30.01.18 Pamiętaj wojowniku. Serce starzeje się najdłużej…

… tytuł tekstu jest cytatem z filmu „Rocky Balboa”. Słowa te padają, gdy emerytowany bokser staje do swojej ostatniej (?) walki. Ta wojna jednostki ze swoimi „demonami”, tak doskonale uchwycona w serii „Rocky”! Dlaczego filmy o Balbole stały się klasykami (i to takimi z pierwszego rzędu)? Bo tak wielu odnalazło w nich siebie, tak wielu motywowało się słynnymi dialogami, nie tylko fighterów, ale wszystkich walczących o marzenia! Czy zrozumie tą potrzebę wewnętrznej wojny ktoś kto nie jest wojownikiem, a także ten, który nigdy nie był na dnie? Mnie nadal wzrusza każdy bieg, bo pamiętam jak gruba baryła (w sensie ja po rzuceniu palenia) nie potrafiła przebiec dwóch minut. Dziś biegnę z dzieciakami goniącymi marzenia, a czasem po poliku leci z nami łza – oni tego nie dostrzegają, ale mnie nadal wzrusza, że poprzez wysiłek życie potrafi stać się dziełem sztuki.

(więcej…)


30.01.18 Niekończąca się opowieść z oczernianiem nacjonalizmu.

Żyjemy w czasach, w których słowo mało znaczy. To, że ktoś komuś coś obiecał, do czegoś się zobowiązał jest niczym trwałym. Słów nie szanuje się również w innych kontekstach – mówiąc o „polskich obozach śmierci”, czy też… oceniając nacjonalizm. Zdaje się, że oceniający nie znają czegoś takiego jak różnorodność i niejednoznaczność tego pojęcia, jakby to nigdy nie występowało. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Stanisław Gądecki co rusz kompromituje się w naszych oczach, publikując bzdury dotyczące nacjonalizmu (więcej tu: LINK). No niestety – nic z tego, co pisze i nam zarzuca, nie jest mi jako nacjonaliście bliskie.

(więcej…)


28.01.18 „O wszystkim i o niczym”.

To ciekawe jak Bóg posyła nas w miejsca potrzebne nam do zbawienia, byśmy mieli okazję zawalczyć o siebie i zaprzeć się siebie. Ja na przykład jestem furiatem, z temperamentem, który gdzieś tam odnalazł się w ulicznej subkulturze. Bo tu jest luzik i wolność. Wśród kibiców szybko ginie wszelkie tabu, granice, człowiek osiąga szczyt bezpośredniości, kombinatorstwa, szanuje podobnych sobie, a nieco gardzi innymi. I nagle, dzisiaj, jestem otoczony masą ludzi, różnych ludzi (to ta różnica), z którymi muszę pracować i utrzymać ich przy sobie. Mają swoje życia, swój charakter i swoje priorytety, przez które moje własne często muszę chować w kieszeń. To trudna, codzienna walka, by zrozumieć i wysłuchać, a nie powiedzieć proste „spierdalaj”, jak na osiedlowego chama przystało. Nie mogę się schować, muszę mówić, muszę załatwiać sprawy i rozwiązywać problemy. Ja, który na wszystko zawsze miałem wywalone?! Bóg to niezły jajcarz… Jak dobrze, że trwa wolny od ludzi weekend. Od jutra znowu będziemy wstawać i padać jak Roki

(więcej…)


24.01.18 „O wszystkim i o niczym”. Bella Ciao…

Ostatnio znowu się porobiło, ale że zarówno do TVNu jak i do Adolfa Hitlera mam stosunek negatywny, nie mam zamiaru obszernie sprawy komentować. Dołączam się jednak do podziękowań DiNu dla mediów, bo – jako, że mają mnie w polecanych linkach – również zanotowałem sporo nowych odwiedzin (oj, bardzo sporo). Witam nowych, „poTVNowych” czytelników! Jest afera, co… :-)? Dodam tylko, co do faktów czytanych o Adolfie na słynnym już materiale „Superwizjera” – to iście obrzydliwy i diabelski pomysł, by być uprzejmym dżentelmenem i nie przeklinać, a potem stworzyć obozy, w których ginie m.in. Maksymilian Kolbe. O tak, kobiety za takimi szaleją! I to takie „z klasą”! Za ludźmi ze szczytu, za politycznymi skurwysynami-dżentelmenami rodem z filmu Tarantino. U mnie od dłuższego czasu tacy są na liście osób, których nie chcę znać. To tak jakby dla jakiegoś czytelnika nie było jasne (+ tekst dla „najwierniejszych z wiernych”: LINK). Ale do TVNu stosunek po staremu…

