7.07.19 „To My Kibice Plus” (magazyn kibicowski, Polska, lato 2019).

Właśnie wyszedł nowy numer „To My Kibice+” na lato 2019 (8,5 zł). Wiem, że znacie ten tytuł, ale po raz kolejny mam chęć go zrecenzować, doceniając świetną pracę redakcji! To dla mnie skandal, że jesteś kibolem, a tego nie czytasz, wszak „TMK+” to skarbnica wiedzy o naszej subkulturze na całym świecie. Nowych 68 stron w full kolorze i na śliskim papierze możecie już kupić w empikach, lub zamówić od redakcji przez Sklep „TMK”. Głównym tematem, bo zajmującym aż 34 strony, jest relacja z redakcyjnego tripu po Chile i Argentynie, podczas którego widzieli aż 14 meczów! Prócz super zdjęć, unikatowych i różnorodnych, płyniemy po opisach wywołujących naszą „zdrową zazdrość” („też bym chciał”), a chętni na taki trip otrzymują także sporo porad praktycznych i wskazówek jak poruszać się po scenie Ameryki Łacińskiej. Co jeszcze w numerze?

(więcej…)


Pokolenia czekają na sezon 19/20. No i o to w tym wszystkim chodzi…

Dobrze było wczoraj ponownie obserwować jak bardzo na mecz Legii, nawet sparing, czekali kibice wszystkich pokoleń. Na Trybunie Wschodniej można było spotkać zarówno dzieci z podstawówki ze szlugami, dzieci bez szlug, aż po dziadziusiów w kojarzonych ze Sto(L)icą kaszkietach. Tak, wiem, to codzienność, ale idzie się stęsknić za tymi prostymi, zwykłymi widokami. A propos. Niedawno pisaliśmy na „DL” o Anorthosis Famagusta z Cypru, akurat grali sparing i pojawiło się z niego takie zdjęcie: zamaskowany ultras, a obok starsza, siwa pani z pirotechniką w dłoni, z naszej lewej dziadziuś – pewnie jej partner? No i o to w tym wszystkim chodzi… Piłka nożna dla kibiców, a jak pokazali w minionym sezonie na transparencie w Czechach kibice któregoś z tamtejszych klubów – kibice bez piro są jak futbol bez goli! Taki jest kanon! CAŁA LEGIA ZAWSZE RAZEM!

ŁG 


6.07.19 Legia Warszawa 6-0 Pogoń Siedlce (sparing, prezentacja).

6 lipca mogliśmy po dłuższym czasie zobaczyć u siebie grającą w piłkę Legię. Przy Łazienkowskiej 3 podejmowaliśmy w sparingu prolegijną, drugoligową Pogoń Siedlce. Start wyznaczono na godzinę 17:00. Klub udostępnił za darmo Trybunę Wschodnią (Deyny), która ma 8.998 miejsc pojemności. Wchodziło się na podstawie karty kibica, lub darmowego biletu. Prócz meczu miała być też prezentacja zespołu na sezon 2019/2020. Niestety przesunięta została premiera nowych koszulek, więc nie można było jeszcze się uszczypnąć, że przeciekające do sieci projekty to jednak jakiś ponury żart (wzory z czarnym paskiem przez klatkę uważam za najlepsze koszulki w historii Legii, a teraz podsuwa mi się jakieś piksele…). No nic. Pozostawało swoje ścieżki kierować na Łazienkowską, by poczuć chociaż cień czekającej nas atmosfery rozgrywek o stawkę. Polski lipiec póki co nie rozpieszcza miłośników upałów, a nad Polską jest deszczowo, tak też było w sobotę od rana.

