4.03.19 Jakieś pytania…?

U Orwella ulice były szare, dziś są zaś zbyt kolorowe, to od kolorów, obżarstwa, ambicji i reklam dostaje się w głowę, nie od odcieni szarości. Prawo zawsze przesadzone, rynek pracy zawsze naciągnięty przeciwko mrówce, która przecież nie ma wpływu na żadne kluczowe prawo. Zrobiłem sobie troszkę przerwy w publikowaniu, ale i tak w głowie kotłowało się tyle, że powstało w tym czasie kilka tekstów i recenzji. Nałóg. Zadbałem jednak o czas, by dłużej pomyśleć o tym, co robię i co mam zamiar zrobić na „DL”ce. Cokolwiek to będzie…, będzie do Was wysyłane listami poleconymi. Nie odkryłem przez dziesięć dni nic wielkiego i szczególnego, bo to tak nie działa. Czytałem, jeździłem. Będę sobie powoli dziargał te swoje wypociny, w odpowiedniej atmosferze, tak jak pisze się ikony. Tak, to dobre porównanie, bo pisze się je długo, na chwałę przedstawianych tam postaci, lub wydarzeń, a zobaczy je zazwyczaj stosunkowo niewielka liczba osób. Będę sobie pisał, bo to moja rozrywka, którą cenię sobie ponad rozrywki społeczeństwa orwellowego. Rozrywka dzisiejszego społeczeństwa zachodu jest taka jak w „Roku 1984”, tyle że mamy większą wolność (a przynajmniej tak nazywamy możliwość skoku na bańkę w hedonistyczne błoto). Czy jednak znamy sens życia…? Jak we wspomnianym klasyku literatury – lubimy „Minuty Nienawiści”, hejt i oddawanie się rozpuście. Gatunek stracił sens, a więc pozostało się cieszyć z „sukcesu”, z tej „chwilówki”, z satysfakcji dowalenia komuś, albo… sobie. Jakieś pytania, czemu…, słyszeliście pewnie nową płytę Sokoła, więc znacie ten ciekawy refren… Zapakuj mandżur, nie rób już scen

(więcej…)


4.03.19 Sen na jawie…

Odmawiając różaniec podczas pokonywania jakiejś odległości z buta po mieście, czuję się trochę jak winowajca. Głęboko chowam go w kieszeni, a usta mówiące modlitwy za szczelnie zawiązanym szalikiem. Jeszcze ktoś zobaczy. Jak wyjąć i skasować bilet w tramwaju, gdy w tej samej kieszeni mam różaniec? Trzeba będzie go wyjąć! Przyznaję się do wiary w kontaktach z ludźmi…, ale tam – w tramwaju – nie będę miał szansy odpowiedzieć na mroczne myśli anonimowych pasażerów (czy takie jednak by były?). Atakują mnie absurdy. W „Roku 1984” Orwella pojawiły się m.in. „papierosy zwycięstwa”, dzisiaj mam wrażenie, że są – tyle, że nie egzekwowane przez władzę, a przez społeczeństwo „postępu” – „zachowania zwycięstwa” i z pewnością nie są to zachowania katolickie, a wręcz przeciwnie (my jesteśmy „nieprestiżowi”). Jestem szczęśliwy, a nie chcę być podświadomie traktowany jako gburowaty moher. Co ze mną zrobiła propaganda antykatolicka i pieprzony Netflix? Co zrobiły dzieciaki, które wyrzucają inne z szatni krzycząc „masz nieprestiżową kurtkę z Lidla, idź stąd!”. Co ja ze sobą zrobiłem…

(więcej…)


4.03.19 „Wyścig z diabłem” (książka, Joseph Pearce, 2013).