(więcej…)


22.01.18 Kręciłem procą z kamieniem. Ciągle zbieram nowe.

Coraz bliżej do Wielkiego Postu (14 lutego) – okresu, w którym rozważamy mękę Pańską. Rozpoznaj krzyż, który musisz dźwigać. Masz go… Bogaty ma swój krzyż, biedny ma swój krzyż, oczywiście chory, ale i ten zdrowy… Mniejszy, lub większy, ale każdy ma swój i każdy jest wezwany do dźwigania go w ufności, jak sam Syn Boży, który dał przykład światu. Krzyżem może być coś, co musisz w sobie znosić, ktoś kogo musisz znosić, coś co musisz robić, bo coś innego od tego zależy itd. Jak dobrze jest to zrozumieć i zaakceptować, chociaż przyjdzie dzień, w którym przeklniesz ten krzyż, spytasz Boga: dlaczego ja? Będziesz się modlił, jak Mistrz, że jeśli to możliwe – niech od ciebie oddali ten kielich, będziesz się żalił Ojcu, że cierpisz. To cierpienie jest Ci jednak potrzebne i nie możesz tego skwitować prostym „e tam… gadanie – każdy potrafi tak lać wodę, bo sam nie jest chory”. Wiara uczy przyjmować wszystko z godnością. To z kolei daje poczucie wolności. Przez cierpienie do konsekwentnej wiary, od wyzwolenia do zbawienia… A po drodze – do zrozumienia miłości. To co dzieje się po drodze jest niespodzianką – niemożliwe, że za rogiem, w nieoczekiwanych miejscach, czekają tak cudowne prezenty. Otoczenie jednak pozostaje takie, że przyda się proca.

(więcej…)


LISTY CZYTELNIKÓW: Medziugorje (2).

Znasz kogoś kto wie wszystko? Sam wiesz…? No to odpowiedz… Medziugorje. To szatan boi się Maryi, czy nie? Skoro tak, czemu tak bardzo potrafi ją udawać, a Jej przy tym nie ma, mimo że wielu modlących się wzywa w tym momencie Jej imię (przed wizerunkiem diabła-udawacza)? Egzorcyści świadczą, że samo imię Maryja wywołuje w złym duchu szaleństwo. Owoce Medziugorje muszą być dobre, skoro Maryja działa tam tak, jak mówi egzorcysta Piotr Glas na swoim przykładzie (wrzucałem film ze świadectwem). Czy zatem opłacałoby mu się udawać, skoro przez bośniackie świadectwo wiele osób wybiera post, różaniec, mszę świętą, sakramenty? Co miałby zyskać tym kłamstwem, czy naprawdę odbija się ono na tych zatwierdzonych, m.in. z Fatimy? Nie wiem tego… Ty też nie. Pytania mnożą się z każdą sekundą, gdy o tym myślę. Tymczasem dostałem kolejne maile w sprawie bośniackiej wioski i nie udzielę na nie odpowiedzi, bo takiej nie znam – znam jedynie kolejne znaki zapytania.

(więcej…)


19.01.18 RECENZJE: „Kobiety, które walczą” (książka/wywiady, 2017).

Ostatnio jeden z czytelników zapytał mnie wprost jak to robię, że pochłaniam taką liczbę książek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że książka wszędzie – kibelek, wanna, trochę rano, trochę nocą po wszystkich obowiązkach, trochę za dnia w przerwach. Przy tym warto dbać o zdrowe odżywianie i dobre trawienie, by ten kibelek był stosunkowo często, a każde posiedzenie niech trwa dwadzieścia minut. Polecam „Zielnik apteczny”, heh. Ostatnio wchłonąłem tak najprzyjemniejszą rzecz do czytania fragmentami – wywiady. Tym razem są to wywiady z walczącymi kobietami. Kocham walczące kobiety i jestem wielkim fanem Joasi Jędrzejczyk – także dziś, po porażce w ringu. Asia też jest w tej książce i – co ciekawe – jeszcze przed słynnym odklepaniem po ciosach, mówiła, że zdaje sobie sprawę, że porażka przyjdzie, chociaż marzy o zostaniu niepokonaną. Szanuję ją strasznie, mimo że szajba w Ameryce odbija, to jednak jest wojowniczką – nie płakała w oktagonie, oddała szacunek, dopiero w szatni rozkleiła się jak każdy komu kończy się wymarzony etap w życiu. Ale recenzowana książka z 2017 roku to nie tylko Asia. To 13 historii walczących kobiet.