(więcej…)


5.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

Skoro sprzedawca kukurydzy nad polskim morzem może poginać po zimnej plaży z tak wymyślnym hasłem jak W dzień upalny kukurydza wzmaga popęd seksualny, to ja też pozwolę sobie na suchar-wstęp urlopowy, zresztą większość moich tekstów to suchary, od kiedy przestały latać blisko mnie kamienie w okolicach squatu „Przychodnia”. Wróciłem z wakacji, wskoczyłem na wagę, ups, wskoczyłem w buty, pobiegłem do sklepu ze wspomagaczami, ułożyłem plan. Leżałem kilka dni na pieprzonym leżaku, wynudziłem się na śmierć i pytam ja Was, czytelnicy moi jawni i ukryci, czy ktoś uzależniony od sportu potrafi w ogóle na dłużej siąść na dupę i czy grozi nam do pięćdziesiątego roku życia (kurde, to już nie tak daleko, wszak ino kilkanaście lat…) brzuch XXL, czy jednak zawsze będziemy łatwo mobilizować się do kolejnego odbudowywania formy? Pisałem Wam o Turcji i w jej kontekście, a więc w kontekście sposobów na spędzanie wolnego czasu rodem ze Wschodu oraz bycia sportowcem mam pytanie (tak, właśnie do Was :-): czy palenie sziszy na bazie melasy beztytoniowej może zaszkodzić moim płucom? Jak wiecie nie stosuję żadnych używek, papierosów też nie palę, ale skoro coś nie ma w sobie tytoniu i nie oddziałowywuje na mój mózg, a jest po prostu zapachową chmurką (?), to jest to dla mnie kuszące jako pismaka i wielbiciela literatury (godziny nad tym siedzę – z pieprzonymi orzeszkami solonymi…) z jednego prostego powodu – jako abstynent nie mam czym zająć łap itd., na myśl przychodzi tylko podjadanie, a to wiadomo jak się kończy w kontekście sportu. Czytałem o tej malasie na różnych stronach, ale może jacyś czytelnicy „DL” wiedzą więcej na temat sziszy (można Wam ufać tak samo jak i owym stronom)? Maila znacie. A teraz tradycyjne notki z serii „O wszystkim i o niczym”, gdzie nieco więcej konkretów…

(więcej…)


4.07.19 „Ojciec Turków”…? Nacjonalistów tureckich także?

Nie podoba mi się kultura turecka. Muzyka, stroje, przedmioty użytku codziennego, a nawet szable… Nawet w Azji znajduję wiele ładniejszych. Futbol turecki też zbytnio nie inspiruje, a zatem… pozostają piękne widoki, ceny i pogoda, by udać się tam na urlop. Ale… Nigdzie dotąd nie widziałem takiego kultu jak kult „pierwszego prezydenta” – Mustafy Kemala Atatürka, na zwyczajnej tureckiej prowincji. Atatürk („Ojciec Turków”) „był wszędzie na wsi” i w pobliskim mieście. Jego portrety, pomniki, a także ilość tureckich flag na kilometr kwadratowy, na masztach, podwórkach, w sklepach, w oknach itd., zrobiły na mnie ogromne wrażenie – jak widać patriotyzm ma się tam lepiej niż dobrze! Czy to naprawdę ludzie, oddolnie, czy państwo? – pytałem sam siebie, ale przecież państwo nie wywiesiło wieśniakowi flagi w wiejskim sklepie i pubie… Tylu flag narodowych nie ma w Polsce nawet na 11 listopada, czy w majówkę! Atatürk kojarzony jest z rozmontowaniem państwa Osmanów (brutalnego zerwania z 500set letnią tradycją, jakby nie patrzeć…, jak więc na to patrzeć z perspektywy nacjonalisty?) i stworzeniem nowoczesnej republiki tureckiej, zrywającej z tradycją kalifatu i zacofanym systemem społeczno-gospodarczym osłabiającym pozycję Turcji na arenie międzynarodowej. Ojciec nie tylko Turków, ale przede wszystkim rewolucji obyczajowej na tych ziemiach, także sprawa dla wielu „korzystających z nawoływania z meczetu o 4:30 rano” pewnie kontrowersyjna…?

