29.01.19 To jak zabawa w dwa ognie… czekasz aż piłka Cię dotknie.

Problem z nakręcaniem się na sukces i robienie szeregu rzeczy na raz (i to dobrze! Musi być najlepiej!) skutkuje tym, że człowiek jest rozhisteryzowany. A gdy jest rozhisteryzowany łatwiej mu popadać w gniew, czego skutkiem często jest grzech. Trzy kawy, trzy energetyki i do roboty! O kokainie nawet nie piszę… Widzicie sprzeczność ze spokojem ducha? Spokojnie, leming też widzi, ale co wybiera, by się uspokoić? Jogę, dalekowschodnie sposoby medytacji… To co modne na Zachodzie, który odcina się od swojej cywilizacji. Ostatnio zerwałem kolejne plakaty w kiblu w knajpie śniadaniowej (też modne w centrach miast, więc modne nurty religijno-filozoficzne mają drzwi otwarte…). Jedna z matek mojego podopiecznego zostawia go na treningu i śmiga na medytację wyluzować po robocie. Na buddyjską medytację… Młodsi kumple, ateiści, lubią spędzić czas przy zajaraniu sziszy.

(więcej…)


LIST CZYTELNIKA: Nasz „złoty dzień” przeminie…

Wpis „Fajnie piszesz o ulicy, ale za dużo w tym Boga” na „DL” tak mnie zaciekawił, że postanowiłem jakoś na niego odpowiedzieć. Dlaczego to do mnie trafiło? Chyba dlatego, że sam jeszcze jakiś czas temu napisałbym dokładnie w ten sposób do Ciebie. Zastanawiałem się „o co chodzi?”. Tyle dobrych tekstów, a nagle zaczyna pisać ni stąd ni zowąd o Bogu… No cóż, na szczęście te rozkminy mam już za sobą. Jednakże teraz łatwiej jest mi zrozumieć tych niewierzących lub wahających się. Przechodząc do samego tekstu, faktycznie czasem te pytania mogą być męczące, ale osobiście bardziej skłaniają mnie do tego, aby tłumaczyć i starać się pokazać działanie Boga w życiu każdego człowieka. No bo czy to nie nasza rola? Wiadomo, wielu zareaguje nieciekawym spojrzeniem, czy brakiem zainteresowania. Jednak jestem głęboko przekonany i głęboko w to wierzę, że na początku swojej drogi wystarczy po prostu do Niego się zwrócić, powiedzieć co Cię trapi, dlaczego się wahasz/nie wierzysz i dać się poprowadzić. Może brzmi to trochę infantylnie, ale Bóg widząc zwracającego się do Niego „nie odpuści”.

(więcej…)


25.01.19 Boso, ale w ostrogach…? Nie dzisiaj…

Żyjemy w ciekawych czasach, bardzo nastawionych na „prawa jednostki”. Nie tylko liberalni politycy przesadzają, nie tylko pop-gówniane seriale je lansują na sposób skrzywiony (nie ma wszak niczego złego w wolności jednostki), bo jak pokazuje czas przenikają one we wszystkie obszary życia. Możemy się bronić, że jesteśmy jako uliczna subkultura niezależni od polityki i popkultury, ale to nieprawda. Skoro każdy wszędzie wszystko może i jest tak zajęty dodawaniem newsów z własnego podwórka oraz gonieniem reszty stawki, że nie ma czasu na refleksje, dlaczego miałby przestrzegać jakichś dziwnych, mitycznych zasad? Kto je ustalał i dlaczego nie ja? To takie współczesne… Na każdym kroku ktoś wciska ulotkę, a także swoją jedyną prawdę. To, plus tablica facebooka obciąża głowę, aaaa w duuupie to maaam… Zauważcie, że cichym celem liberalizmu jest zanikanie jako takich wspólnot, wspólnych zasad wykluczających innych (tych ewidentnie łamiących je) ze swojego grona. Mówi Wam to coś?

(więcej…)

24.01.19 Świadectwo’2019. „Nigdy nie poddawaj się presji z zewnątrz”!

