1.05.17 „Muszę być skałą”… „Strajk generalny” po pierwsze w Tobie!

1 maja, zwany świętem pracy, o które kilka lat temu upomnieliśmy się również my – nacjonaliści. Jakie sam mam doświadczenia? Takie, że zastane warunki doprowadzały mnie do kurwicy i buntu… Podobnie jak kolejni szefowie. Od 16sto letniego pracownika budowy, którym byłem, poprzez wszystkie inne prace. Wreszcie pokazałem środkowy palec i stwierdziłem, że dam sobie radę i coś stworzę. Udało się. Muszę być skałą! – nawijał kiedyś Małpa, a że jest trudno to wie każdy kto podjął jakąś walkę na tym świecie. Walkę o siebie, walkę z przeciwnikiem, walkę z Systemem, czy z rynkiem pracy. Wszystkie nasze wartości czeka kryzys, który trzeba będzie przezwyciężyć. Ale to piękne znowu powstać z kolan, a jeszcze piękniejszym jest spojrzeć wstecz i widzieć efekty niepoddania się (równocześnie szykując się na nowe starcia). Kto przegrane uważa za wstyd, nie wygrał więcej nic ponad pic! – to z kolei Rogal DDL. Będą z nas szydzić, mieszać z błotem, pukać się w głowę, że tylko idioci wybierają taką drogę. Kolejna satysfakcja – patrzę lata wstecz i myślę sobie, że jednak dałem radę, że wychodzę na dobre ze swoimi postanowieniami. Nikt nie będzie za nas umierał bracia i siostry, więc śmiało miejcie swój pieprzony plan! Ja zamiast manifestowania w tym roku podpisałem umowę… sam ze sobą, a więc zatrudniłem się na swoim. Opłaty i koszta były, są i będą, ale po co jest kalkulator?

(więcej…)


1.05.17 Macie dla Legii Warszawa jakichś rezerwowych…?

Jakby nie było, piłkarska Polska zawsze cisnęła sto(L)icy. Podkradanie piłkarzy „do wojska”, wygwizdany Deyna podczas meczu kadry na Śląsku, itd. – wszyscy o tym słyszeliśmy. Gdy nie zdobędziemy mistrzostwa, wszyscy którzy akurat zdobyli (na chwilę :-) wypominają Legii „gdzie nasze berło?”. Czy my wypominamy to za każdym razem wszystkim (tymczasowym) mistrzom? Raczej nie, bo kto by o jakichś tam (tymczasowych) mistrzach pamiętał i się nimi przejmował? Wszyscy wiemy, że ich mistrzostwo to m.in. równoznaczność zawalonego sezonu tegorocznego uczestnika Champions League, aż i tylko to, bo po prostu faworyt nie zawsze wygrywa. Wy bredzicie wszem i wobec, że stolica jest uprzywilejowana – kibice CWKS przekornie podkreślają wyższość stolicy i Legii jako klubu, robię to także ja, prowokując specjalnie. Proste. Skoro poświęcacie Legii tyle uwagi, usłyszcie jeszcze raz, że jest Wielka. Drżą przed nią mafiosi z UEFA, a nie peerelowskie dziadki okręgowych związków piłkarskich.

(więcej…)


30.04.17 Legia Warszawa 1-1 Wisła Kraków (Ekstraklasa, grupa A).

Mecz z Wisłą inaugurował batalię o wygranie grupy mistrzowskiej, emocje sięgają już zenitu. Dobrze by było ponownie zagrać w Champions League, no nie? Według buków mamy oczywiście największe szanse, ale trzeba to tradycyjnie potwierdzić na murawie… No więc Legia szybko objęła prowadzenie i do przerwy było już 4:0. Wpierdziel był tak sromotny, że „nowa koalicja” zaczęła bluzgać swoich piłkarzy i odwróciła się od murawy. Yyy. Ze… snu na piknikowej trybunie wybudził mnie głos spikera: na boisku pojawi się Kasper Hamalainen… „Super rezerwowy”, któremu piłka w Poznaniu odbiła się od głowy i przeszedł do historii specyficznej sytuacji transferowo-meczowej. Trzeba mu przyznać, że przyda się mieć nieco szczęścia, by dostać taki prezent. Tymczasem w niedzielę Mistrz Polski bił głową w mur i tylko zremisował 1:1, bo my żadnych super rezerwowych nie mamy. Przed nami w tabeli Lech i Jagiellonia, a w perspektywie wyjazd do Pogoni, która potrafi postawić trudne warunki. O dziwo jednak, to na wyjazdach można liczyć na zaangażowanie Wojskowych od początku…