(więcej…)


4.07.19 Wyższa inteligencja wobec „duchowych herosów”…

Kiedy zacząłem się nawracać w latach 2012/2013 myślałem, że droga będzie generalnie prosta. Będę słuchał księży, więc szybko będę wiedział co i jak. Do 2019 roku, czyli do teraz, słucham ich, staram się oczywiście sam poznawać Ewangelię (czytam Pismo) i sprawa jest… coraz bardziej skomplikowana. No bo…, których księży słuchać? Nie chodzi o jakieś oczywiste herezje, a raczej o podziały w interpretowaniu Słowa Bożego, nauki Kościoła wewnątrz samej wspólnoty. Ostatni mini-przykład to net-kłótnia Wojowników Maryi ks Chmielewskiego oraz… młodego teologa, Mikołaja Kapusty, który wprawdzie nieco lalusiowaty i nie mój klimat (miecze bardziej), ale chłopak argumentuje bardzo celnie i to jemu przyznaję rację w tej teologicznej sprzeczce. Szanuję uczciwość, konkrety i precyzyjność, emocje rządziły mną we wspomnianym 2012, albo i wcześniej. Rada jest taka, że nie powinniśmy się za bardzo spinać, nie powinni się spinać niektórzy kaznodzieje i inne osoby odpowiedzialne, różne są wszak charyzmaty i najlepiej wybrać jeden dla siebie.

(więcej…)


3.07.19 „O wszystkim i o niczym”.

Samolot lecący z bardzo ciepłego kraju ląduje w zachmurzonej Polsce. Na pokładzie Polacy wracający z wakacji. Kierownik załogi samolotowej dziękuje za wspólny lot, a także ironicznie wita w „słonecznej Polsce”. Przez samolot przechodzi chichot. Każdy Janusz w koszulce „Gucci” za 10 zł. Tylko jeden rodak, kibic z opaską silikonową swojego klubu na ręce, głośno komentuje: właśnie normalna pogoda tu jest, to tam było za ciepło. Co prawda to prawda, nie ma jak w Polsce, chociaż czasem trzeba na chwilę stąd uciec. I człowiek się tylko snuje na tym urlopie, po dwóch dniach zaczyna się wiercić i szukać nawet najbardziej wiejskiego i opuszczonego stadionu, chociaż przez płot popatrzeć, vlepkę przykleić… Nie żebym narzekał na urlop, ale to po prostu BF. Choroba Brak Futbolu.

(więcej…)


3.07.19 „Fronda Lux” (kwartalnik, nr 90-91, Polska, czerwiec 2019).

Plaża, woda, statki…, nie obyło by się bez lektury sportowej, politycznej, kulturalnej i religijnej. Po kontemplacji dzieła stworzenia dobrze jest bowiem pokontemplować, co stworzył/napisał człowiek – największe dzieło Stwórcy, chociaż niektórzy eko-aktywiści taki pogląd kwestionują. „Fronda Lux” to odłączony od internetowej „Frondy” kwartalnik, co ciekawe – wydawane na papierze są dwa połączone numery, drukowane odwrotnie i z osobnymi okładkami oraz tematami przewodnimi! Nr 90 ma 201 stron, a nr 91 195, a zatem za 29 zł inwestujemy w aż 396 stron lektury! Cena książkowa nie może zatem dziwić. „Fronda Lux” to pismo nie tylko „poświęcone”, ale dotyczące literatury, sztuki, historii i komentarzy do wybranych wydarzeń. Już w przeszłości „FL” urzekła mnie niektórymi treściami i okładkami (obok prezentuję tą „Majdanową” – nie aktualną, aktualną wrzucam niżej w lepszej rozdzielczości), a więc co jakiś czas kupuję. A o czym są aktualne numery, dostępne w lepszych kioskach?

(więcej…)


3.07.19 „I boję się snów” (pamiętnik, Wanda Półtawska, Polska, 2009).

Szukacie lektur na wakacje? „DL” tradycyjnie spieszy z pomocą, chociaż większość nowych recenzji szykuję Wam na papier. Do rzeczy. Wydanie z 2009 roku to wydanie poprawione i uzupełnione. 216 stron w tym zdjęcia i kilka fotek listów obozowych. Dałem 15 zł podczas męskiego oblężenia Jasnej Góry w czerwcu tego roku. Było tam kilka książek Pani Wandy, stwierdziłem, że najpierw poznam Jej historię, a później zainteresuję się działalnością poobozową (m.in. doktor medycyny, aktywistka pro-life, propagująca wartości chrześcijańskie i rodzinne). No właśnie, męskie oblężenie… Książkę kupiłem bezpośrednio po wysłuchaniu przemowy kobiety, która przeżyła obóz koncentracyjny, skierowanej do polskich mężczyzn. Skierowanej do mnie. Zaimponowała mi. A jej książka „I boję się snów” zaimponowała mi jeszcze bardziej. Mogę szczerze stwierdzić, że to jeden z lepszych pamiętników obozowych jakie czytałem, babka po prostu pisze z jajem, bo i przeżyła swoje życie z jajem!