Zaczęło się w okolicach 2012 roku… To już 7 lat nawracania (ten proces ciągle trwa…), bo moje życie w tym okresie trudno uznać za święte… Nie ma zatem jakiegoś „punktu X”, po którym wszystko byłoby radykalnie inne, jednej daty. Odsuwana jest gałąź po gałęzi, tak że patrząc dziś na siebie sprzed ok. 7 lat, widzę zupełnie innego człowieka, aczkolwiek z tymi samymi predyspozycjami (wtedy wykorzystywałem je przeciwko Bogu, nawet o tym nie wiedząc…)! Obecnie znalazłbym w swoich tekstach z tamtego okresu dużo niewiedzy, a za 7 lat mogę spojrzeć skrzywiony na w tym momencie pisane świadectwo’2019. Droga jest nieskończona, nie ma co się przejmować… Bóg widzi, Bóg wie. 2012…, idę do pierwszej od wielu lat (od czasów dziecka z podstawówki) spowiedzi. Zaczęło się od muzyki, jak wiele w moim życiu.

(więcej…)

24.01.19 Zetazeroalfa – „Ecchetelodicoafare” (DVD, Włochy’2007).

Niewiarygodne, prawda? Nie możesz tak żyć? (…) To nie jest życie? Czyste szaleństwo? – m.in. na takie (bombardujące nas z tyłu okładki) filozoficzne pytania można (trzeba?) odpowiedzieć sobie jeszcze przed odpaleniem tego krążka. Nieszablonowe podejście do potencjalnego widza, czy tam sposób na zwrócenie uwagi – tak samo zresztą, jak cała twórczość Zetazeroalfy. „Ecchetelodicoafare” to jedyne, jak dotąd, oficjalne DVD tej włoskiej grupy, ale jak się można było spodziewać, nie jest to tylko zapis koncertu. Mamy tu klipy, fragmenty z europejskiej trasy ZZA razem z Fraction, Carpe Diem i Brigade M oraz bardzo dużo wstawek spontanicznie kręconych w czasie podróży, przed i po koncertach, czyli ogólnie takie życie „od kuchni” gwiazd włoskiej sceny nacjonalistycznej!

(więcej…)

23.01.19 Dzwonię!

Dzwonię z dobrą informacją! Uzbieraliście dla dwóch dziewczynek na obozy sportowe! To wielki sukces dla mnie, że udało się to zorganizować na „DL”. Niepozorna akcyjka niszowego projektu, ale dwie młode istoty mają dzięki temu wakacje sportowe i mogą rozwijać pasję! W ich imieniu bardzo Wam dziękuję, nie zmarnuje się ani złotówka, mam nadzieję, że one nie zmarnują talentu. To co jeszcze wpłynie do mnie z dopiskiem „darowizna” (maila znacie…) zostanie dołożone im albo do zawodów sportowych, albo do – kto wie – może jeszcze jednego dzieciaka na obozie? W każdym razie – udało się! Sucha pomoc bezpośrednia pozwala na chwilę odłożyć metafizyczne rozkminy i po prostu pomóc. Na chwilę… 

(więcej…)

23.01.19 Najprawdopodobniej jest to myśl zboczona…

Ateny to syf, ale i strefa wojny 24/h, co potwierdzają kolejni kumaci ludzie, którzy tam latają szukać spontanu i klimatu. Moje bilety też są kupione! Od dawna śledzę ligę grecką, nie tylko AEK, ale wszystkie klimatyczne kluby – Olympiakos, Panathinaikos, PAOK, ich protesty przeciwko policji na ulicach… Fakt faktem śledziłem Greków nieco przez pryzmat AEKu (o czym wiecie…), który jakoś mnie zainspirował swoimi dawnymi awanturami i klimatem, ale oczywiście trudno mi do końca się z nimi utożsamić. Szukałem na siłę ich old schoolowych zdjęć z czaszkami znanymi z niekoniecznie komunistycznych mundurów, znalazłem kilka, ale nieliczne akcenty drugiej strony (i info o jednej prawej grupie…) nie zmieniają faktu, że AEK jest klubem lewackim…

(więcej…)

17.01.19 „Ja tańczę”… „Może tańczysz dla zła”?