(więcej…)


30.04.17 Unia Warszawa 2-0 Hutnik Warszawa (IV liga mazowiecka).

O 12:30 na Obrońców Tobruku IV ligowy Hutnik podejmował beniaminka z Unii Warszawa. Dawno nie byłem na meczu HKS, a kiedyś mieliście tu w miarę regularne relacje z Dumy Bielan (przynajmniej ze spotkań domowych), zachciało mi się zobaczyć co tam u pomarańczowych. 6 maja HKS obchodzi 60cio lecie, grają u siebie z Bugiem Wyszków i mobilizują się, szkoda że nie mogę być, ale może chociaż Ty pójdziesz i podeślesz relację, heh? Start na Marymonckiej o 11:00. W niedzielę obejrzeliśmy zaś meczyk bez historii, Hutnik przegrał 0:2. Kibiców HKS było na stadionie przy Obrońców Tobruku kilkudziesięciu i prowadzili przerywany doping dla swojej drużyny.

(więcej…)



1 maja – Święto utrudzonych i obciążanych…

Nie wszyscy świętują, niejeden/jedna z Was pewnie Święto Pracy spędza przy linii produkcyjnej wykonując swoje zawodowe obowiązki. Tak niestety wygląda robotnicze życie, którego większość z Nas nie wybrała, była to raczej konieczność egzystencjalna. Konieczność stworzona przez organizatorów sporej części naszej doczesności, ci organizatorzy to państwo, korporacje, międzynarodowe elity polityczno (ideowo)–biznesowe. 1 maja to bardzo gorzki dzień dla siły roboczej, mimo iż jest poświęcony naszej pracy, tak naprawdę jest manifestacją wyższości pracodawców nad pracownikami, bo gdy Twój szef odpala dzisiaj grilla gdzieś na zagranicznym wypadzie, Ty pracujesz w jego firmie. W nasz dzień powinniśmy przypomnieć wszystkim jak postrzegamy swoją pracę i jak chcemy by była postrzegana.

(więcej…)


30.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Fan kiepskiego zespołu zamyka oczy i wyobraża sobie jakby to było dobrze, gdyby grali chociaż jak ta Legia z Ligi Mistrzów. Niestety, dośrodkowanie ich pomocnika, który prócz uprawiania piłki pracuje w miejscowym mięsnym, ciągle woła o pomstę do nieba i ląduje np. na dachu domku jednorodzinnego, niemal zwalając (oglądającego na nim mecz) Mariana. Po chóralnym komentarzu, brzmiącym mniej więcej „ojaciepierdole”, miejscowi piłko-żule, w tym Marian z dachu, której to loży zazdrości mu cała wieś, wracają do obracania bełtów. Nie powiem żebym był w piłce aż tak zakochany jak holenderski kibic w weekendowym programie ligowym, ale lubię jednak popatrzeć na Legię i cieszę się, że dylematem jest, czy przejdziemy Ajax, a nie czy znajdzie się proszek „Ajax”, bo niczym Marian dostałem na dachu swej szopy brudną od błota piłką. Ja wiem, że to ma swój urok, ale przede wszystkim urok ma warszawska Legia, rozpoczynająca walkę o Mistrza Polski. Na Łazienkowską przyjeżdża Wisła. Jak dobrze w erze „New-coś tam” i emo wynalazków być po prostu polskim kibolem i katolem. Jak dobrze… Obok miniaturka niezwiązanych z tym wstępem ultrasów Radomiaka.

(więcej…)


Wpadli w kibolski klimat! A w co Ty wpadłeś…? „Nie jesteś chuliganem stadionowym”…? Hm, a może wpadłeś w kredyt…? Może wpadłeś w jakiś nałóg…, może wpadłeś i masz dzieciaka nie z tym kim trzeba…? Może w samotność? Wpadłeś w wir pracy i nie masz na nic czasu? Myślę, że każdy człowiek prędzej, czy później w coś wpada! W nic nie wpadłeś…? No jak to nie… w takim razie wpadłeś w nudę! Tymczasem trwa kolejny sportowy weekend…