(więcej…)


3.07.19 „Serotonina” (powieść, Michel Houellebecq, Francja, 2019).

Mam (= czytałem) wszystkie jego książki, więc „Serotoninę” naturalnie kupiłem od razu po ujrzeniu brzydkiej, acz rzucającej się w oczy żółtej okładki w empiku, mimo, że przepłaciłem w stosunku do arosa. Kogo jednak zabrać do samolotu, gdy jest wybór…? Francuz to jeden z moich pewniaczków i pomysłów na przeżycie lotu (nie cierpię…). O Michelu Houellebecq tytuły prasowe potrafią wydawać całe serie tekstów (czy to aktualna „Fronda Lux” – też polecam zajrzeć, tygodniki prawicowe, oraz oczywiście tytuły liberalno-lewicowe…), jest znany i kontrowersyjny, a dla mnie przede wszystkim jest gościem, który pisze wciągające książki, w których… prawie nic się nie dzieje! Nieprawdopodobny jest fejm typa, który napisał właśnie kolejną książkę o tym samym, pewnie z powodu zobowiązań wobec wydawcy. Okłamałbym Was jednak hejtem w stylu większości recenzentów (jakich dotychczas czytałem…), bo mi tradycyjnie czytało się go przyjemnie…

(więcej…)


24.06.19 Po kolejnych wizytach w Rzymie i Neapolu…

Rzym – centrum cywilizacji, stolica kultury i fundament zasad życia społecznego. Neapol – centrum chaosu, stolica mafii i miasto zalewane lawą bezprawia. Symbole rozkwitu Europy i jej powolnej agonii… Kiedy na gali (?) Fame MMA Lil Masti walczyła z Linkimaster (a znam osoby, które wykupiły PPV, aby obejrzeć ów „junk sport”!) w Rzymie nie było już Francesco Tottiego (odszedł z Romy jako dyrektor dokładnie 18 lat po zdobyciu scudetto), a także Daniele De Rossiego, drugiego symbolu rzymskiej niezłomności. W tym samym czasie prezes Napoli Aurelio de Laurentis (z pochodzenia… Rzymianin) stwierdził po spekulacjach na temat sprzedaży Lorenzo Insigne ostro i dobitnie – „nie jesteśmy supermarketem!”. Można zatem poczuć się nieswojo – kiedy do Polski trafiła autobiografia Il Capitano, Tottiego nie było już w miejscu, w którym spędził 20 lat życia, stając się ikoną miasta i jego nieformalnym królem. De Laurentis na straży honoru w Neapolu i Palotta plujący w twarz najwaleczniejszemu wśród walecznych De Rossiemu. Nieoczekiwana zamiana ról? Nie uprzedzajmy faktów…

(więcej…)


23.06.19 „O wszystkim i o niczym”.

Dzień ojca, 23 czerwca. Też pierwszy raz na stadion zabrał mnie tata, ale był to mecz kadry, a ja zamiast na mecz patrzyłem na dopingujących kibiców, więc zapewne w późniejszych latach żałował, że wymyślił sobie taki sposób na spędzenie weekendu z synem. Mógł zabrać np. na koncert popularnego wtedy Just 5. W każdym razie po życiowych turbulencjach dzisiaj mamy kontakt i to jest ważne tato! Upał. Deszcz. Grzmoty. Pogoda do czytania. Jak każda. Ktoś mawia: „wreszcie pojadę na urlop i w spokoju pomyślę”, ja chciałbym powiedzieć: „wreszcie urlop, nie pomyślę!”, ale to się nie uda, spakowany zeszyt. Codziennie na rozkminie, na granicy snu i jawy, tak to jest jak chcesz w życiu jeszcze coś napisać. Męczy to, tym bardziej jak ktoś ma mało MB pod czaszką. Aha. Obok „wierny barwom” Platini. Trzeba mu przyznać, że zmienia się wzór koszulki, układ pasów, a on nadal na czarno-biało. Fotka obiegła internet.