„Dziadek z Voo Voo” wypuścił pierwszy singiel z nowego albumu, a ja dziwię się, że znowu moje ręce obeszły przy tym delikatne ciarki. Dziwię się, bo gustuję raczej w muzyce młodszych Waglewskich (Tworzywo i inne projekty Fisza, Emade…), których mam wiele płyt, ale „7” Voo Voo, a więc poprzednią płytę zespołu „starego W.”, kupiłem. Teraz na klipie do „Się poruszam 1” widzę panią tańczącą na protestach… żółtych kamizelek, a wraz z nią nawet kilku demonstrantów. O! Te ciarki mi przeszły na świetne spontan-tło i dobrą muzykę (klip jest genialny, ma klimat, jest wewnątrz gorących wydarzeń), ale gdy usłyszałem już uogólnianie w tekście, że „tańczę na nienawiść” to mi się stary nie Waglewski, a Grower w środku odzywa… Rozumiem sprzeciw wobec nienawiści i też mnie ona denerwuje, gdy jest patologiczna i bezmyślna. Z drugiej strony mamy przecież instynkt obywatelski i charakter, które to nie pozwalają na zamknięcie ust nam-społeczeństwu, stłumienie ludzi, całkowite zdeptanie godności. Także jeśli jest protest w słusznej sprawie, to „tańczenie” (czy inne pisanie kredą…) można uznać co najwyżej za głupotę, a nie uznawać za nią sam protest… Ja tańczę… gdy zabijają dzieci, ja tańczę… gdy nie stać mnie na paliwo? Zaśpiewałbyś tak panie Waglewski? Rozumiecie tą ignorancję?

(więcej…)

16.01.19 „Fajnie piszesz o ulicy, ale za dużo w tym Boga” – czemu?

Zaksięgowane do dziś wysyłki z „Drogą Legionisty” nr 24 zrealizowane, a więc niedługo przystąpicie do 100 stron lektury (dodałem też po dużo vlepek, prośba o promocję za ich sprawą)… Dzięki za zaufanie, niektórych od długich lat! Oczywiście „DL” zmieniła się, bo zmienił się (wewnętrznie) naczelny, ewoluowała. Tak jak Legia Warszawa jest wyrzutem sumienia dla innych ultras, tak praktykujący katolik jest wyrzutem sumienia dla „katolika” niepraktykującego, który rzekomo wierzy w Boga. Rzekomo, bo niby wierzy i wyznaje (na garderobie…?), ale nie interesuje go, co On ma do powiedzenia (a to dziwne połączenie, prawda?). Lepiej zamieść pod dywan to, że „trzeba się karmić chlebem i winem”…, a więc także spowiadać się i uczestniczyć w niedzielnej mszy świętej. „Fajnie piszesz o ulicy, ale za dużo w tym Boga” – to klasyk opinii od czytelnika dla każdego nawróconego twórcy z podziemia (rap, pisanie, żadna różnica…). Męczące to jest, bo znajduje się gdzieś na poziomie pytania „dlaczego zagubiony w ciemnym lesie człowiek świeci sobie znalezioną przed chwilą latarką, skoro tak fajnie sobie radził biegnąc na ślepo?”. Gdy znajdziesz światło widzisz więcej, szerzej, w większej liczbie kontekstów, celnie niczym rzuty Prewitta, aczkolwiek trudno to widzieć w takiej perspektywie osobie „z zewnątrz”.