Wszyscy jesteśmy w rynsztoku, ale niektórzy patrzą w gwiazdy – mówił Oscar Wilde. Niektórzy w tym rynsztoku zostaną, a do niektórych coś dotrze. Kolejna lektura, którą polecam Wam na Wielki Post to „Wyścig z diabłem” byłego członka brytyjskiego Frontu Narodowego, a konkretnie świadectwo jego życia. Joseph Pearce szczegółowo opowiada o lekturach, które zafascynowały go na drodze wchodzenia na drogę nienawiści jak i na drodze nawracania się. Jego drogę, jako, że znam dużą część wymienianych pozycji, określiłbym jako, hm, naturalną. Z nazizmu Josepha nie leczył katechizm, a np. Otton Strasser (później Pearce napisał jego biografię, która ostatecznie nie znalazła wydawcy…), czy klasyk w postaci Anglika-katolika, G.K. Chestertona (jego biografię również napisał i udało się ją wydać). Autor książki opowiada o typowej dla subkultury muzyce (ale i zwraca uwagę, że zawsze miał szerokie horyzonty i to go uratowało od ciemnoty, znasz to…?), a nawet o meczach piłkarskich (do dziś jest kibicem londyńskiej Chelsea, już jako katolik i zapewne nie ma niczego wspólnego z „Headhunters”, heh). Pearce wydawał zina „Bulldog”, sprzedawanego także na brytyjskich stadionach i bardzo swego czasu popularnego. Za tzw. mowę nienawiści siedział w więzieniu (dwa razy…), gdzie klasycznie – dużo czytał, pisał i myślał będąc zamkniętym w izolatce. Wszystkie te chwile opisuje w swoim świadectwie.

(więcej…)


WYWIAD: Bartek Krakowiak dla „Drogi Legionisty”! WPW!

Od kiedy ujrzałem go na telebimie podczas meczu Legii w Warszawie wiedziałem, że muszę zapoznać się z jego historią. Bartek Krakowiak, chłopak z warszawskiej ulicy (dokładnie z Mokotowa), który nawrócił się i odbył pieszą pielgrzymkę do miejsca objawień maryjnych – Medjugorie, a potem wydał o tym (i o szerszym kontekście swojej historii…) książkę-pamiętnik, którą recenzowałem już na „DL” (tu: http://drogalegionisty.pl/?p=11134209). Postanowiłem zamienić z nim parę słów, stwierdzając jednak, że opowieść Bartka jest na tyle dostępna (facebook, YouTube), że nie będziemy jej opowiadać od nowa, ot – zobaczymy, co dziś słychać u autora „Z buta do Maryi”. Jeśli recenzja nie przekonała Cię do lektury, to może nasza krótka rozmowa? Bartek chce wykorzystywać talenty, które otrzymał, a jednym z nich jest bycie… zwykłym typem z bloków i dzięki temu trafia on do ludzi ulicy. Może do Ciebie też trafi…? Jeśli nie dasz szansy to się nie przekonasz.

(więcej…)


4.03.19 „Wyznania nawróconego masona” (książka, Abad-Gallardo’17).

Trzymałem tą książkę na półce i trzymałem…, a gdy pewnego leniwego sobotniego wieczora od niechcenia do niej usiadłem to… natychmiast skończyłem. Przeczytałem na raz. Tytuł był taki, hm, pachnący teorią spiskową, albo… na taki zapach jesteśmy zaprogramowani, bo lemingi ciągle pukają się w głowę słysząc podobne hasła. Jak ktoś mówi o masonach to pewnie jest oszołomem, a tymczasem przywoływany dziś Serge Abad-Gallardo bardzo dobitnie przypomina nam, że to taka sama rzeczywistość jak np. katolicki Kościół! Loże istnieją i mają się dobrze (znajdziemy na kartkach książki konkretne nazwy i liczby), a dorośli wpływowi ludzie po swojemu interpretują to kim jesteśmy i co tu robimy, uważając się za elitę społeczeństwa. Do takiej właśnie loży francuski architekt przeszedł inicjację w 1989 roku i pozostał masonem przez 25 lat, doszedł do stopnia mistrza. Nie, nie ma tu „Reptalianów” i innych niestworzonych historii. Jest za to postawienie człowieka z jego źle rozumianą tolerancją na miejscu Boga. Tylko i aż tyle.