28.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Budzi mnie dźwięk narzędzi, prawdopodobnie kolejni studenci skręcają meble z Ikei, które pozwolą im choć na chwilę spełnić marzenia o mieszkaniu w mieście. Bez zatyczek do uszu nie da się tu żyć, to betonowa dżungla. Jak nie meble z Ikei to hałasy na klatce. Nietrudno tu o „Dzień świra” i nie trzeba się nawet kłócić o sranie psów na trawnik, który zresztą dawno zmienił się w ubitą ziemię. Było go tak mało, że swoje potrzeby załatwiały psy z kilku wieżowców. Większy gnój robi się jednak tradycyjnie w polityce, a my to obserwujemy. Oglądaliście pierwszy sezon „Black Mirror”, odcinek w którym porywacz księżniczki kazał premierowi wyruchać świnie podczas transmisji na żywo pod groźbą, że ją zabije? Wyruchał, bo jakby nie wyruchał to by mu sondaże opadły! Podczas obrzydliwego aktu lecącego „live”, twórca serialu pokazał nam puste ulice, ludzi gromadzących się w pubach na seans itd. Wszystkich przyciąga syf na zasadzie podniety aferami. Czym bardziej zwyrodniałe – tym lepiej. Społeczeństwo chce igrzysk, media tym bardziej, a politykom wybaczy się wiele, bo przecież „show must go on”! Spójrzmy na to z tej strony: w co my się dajemy czasem wciągnąć…?

(więcej…)


28.04.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, 2013).

Emilio Utrera wydał serię komiksów „Barras”, których akcja dzieje się w Argentynie. Bohaterami są ultras oraz jak to mówi reklama – cała masa typów spod ciemnej, argentyńskiej gwiazdy. Musiałem to mieć! Sprzedażą polskiej wersji komiksu zajmuje się sklep „To My Kibice”, a jednym z patronatów medialnych jest… „Piłka Nożna”. Krytykują to chuligaństwo, ale ciągnie ich wszystkich jak cholera… Chyba jednak rozumieją, że ludzi wchłania ta pasja! Komiksy wreszcie dotarły, a ja mogłem na chwilę poczuć się jak ośmiolatek kartkujący przygody „Batmana”, czy innego „Spider Mana”, tyle że bohaterowie jakby bliżsi teraźniejszemu życiu. Komiks narysowany został w 2013 roku, ale u nas jest dopiero od 2017. Każdy zeszyt ma 24 strony dużego formatu i kosztuje 18 zł (niżej podaje bezpośrednie linki). Zabójstwo na meczu, handel bronią… witajcie w Argentynie! Poznajcie Blondasa, Indianina i innych…

(więcej…)


26.04.17 Sprawa Walusia. Nie idźcie na manifestację 5 maja!

5 maja w sądzie w Pretorii ma odbyć się decydujące starcie prawnicze w sprawie uwolnienia Janusza Walusia. Rzecz jasna psy już szczekają, a właściwie to lisy, a nie psy. Kij z nimi. Większym problemem są jakieś nieprzemyślane akcje z teoretycznie naszej strony barykady. Właśnie 5 maja pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie ma się odbyć pikieta w sprawie uwolnienia Walusia. Idea zacna, ale jest pewne „ale”. NIE jest to akcja organizowana ani przez JWOSC, ani przez rodzinę Walusia. Przypomnijmy w tym miejscu, że JWOSC działa za wiedzą i zgodą samego Walusia. Akcja daje tylko pożywkę lewackim hienom i kłamcom z czerwonego prostokąta. Nie będziemy oceniać co przyświeca organizatorom – czy autentyczna chęć pomocy, czy tylko próba autopromocji przy nośnym i szczytnym celu – ale jeśli ktoś z Was chce rzeczywiście pomóc Januszowi to zachęcamy do kupowania gadżetów-cegiełek, z których zysk jest przeznaczony dla rodziny Walusia.

(więcej…)


24.04.17 RECENZJE: „Ojciec Eliasz. Dzień Gniewu” (O’Brien, 2015).

Pierwsza książka – „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy”, którą zrecenzował FA (ja kilka lat temu pewnie też ją gdzieś recenzowałem) miała znaczny wpływ na moje nawrócenie. Wtedy też słuchałem płyty Medium „Graal”, stawiałem pierwsze nieśmiałe kroki do kościoła po bardzo długiej przerwie i tak się jakoś złożyło. Zaczęło się od kultury, a kończy się, mam nadzieję, na wierze, więc warto takie rzeczy tworzyć i czytać! Tym chętniej kupiłem kontynuację tej ważnej dla mnie lektury (jest powszechnie dostępna w Internecie). Nie jest tak obszerna jak ta sprzed dziewiętnastu lat, nie jest też tak przełomowa. Wielu próbuje przekładać Apokalipsę dosłownie na nasze czasy, ale do tej kwestii należy podchodzić bardzo ostrożnie. Ciekawe internetowe rekolekcje w miniony Wielki Post wrzucił na swój kanał Adam Szustak, tłumacząc najważniejsze fragmenty Apokalipsy, poszukajcie na YouTube.