(więcej…)

13.01.19 Mówisz Kreta – myślisz OFI, mówisz… i tak dalej…

Krótki sezon ogórkowy w Polsce ciągnie się niczym sprawa Wisły… Minęła sobota, wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukin kot choć suchy, jak mówił Alex z „Mechanicznej Pomarańczy”. Nachodzą mnie wspomnienia… Siedziałem wtedy z ziomkami już któryś wieczór pod rząd, piłem browary mieszane z wódką i oglądaliśmy klasyki podziemnych hate-VHS przegranych na DVD. Jak mi się, kurwa, nie chciało! Piwo nie wchodziło, nic nie wchodziło. – Ależ to jest piękny koncert! – komentował jeden z wpatrzonych w skaczący ekran kumpli, słuchając RAC z lat 90tych. – Włącz mecz – rzuciłem znudzony, bo leciały jakieś MŚ, ale nie każdy z moich znajomych, starych skinów, pokochał prócz glanów również futbol. Wykrzywili twarze. Lubię ich, ale nie rozumiem. Piękna jest subkultura szalikowa! Patrzysz przed siebie na sektorze, na ogrodzeniu siedzą fanatycy w klubowych kominiarkach, a dym z pirotechniki unosi się w kierunku pięknego nieba. Ulica przeniesiona na wielkie areny, połączenie idealne! Piątka po bramce przybita przez zawodnika zarabiającego dziesiątki tysięcy chłopaczkowi, który ledwo co wyżebrał na bilet. Co my byśmy robili bez naszych klubów? Czy odkrylibyśmy gdzieś takie połączenie szlachetnego chuligaństwa (w imię czegoś), sztuki i sportu? Pewnie nie i skazani bylibyśmy na jakieś szczątki, ochłapy klimatów osiedlowych, innych subkultur. Można przez chwilę skupić się na jednym, ale trzeba się zmienić, by pozostać sobą – przecież pewne rzeczy się nudzą! Nie chce mi się już pić, tym bardziej kiedy brakuje nowych zajawek, jak stare dziady, ciągle stare sentymenty.

(więcej…)

12.01.19 Dziki tekst o dzikach i dzieciach…

Tau nagrał filmik, w którym wyszydził medialną oraz celebrycką akcję dla… ochrony dzików w kontekście zabijania dzieci nienarodzonych (filmik wrzuciłem w jednej z ostatnich aktualizacji). Kilku komentatorów z naszej strony dziwiło się takim porównaniom, że po co wyciągać dzieci z trumien w tej innej („dzikowej”), również słusznej sprawie? Otóż czasem może trzeba i nie do końca sprawiedliwy kontekst właśnie będzie potrzebny dla wywołania refleksji? Wyobraźmy sobie sytuację, że rozpoczyna się w Polsce nowy Stan Wojenny, na ulicach jeżdżą czołgi, a telewizja razem z kilkoma znanymi śpiewaczkami zajmuje się organizowaniem charytatywnej akcji na sokoły wędrowne, ptaszki zagrożone wyginięciem. Też powiecie, że ptaszki jedno, a czołgi drugie, mimo że o czołgach się tyle nie mówi, a w większości mediów nie mówi się wcale? I o to właśnie chodzi, a nie o dziki. Jak Ci dziecko leją kijem na ulicy to akurat w tym momencie zajmujesz się sprzątaniem z niej leżącego nieopodal gówna po psie? Wszak trzeba, nowoczesny patriotyzm i te sprawy (sprzątam, sprzątam…)!

(więcej…)

12.01.19 #Barber Shop.

Jak co dwa tygodnie byłem strzyżony w moim ulubionym Barber Shopie. Włosy już skończone, gorący ręczniczek zdjęty z buzi i czekam sobie na strzyżenie brody, maszynką, nożyczkami, brzytwą. Puścili mi Fisza Emade „Dwa ognie” (bracia wypuścili nowy singiel!), więc prawie odjechałem, było mi tak błogo, że usypiałem. Barberka jest bardzo dokładna, siedzę tu już jakieś 40 minut, a dopiero połowa roboty… Aaaaaah. Lubię to – wyczekuję długimi dniami tego przymusowego (inaczej nie potrafię) siedzenia bez ruchu w wygodnym fotelu, przerwy w miejskim biegu, nie myślę wtedy o niczym bolesnym… To moje SPA. Poranne newsy dodatkowo łechtały mój relaks. Legia w końcu przepracuje obozy przygotowawcze (z radością oglądam przy kawie video z Portugalii, jak oni pracują to ja jestem jakby spokojny w pewnych kwestiach…), więc myślę nieskromnie, że CWKS wygra ligę, puchar, a ja zarobię (nie)dużo pieniędzy u bukmachera. Taki jest plan na wiosnę, jeśli chodzi o piłkę nożną. Patrzę w lustro, w jednym oku widzę „eLkę”, w drugim symbol dolara, a w trzecim, by wydać go na bilety na mecze… Po chwili jednak zobaczyłem coś jeszcze…

