzieła, które nawet w natłoku „ważnych obowiązków” potrafią zostawić mnie w, hm, pozytywnym przygnębieniu. Są książki, które tygodniami trzymamy na biurku… no wiecie, z wkładką gdzieś na 40stej stronie, łudząc się, że do niej wrócimy. Podświadomie wiemy, że nie…, ale zalegają tam i kurzą się, by uśmierzyć nasz ból związany z wydaniem na nie prawie ostatnich pięciu dych (sorry b-boys, a mogłem jednak Wam…). Pozycje nietrafione. Miałem niedawno lepszy dzień i wcisnąłem ze cztery takie na coraz szczelniej wypełniony regał. Może kiedyś… nie, nie wrócę do nich… Co kilka tygodni odbywa się taki rytuał, przesiewam. Dzieło Johna Steinbecka „Myszy i ludzie” (jest także dobry film z 1992 roku) nie należy do tych pozycji…, ale to też zależy dla kogo…

(więcej…)


23.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Deszcz, bliskość listopada… dni, w których jestem najbardziej szczęśliwy, nie musząc nawet robić z siebie kretyna na jakichś halloweenowych imprezach. Pora roku literatów, rozkminiaczy i innych fanów wchłaniania kultury. Świąteczna zaduma nad czekającą każdego śmiercią – zaduma, w którą wchodzę z odwagą, w opozycji do świata, który starość i śmierć chce zakrzyczeć kolorowymi i głośnymi festynami. Obok wrzucam zdjęcie z netu z jakiegoś pochmurnego poranka. Lubię czasem np. wstać bardzo wcześnie rano, iść pobiegać w taką pogodę, wdychać rześkie powietrze, cieszyć się tym, cieszyć się tak z bycia Polakiem w swojej pochmurnej Ojczyźnie. Bądźmy takimi trochę romantykami, bo to pomaga szczęśliwie żyć, twórczo działać, doceniać ciężki i zimny dzień bieżący. Gdybym nie lubił się tu budzić, po co miałbym o to walczyć?

(więcej…)


LIST CZYTELNIKA: Jesienne rozkminy egzystencjalne z „Klerem” w tle…

Ostatnio coś mało aktualizacji, naczelny zarobiony. A szkoda, bo lubię czytać Twoje – innych przemyślenia, listy, spojrzenia na świat, ludzi, zachowania. Człowiek czyta i próbuje zrozumieć, co innych emocjonuje, pasjonuje, czy też dziwi. Postanowiłem i ja co nieco skrobnąć, bo ostatnio nie było weny, bądź po prostu nie chciało mi się przelewać myśli na papier. A myślę, że warto się podzielić przemyśleniami na kilka tematów i poczekać na ripostę innych osób, jak one to widzą. Ostatnio, jak to często bywa w życiu naszych kochanych Rodaków pojawia się nowy temat do rozmów, wymiany komentarzy, czy też uwag. Bo kto jak kto, ale Polak potrafi mieć zdanie na każdy temat. Nie raz nie chce się tego słuchać, bo człowiek się denerwuje i za bardzo angażuje mimo, że efekty z tego i tak słabe, ponieważ niektórzy muszą dorosnąć, poznać życie. Nauczyć się rozróżniać pewne sytuacje, czy też po prostu zastanowić się nad życiem. Tematem, do którego chcę nawiązać jest film znanego i cenionego reżysera, który nie boi się podjąć trudnych wątków, a mianowicie chodzi mi o „Kler”.

(więcej…)


19.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Weekend! Wolny…? Dla mnie weekend jest ostatnio bardzo zapracowany, taka specyfika fachu. Ale na meczyk czas będzie, akurat, niedziela 18:00. Wykrzyczenie tych wszystkich emocji, które gromadzą się w nas podczas tygodnia, a nawet – w dzisiejszych czasach – weekendowo. Ludzie zabiegani, to też powód spadku wszelkich frekwencji w Polsce – zmienił się tryb życia. My niby jesteśmy inni (pewnie w domyśle lepsi), ale też mamy rozkopanych szereg spraw i obowiązków, żeby jakoś godnie żyć na tym łez padole… Jedni tyrają, inni ryzykują, potem gibają… (czy to dużo większy bandyta od tych, którzy właśnie kłamią, by wyciągnąć legalny hajs za nicnierobienie, a właściwie za dobre kłamanie?). Każdy walczy. Mniejsza z tym… ryknijmy w niedzielę o 18:00… By każdy usłyszał, że są rzeczy, dla których warto żyć!

(więcej…)

Strona 2 z 23312345...Ostatnia »