(więcej…)


4.03.19 Byle nie żreć…

Też nie lubię, gdy mi się czegoś zakazuje. Nie słuchałem rodziców, szkoły, nie zapisałem się nigdy do żadnej formalnej grupy/partii, sądziłem się z pracodawcą, bo wywalił mnie z roboty po awanturze z kierownikiem, popieram wolność ruchu ultras. Nie słuchałem wujków dobra rada, którzy mówili mi, że mój sposób na rozkręcenie zarobku przyjemnego z pożytecznym nie uda się, bo się generalnie nie znam. Zrobiłem po swojemu, udaje się. Za nastolatka nie słuchałem tych, co mówili, że narkotyki zabijają. Zabijają? To tym bardziej trzeba spróbować! Tu się pomyliłem, to się nauczyłem! Ot, taki typ jak wielu z Was. Dziś staram się żyć według dekalogu, który wielu rzeczy mi zabrania. Staram się samemu walczyć o to, by tak żyć – to nie oni mi nakazują, to ja do nich wołam! Robię tak dlatego, bo zrozumiałem, że to jest dla mnie faktycznie dobre, wierzę nauczaniu Jezusa Chrystusa i ufam Mu. Monaster w Grabowcu po raz czwarty, tym razem tuż przed Wielkim Postem’2019. 4:00 rano start, tak żeby na wieczór tym razem wrócić, na mecz. Kiedyś człowiek wyciągał ludzi żeby z pałką biegać po mieście, a teraz wyciągam ludzi do zakonów. To jest, kurde, niebywałe…

(więcej…)



4.03.19 Wywiady Terlikowskiego z ks Piotrem Glasem (2017, 2018).

Przed odprawieniem egzorcyzmu ksiądz Piotr Glas musiał/wolał być najedzony, bo głód dekoncentruje. Nawet przy takiej posłudze nie obejdziemy niedoskonałości ludzkiego ciała, umysłu, a przez zaniedbania możemy ułatwić działanie demonom. Przeczytałem dwa wywiady Tomasza P. Terlikowskiego z jednym z najbardziej inspirujących, a może trzeba rzec bezkompromisowych kapłanów dzisiejszych czasów: „Dzisiaj trzeba wybrać” (2017) i „Dekalog” (2018). Oba wywiady-rzeki to dość grube książki, ale dla poszukujących i nie tylko stanowią szybką, ciekawą lekturę na najważniejsze tematy wiary. Ojciec Glas, znany m.in. z kazań i konferencji publikowanych w internecie, to bezkompromisowy głosiciel Słowa Bożego, ktory stara się demaskować błędy współczesnego Kościoła. Nie ma tu tematów tabu, a Piotr Glas widzi doskonale słabość księży oraz samej instytucji, która – no właśnie – czasem staje się tylko instytucją, jak inne…

(więcej…)


WYWIAD: CR! Polski rap Szturmowy dla „Drogi Legionisty”!

CR to nie pierwszy raper-nacjonalista, ale chyba pierwszy, którego można nazwać „raperem Autonomicznych Nacjonalistów”, który bliski jest naszej stylówce. Zapraszam na rozmowę, którą przeprowadziłem do zina papierowego „Droga Legionisty” nr 24, który ukazał się zimą 2019! Na fotce obok demo „Żółtych Kamizelek” we Francji, nieprzypadkowo… Starałem się zadawać niewygodne pytania, np. jak raper łączy ksywkę oznaczającą Chrystusa Króla z radykalnie nastawionym nacjonalizmem… Sprawdźcie sami, co z tego wyszło.