(więcej…)


19.01.18 RECENZJE: 14 Sacred Words – „Not Alone” (USA, 2017).

Po rewelacyjnym mini-CD „Unbreakable” (2016), jasne było, że jednoosobowe komando Jasona Augustusa ma otwartą drogę do zrealizowania pierwszego pełniaka. Rękawicę ponownie podjął OPOS i  jesienią ubiegłego roku, debiutancki full-lenght 14 Sacred Words stał się faktem. Dodatkowo ukazały się dwie wersje – jedna podstawowa i druga  limitowana do 444 kopii z dodatkową płytą zawierającą bonusowe utwory, a podobno w przygotowaniu jest jeszcze specjalna edycja na rynek amerykański z nieocenzurowanymi tekstami. Niezłe tempo jak na tak młody projekt. Wracając do „Not Alone” – mi udało się zdobyć jedno-płytową wersję. Słucham tego krążka codziennie od tygodnia i mam wrażenie, że za każdym razem odnajduję w tej muzyce jakieś nowe detale…

(więcej…)


LISTY CZYTELNIKÓW: Trenerzy personalni, a „to, o co walczyliśmy”.

Witaj „DL”! Jestem Twoim wieloletnim czytelnikiem, zarówno bloga jak i papierowej serii zinów, których miałem przyjemność mieć prenumeratę. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że w większości Twoich publikacji w kwestii światopoglądowej i stylu życia jestem z Tobą zgodny. Ale nie ma sensu o tym, bo byłoby nudno… Chciałem poruszyć jeden temat, który okazjonalnie przewija się w tekstach, względem którego mam odmienne zdanie i chciałbym przedstawić Ci mój punkt widzenia. Chodzi o przewijającą się na blogu szyderę z „trenerów personalnych”, którą dosyć często podkreślasz, dodając zabawne ironiczne porównania. O ile zgodzę się, że wysyp różnej maści karierowiczów i pseudo znawców chcących nauczać wszystkich, samemu reprezentując swoją osobą niezbyt wiele budzi irytację i wkurwienie, to paradoksalnie całe zjawisko w szerszym spojrzeniu ma charakter pozytywny!

(więcej…)


LISTY CZYTELNIKÓW: Medziugorje.

Ostatnio spytałem Was o podejście do objawień, zależało i zależy mi na tym, bo wiem, że nacjonaliści i kibice, a więc większość moich czytelników, to osoby dość specyficzne – nawet wśród wierzących. Interesuje mnie Wasze zdanie jako osób, które łatwo nie dają się manipulować i są z zasady (powstałej na skutek chociażby wyjazdów) czujne, nieufne, zazwyczaj niepodatne na tanie podniety. To naprawdę duża zaleta środowiska! Medziugorje. Gdy pomyślę jak pokrętnymi drogami potrafi chodzić ludzka wyobraźnia, jak nietypowe potrafią być pobudki – wątpliwość do objawień chyba na zawsze we mnie pozostanie. Jednak Bóg chce byśmy wierzyli, a nie wiedzieli na podstawie oczywistych dowodów, tak też uczy Pismo. Chce byśmy sami wybierali, wolność jest dla Niego z jakiegoś powodu priorytetem wynikłym z miłości, mimo że wybranym dał się (dosłownie) poznać za życia. Takie umysły jak św. Augustyn pisały, że nie ogarną tajemnicy zbawienia mózgiem, więc tym bardziej nam maluczkim się to nigdy w pełni nie uda. Zawsze jest jakieś „ale”. Gdy tłum mówi, że to zbiorowa paranoja, pojawiają się uzdrowieni z poważnych chorób – wraz z dokumentacją lekarską. Na jedną wątpliwość jest jeden argument „za” – i odwrotnie. Sprytnie (?) zawsze staje się „to” głównie kwestią wiary niemożliwą do totalnego obalenia, lub uznania bez żadnych wątpliwości. Przyszedł mail…

(więcej…)


16.01.18 „O wszystkim i o niczym”.

Kurcze, tyle się dzieje, że gdy robię prasówkę to nie wiem potem od czego zacząć notki. Często myślę – najlepiej od niczego. Życie jest jedno, więc jest zbyt krótkie, by spędzić je z wkurwiającymi ludźmi. Często tkwimy w jakimś dziwnym uparciu, wydaje nam się, że inne życie niż te, które wiedziemy nie istnieje i dusimy się z idiotami oddychając ciężkim powietrzem. Podobnie jest z czytaniem newsów i ze światem dookoła. Nie, nie musimy na wszystko patrzeć, bo większość jest bez znaczenia. Jak tu emocjonować się i poświęcać dzień na opisywanie durniów, którzy zajmują się podstawianiem swoich ryjów, by w nie dostać, a potem zrobić z „napastników” krwiożerczych faszystów? Mowa oczywiście o incydencie na kolejnej Pielgrzymce Kibiców, która zgromadziła tysiące osób. Kiedyś uliczny aktywizm był ciekawy i przez to zauważalny. Dziś idioci sprowadzili go do roli cyrku objazdowego.