(więcej…)


24.04.17 RECENZJE: „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy” (O’Brien, 1996).

„Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć…” (Ap 3,2). Od dawna szukałem książki, która porusza zagadnienia wiary katolickiej w kontekście czasów, w jakich żyjemy, dobrzy ludzie podpowiedzieli, że ta historia będzie idealna. Taka uwaga na początek, książkę jest bardzo ciężko zdobyć, bo ma już swoje lata i zdecydowanie trzeba ją uznać za bestseller. Druga uwaga, jak ją już zdobędziecie to odpowiednio nastawcie się do czytania. „Ojciec Eliasz…” często recenzowany jest jako wyłącznie historia, thriller i fikcja literacka, w mojej opinii to duży błąd, do utworu Michael D. O’Briena trzeba podejść inaczej, to realne ostrzeżenia napisane w formie dzieła literackiego, wypełniające się w czasach pozornego pokoju. Tytułowy Ojciec Eliasz to główna postać, nawrócony na katolicyzm Żyd. Zanim Dawid stał się karmelitańskim zakonnikiem o imieniu Ojciec Eliasz, przeżył Holokaust, był znaną postacią w politycznym życiu Izraela, oskarżycielem zbrodniarza hitlerowskiego Adolfa Eichmanna, miał żonę i nienarodzone dziecko, oboje zginęli. Oprócz tego jest szanowanym znawcą zagadnień archeologicznych.

(więcej…)


21.04.17 „O wszystkim i o niczym”.

Kibole protestują przeciwko durnemu prawu w islamskich chustach na głowach. I co z tego, że niewiele wywalczyli? Ulica jak to ma w zwyczaju – zaprotestowała symbolicznie, ukazując absurd tych na górze i dalej robiąc swoje. Ulica jest rożna, to fakt. Nie ze wszystkimi przybijesz grabę jeśli chodzi o poglądy polityczne, wiarę, styl życia. Ale, jak nawija Włodi na nowej płycie: czy to tylko dla palących? Mam wrażenie, że nie tylko dym nas łączy. Jasne, że nie tylko, skoro palący z przeciwnikami palenia często stoją na jednym froncie (a co… na Marszach sprawdzałeś ludzi testem?). Tam gdzie się błękit styka z betonem mamy swoje wspólne sprawy i czy się Grower, czy inny Edzio nawróci to nie ma znaczenia, bo łączy nas betonowa dżungla z polskim powietrzem i z polskimi problemami. Ten sam korzeń. Wszyscy jesteśmy tu, na dole, a skrajna sytuacja ponownie czyni z nas braci – naród…

(więcej…)


21.04.17 Potomkowie Dobrego Łotra. Prawda i odwaga.

Nie chcą pozwolić ludziom się po sportowemu nienawidzić. Po sportowemu, bo mimo, że animozje są ogromne, to przecież wiem, że kibic innego klubu ma bardzo podobny system wartości do mojego i dlatego możliwy jest np. wspólny Marsz Niepodległości, czy też sojusz na kadrę. Jeśli ktoś łamie te zasady, jest odpowiednio komentowany i nie tyczy to tylko chęci komentarza słownego… Nie każdy rozumie, że bluzgając na trybunie przeciwnika, ba – nawet za nim ganiając, człowiek w gruncie rzeczy miłuje cały ruch kibicowski i to ekstremalne hobby, aczkolwiek kłamstwem byłoby napisać, że zawsze jest tego w pełni świadom. Tymczasem nie chcą nam pozwolić się pogonić, zamykają sektory na coraz więcej derbowych pojedynków, niczym w Grecji. Jak wiecie, czuję pewien rodzaj sympatii do tamtejszego ruchu (Ateny!), ale co tam w zasadzie obserwować, odpalanie pięciu rac przy pustej klatce? Niszczą piłkarskie święta, jak gdyby całe zło świata kumulowało się na trybunach. Gówno prawda!

(więcej…)

Strona 4 z 209« Pierwsza...23456...Ostatnia »