(więcej…)

12.01.19 Mistreat – „Heartless Bastards” (RACOi!, Finlandia, 2018).

Obrodziło ostatnio w powroty niegdysiejszych tuzów sceny RAC. Ubiegły rok przyniósł nam nowe krążki Fortress i Mistreat, z tym, że Finowie już wcześniej zdążyli sporo pograć na żywo (można ich było nawet zobaczyć w naszym kraju). Tak czy inaczej, po 13tu latach od wydania ostatniego długograja i jednocześnie w 30tą rocznicę powstania zespołu, światło dzienne ujrzał „Heartless Bastards”. Zastanawiałem się, czy Muke po takiej przerwie stanie na wysokości zadania i znajdę na tym albumie choćby jeden utwór dorównujący takim hitom jak „These Days”, czy „Finland Skinhead”, ale kiedy z głośników poleciały pierwsze dźwięki otwierającego ten krążek „Born without a Spine”, wiedziałem, że będzie dobrze.

(więcej…)

10.01.19 O! Znowu pytania…

Generalnie niczego nie żałuję, ale trochę mnie dręczy, na modlitwie, że przez życie „na czarnym humorze” i z tabu łamanym już od małego dzieciaka, nie będę w stanie uszanować w pełni Jego majestatu. Mówiąc wprost… – mamy zryte łby bracia i siostry, częściowo ze swojej winy, a częściowo z winy świata wokół (stale, od nowa atakuje on uzyskaną w ascetycznym trudzie czystość serca…). Nie dziwmy się, że każdemu z nas można by przypiąć łatkę „wierzącego specyficznie”. Na szczęście są Dzieje Apostolskie i ogólnie Ewangelie, jest Stary Testament… kto tam nie był specyfikiem, a nade wszystko – kto tam nie miał wad? Noe się upił, Dawid miał romans, a Piotr wyparł się Chrystusa… Kto czyta – nie błądzi, stara prawda, ale żeby nie grzeszyć nie wystarczy czytać, tylko trzeba trwać w modlitwie. Nauka zaś jest taka, że to co stare – zostawiasz w konfesjonale i masz ufać, zapominać – w ascetycznym trudzie – stare obrazki, jeśli owe są. Inaczej byłoby bez sensu.

(więcej…)

9.01.19 Wszystko bywa grą… Przede wszystkim z czasem.

Wszystko bywa grą. Szczęście człowieka „nowej Europy” jest grane przed lustrem. Szczęście, którego szuka w ciągle nowych, egzotycznych rejonach, lecz w pewnym wieku ma już pewne wrażenie tkwiące głęboko w tyle czaszki, że to – np. modna akurat joga – tylko jeden z kolejnych rejonów, który prędzej, czy później zawiedzie go i machnie na niego ręką mówiąc, że i tak czeka tylko na nieuchronną śmierć, próbując umilić sobie pierwsze zmarszczki i wypalenie, a przede wszystkim problemy w zdobyciu hajsu na konsumpcję. Powie: pora się napić… „Reinkarnacja jest, czy jej nie ma?” – pada pytanie przy latte. Kogo to tak naprawdę obchodzi z tych hipsterów, i tak chodzi im tylko o ten moment przejścia, właściwie o jak najweselsze przejście przez świadomość kruchości ludzkiego ciała, o nadzieję… O robienie czegoś modnego. W taki sposób nie można być zawsze szczęśliwym. Ale tak naprawdę… w żaden nie można.

(więcej…)