(więcej…)


15.01.18 W klimacie Pielgrzymki Kibiców. Medziugorje i inne objawienia.

Wiecie już zapewne o wydarzeniach z Pielgrzymki Kibiców, skupię się zatem na najważniejszej osobie w tym wydarzeniu – Matce Bożej. Jej orędzia. Objawienia… Wiadomo jakie mamy skojarzenia, gdy słyszymy o objawieniach – zbiorowa paranoja, spisek dla kasy itd. Pierwszą wymienioną myśl powoduje nasza nieufność i po prostu zdrowy rozsądek. Wszak na co dzień nie doświadczamy tego typu zjawisk, sami nie doświadczyliśmy ich nigdy. Każdy też chce nas naciągnąć na kasę. Jednak wgłębiając się w historie dzieci z Fatimy, czy też Medziugorje odkrywamy coraz więcej faktów, które zmieniają nasze myślenie – śledząc losy tych ludzi, dochodzimy do wniosku, że coś musi być na rzeczy. Przede wszystkim należy pamiętać, że objawienia w Medziugorje rozpoczęły się zanim pojawił się „targ gadżetów z Maryją”, który też bywa argumentem po stronie sceptyków. Dzieci oraz ojciec Jozo doświadczali objawień w czasach rządów socjalistycznych, jeszcze w Jugosławii i byli (zresztą nie tylko oni) z powodu objawień represjonowani (Jozo 1,5 roku w więzieniu)! Ten ostatni został też bestialsko skatowany przez policję – w sposób typowy dla czerwonych oprawców – grozili, że go zabiją, że podetną mu gardło…

(więcej…)


12.01.18 RECENZJE: Siwers – „Huśtawki” (płyta rap, 2017).

Poleciałem do empiku. Za 35 zł kupiłem kolorową kopertę z płytą Siwersa „Huśtawki” (2017). Cholera – nie cierpię tego typu okładek. Nie dość, że kolorystycznie nie mój gust (mój gust to klimat klipu do „Rokiego”, jak ze screenu obok, klip wrzucam niżej), to jeszcze ta surowość. Kurde, czasy mamy takie, że ludzie żydzą na oryginały, a tym, którzy nie żydzą artyści mogliby zapodać coś więcej. Wiem, że sama muzyka ma być tym „wszystkim”, ale chociażby – pozostając przy Siwersie – kolorowe fotki z lat 90tych dodane do albumu „Bez ceregieli” cieszyły oko i dumnie stoją na półce. „Huśtawki” brzmią super, ale na półce stoją jakby schowane. Tym bardziej, że typ rysunku użyty na kopercie też nie należy do moich ulubionych. Dużo marudzenia…? Zostawmy zatem brzydką okładkę i przejdźmy do ładnej muzyki spod skrzydła SWRS Records!

(więcej…)


11.01.18 Autorefleksja przy ulicznej muzyce. Jaka jest definicja dobra?

Mamy za sobą wiele manifestacji, czy innych akcji, o których nigdy nie będzie napisane. Wiemy, że MUSIMY bronić naszych racji, bo INNI przyjdą nas zdeptać. Powiedzcie jednak, czy przy takich klipach jak „Świat” nie miewacie autorefleksji? Ja miewam. Sprawa jest jednak o tyle skomplikowana – i to oddziela sztukę, ale także wiarę od szarego życia tu na ziemi, od patriotyzmu, że w końcu przyjdzie dzień kiedy i Ty sam będziesz mógł (MUSIAŁ?) stać się bohaterem takiego klipu i niestety będzie to uzasadnione. Ale, że pierwszy kamieniem chce rzucić tu zazwyczaj moralny karzeł to prawda i autorefleksji nigdy za wiele. By na koniec wyjść z tego z twarzą. Wiecie czym jest dla mnie, jako katolika, owy koniec… A, panie Siwers, radykałom rozchodzi się właśnie o definicję „dobra”… Dla mnie jest nią Biblia, a dla Ciebie? Ave!

ŁG

Strona 3 z 22312345...Ostatnia »