(więcej…)


22.06.19 Męskie oblężenie Jasnej Góry (Częstochowa). „Po rajtach”…

Siedziałem sobie pod płotem, na trawce, w cieniu. Nie wiem czemu, ale akurat do mnie zagadał jakiś facet: – To tutaj było, panie, tu kawałek stąd, chodź, panu pokażę. – Widziałem, właśnie przychodzimy stamtąd – kiwam głową w kierunku głównego deptaku na Jasną Górę. – Przyszli tutaj z tymi swoimi dziwnymi obrazkami, ale mężczyźni nie wpuścili ich na Jasną Górę! Szkoda, że kiboli nie było, bo by było (tu facet bije pięściami o siebie). Uśmiecham się. – Wie pan, kibole młodzi, wysportowani, bo jak byli mali to sami w piłkę grali… He, he… to nie tak, że nikt nas nie lubi. W niedzielę 22 czerwca odbyło się kolejne Męskie Oblężenie Jasnej Góry, pojechałem tam po raz pierwszy z czterema znajomymi. Nie byłem nigdy na innym oblężeniu Częstochowy niż tym styczniowym kibiców, więc skorzystałem z wolnej soboty. Kibice generalnie nie rzucali się w oczy, widziałem tylko pojedyncze osoby w barwach Rakowa. Mówiono coś o 2200 facetów, którzy zdecydowali się na przyjazd do Częstochowy, do Naszej Pani, by wysłuchać konferencji i pomodlić się. Przede wszystkim zmobilizować się do bronienia wiary na co dzień.

(więcej…)


20.06.19 Ciało Boga…

Lubię meliny. Nawet za granicę latam je zwiedzać. Ale życia nie można ograniczyć do meliny, bo stanie się ono meliną, może nie bezpośrednio, ale zaczniesz nasiąkać. Piękne miejsca są w naszych miastach, na naszych osiedlach… Wydarzenia, które nie przynoszą adrenaliny, a powinny, jeśli je zrozumieć. Dziś Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, Boże Ciało, a więc święto i procesje na świadectwo tego, że wyznajemy obecność żywego Boga w kawałku chleba. Traktowałem to jako oczywiste (czy jednak dotarło?), bo w Kościele od zawsze o tym uczą i to wyznają, ale głębiej zacząłem się nad tym zastanawiać widząc podejście innych ludzi do Najświętszego Sakramentu, w tym sióstr, które niejednokrotnie Wam opisywałem. Jak głęboką wiarę w obecność mają mniszki, które spotkałem na swojej drodze (inne zapewne też)! Pomyślcie…

(więcej…)


20.06.19 Częstochowa… i nie tylko. First To Fight? Pobudka…

Nie oszukujmy się…, sytuacja w Polsce doszła do momentu, w którym mówiąc „mam tego dość” i… olewając (wierząc, że działanie jest bez sensu), po prostu odpuściliśmy temat i przegraliśmy walkę o kręgosłup przyszłych pokoleń. Pamiętacie ile się najeździliśmy, napisaliśmy, nawieszaliśmy plakatów? Nakręcaliśmy się latami, że każdy z nas jest cegiełką. Nie, że każdy z nas zmieni świat w sposób spektakularny. Każdy jest cegiełką! Poland First To Fight? Tylko z kim i po co, po insta-story? Jedna uwaga od bywalca od lat podobnych akcji (i kibica przecież…, nie krawaciarza), styl zmieniłbym na bardziej casualowy (chyba wyrosłem z niektórych wdzianek i doszedłem do wniosku, że faktycznie źle to wygląda), zobaczycie, efekt będzie lepszy, a o to chodzi, prawda? A jak donoszą – na marginesie – ziny częstochowskie, na Jasnej Górze ojcowie Paulini też coraz mniej sprzyjający kibicom… Czyli, kurde, komu, czyżby normalnym facetom, którzy mają dość i wyrażają – fakt faktem w różny sposób – swoją frustrację…?

(więcej…)