(więcej…)


22.02.19 Zapowiedź w klimacie Paulo Coelho?

Po meczu Legii z Cracovią stwierdzam, że nie znam się na futbolu. Ba – przecież to już nie raz pisałem, a teraz dodam: nikt się, kurde, nie zna! Możemy, bracia, pieprzyć o przygotowaniach, nastawieniu i pieniądzach. Przede wszystkim jednak piłkarze są tylko ludźmi, a na nieliczne wyjątki – nadludzi – stać nielicznych, chociaż i oni czasem coś spierdzielą, jak np. Bayern z Bayerem niedawno w Bundeslidze. Z ludzi próbuje się zrobić maszyny, ogarnąć ich niedoskonałe ciała i dusze statystykami, matematyką, że skoro „były przygotowania – musi być wynik”. Dlatego piłka jest piękna, bo idę na mecz i za cholerę nie wiem kto wygra, dlatego jest wkurzająca, że muszę coś takiego – taką bezradność faworytów – oglądać. Nie mam pojęcia kto zwycięży w Poznaniu, a czytanie analiz to strata czasu. Leszki dostały 0:4 z Piastem, a Wojskowi z Cracovią 0:2 u siebie. Gdyby ktokolwiek znał się na piłce, wygrywałby fortunę w zakładach bukmacherskich. Jeśli wygrał, a gra dalej – za chwilę ją straci. „Pewniaczkami”. Można mniej, lub bardziej wskazać faworyta na papierze – tyle, a wiemy dobrze, że ani 3:0, ani 0:3 nie będzie zaskoczeniem…

(więcej…)


22.02.19 Na skale, czy na swojej łysej pale :-)?

Gadanie, że „wszystkie religie to samo zło” jest pieprzeniem, bo chociażby z takich czysto obiektywnych argumentów – świat, człowiek nie toleruje pustki, a zatem wymyśliłby w ich miejsce coś innego. Czy lepszego? Patrząc na rządy ateistów (tych jawnie bojowych i tych pozornie spokojnych #aborcja) – nie sądzę… Cóż, jako katol uważam, że człowiek do stworzenia czegoś doskonałego na ziemi jest po grzechu pierworodnym niemal niezdolny. Posiłkując się cudami, objawieniami, tym, że agnostycy i ateiści również swoją wiedzę o powstaniu świata opierają na… wierze (no bo skąd masz wszechświat, gościu?), uważam, że Prawda istnieje. Jestem anty-ateistą, bo ateistyczne ideologie przyniosły światu wiele zła… To samo mówisz o religiach, prawda? Więc to może nie wina instytucji, czy wierzeń, ale człowieka? Zabijali wszyscy w imię wszystkiego, nauki i postępu tym bardziej. Tak jest! No więc trzeba umieścić człowieka na jakiejś, hm, siatce, sklasyfikować tą jego skłonność do zła i upadku. Do mnie wytłumaczenie wynikające z Pisma Świętego przemawia i jest dla mnie sensowne. Człowiek jest grzeszny – tyczy to zarówno wierzących jak i niewierzących, ale gdyby trzymać się przykazań, na świecie zapanowałby pokój (Nie zabijaj! Homosi, Żydów też, spokojnie…). A co ty sobie po „Klerze” i paskudnych faktach (które również potępiam) myślisz o instytucji to już kwestia twojej interpretacji dostępnych danych i upadłości człowieka.

(więcej…)


20.02.19 Trud, walka i ich owoce…

Prowadzę dziennik duchowy (od 29 grudnia 2016) i często w ostatnich rozważaniach wokoło spowiedzi zapisywałem trudów wzrastania w relacjach z innymi ludźmi, a przecież… tak dużo dobrego się równolegle dzieje! Spowiedź. Czy spowiadając się co tydzień nie traktuję spowiedzi niepoważnie, czy może jest wręcz odwrotnie? Z drugiej strony przecież św. Ojciec Pio polecał nawet co tydzień się spowiadać, oczyszczać duszę. Współczesny bloger katolicki (Mikołaj) stwierdził niedawno na swoim kanale YouTube, że to zaburza powagę tego sakramentu, ale myślę, że się myli i to w miarę współczesny święty ma rację (a także np. św. Jan Paweł II). Może komuś takiemu jak Mikołaj (raczej spokojny chłopczyk z oazy) nie trzeba cotygodniowego „prysznica” (aczkolwiek jeśli JPII czuł taką potrzebę…?) – może i super, bo to dobrze o nim świadczy – ale nam, działającym w stresie wśród bluźniących grubo ludzi, pogubionym w swoim pokręconym życiorysie, „prysznic” się przydaje. Ja widzę dojrzałe owoce, a to chyba najlepsze podsumowanie tych rozważań! Spowiadam się regularnie ze złych poruszeń, ze skrawków starych zachowań, a przy tej okazji usłyszałem wiele KLUCZOWYCH rad od udzielających mi sakramentu kapłanów i wiem, że wiele takich jeszcze przede mną. Kluczowych, bo pomagających mi z czymś trudnym wygrywać, odsuwać kolejne gałęzie, uczepić się skutecznie jakiejś myśli, interpretacji Słowa. Jeszcze więcej jest tych spowiedzi bez „złotych rad”, ale de facto nie o nie tu chodzi, czasem chodzi o pokorę, o danie sobie czasu… Bóg wie o co… Osoby, które same uznały się za swojego „spowiednika” na wzór protestancki nie mają takiej szansy, tworzą „Boga” na swoje podobieństwo, a jeśli Ty tłumisz/tłumaczysz sobie błędnie delikatny głos Ducha, może ktoś inny wypowie Ci go na głos?

(więcej…)


20.02.19 Kopenhaga w Warszawie?

Nie będzie tak jak było, bo świat już nie ten sam. Miłość to nie miłość. Pamiętam jak byliśmy za naszą Legią w Kopenhadze. To był 2008 rok, a my byliśmy zdziwieni chodząc wczesnym rankiem po ich „starówce”, że odbywa się w ten sam weekend jakaś sportowa olimpiada… pedałów i innych dewiantów (pełno tęczowych flag, scena…). Dziś mamy rok 2019, a prezydent… Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał „Kartę LGBT”, zobowiązującą stolicę Polski do szeregu inwestycji związanych z tęczowymi środowiskami. Jedną z nich mają być – uwaga – „specjalne zawody sportowe” (polecam „zawody imienia Palca Arboledy i kakaowego oka Smolarka” – pamiętacie…?). 11 lat i mogę mieć w ukochanej Warszawie „Kopenhagę”, na którą wtedy, chodząc z kumplami po Danii, wyzywałem i rzygałem na jej klimat, multikulturowość. Niestety, „wszystko, co na Zachodzie – idzie do nas” nie jest tylko pustym sloganem z Radia Maryja. Śmiejcie się, ale głównie wiara i ulica może nasz kraj uratować, bo politycy (nawet, heh, „chrześcijańscy”) to dziwki, które wytłumaczą sobie wszystko – byle się utrzymać.

(więcej…)


20.02.19 „Wojtek Sokół” (rap, 2019). „Gatunek stracił sens”?

Pamiętacie mój wywiad z Sokołem? Nie bał się go udzielić kibolowi-nacjonaliście, co pamiętam do dziś, propozycję wysłałem, ale chyba nie liczyłem na jej przyjęcie. A jednak… Bo Wojtek ma w dupie. Jak chce nagrać interpretacje poezji to, to robi (projekt z Hadesem, słucham do dziś), jak chce gadać z zinem – gada. Jak chce mieć klip z Bogusiem (nazwiska też nie trzeba, nie?), to go nagrywa. 15 luty 2019, do drzwi puka kurier. Jest to – paradoksalnie – pierwsza solowa płyta członka Zip Składu, WWO, duetu z Marysią Starostą. Solowo nie oznacza, że Sokół jest na niej sam, gości jest na bogato, zresztą niektórzy z nich byli mniejszym, lub większym zaskoczeniem. Mam wersję z 16 kawałkami w tym 3 bonusami znanymi z teledysków. Recenzji tego CD jest już bardzo dużo, pominę dokładne rozkminianie każdego utworu i muzyki, aczkolwiek dopracowane to jest na najwyższym poziomie i już teraz ten krążek ma stałe miejsce na mojej playliście (aczkolwiek kilka kawałków z niej usunę). Sokoła kupuję, bo skłania do refleksji, jak dobra książka, a zatem podzielę się z Wami refleksjami.

(więcej…)