28.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

LINK Jestem Anty – taki dewiantyk… mogliśmy śpiewać będąc kilka lat temu jednymi z niewielu patriotów sceptycznych wobec PiSu. „O co im chodzi? Idzie lepsze!”. Niby patriotyczni, na zewnątrz katoliccy oraz antyimigranccy i idący równolegle do starego Marszu Niepodległości (nawet na tym samym Marszu stali osobno i hejtowali…, pamiętacie?). A dziś? Szampan, do wypicia kwaśny szampan – od kiedy zapadła klamka. Od kiedy rządzi PiS pozostał Wam tylko kwaśny szampan… Niby była radość, że „wreszcie nie to PO!” („no bo kto inny?” – błędne koło demokracji…), na której to Platformie wyrastał konkretny bunt patriotycznej ulicy, ale z jego smakiem było coś nie tak. Co bardziej pijani do dziś nie wyczuwają kwaskowatości i zapijają się do nieprzytomności, kiedy my już dawno wyrzygaliśmy się degustacją. Gdy się wyda – to dramat, póki się nie wyda strzelają korki szampana. Pijecie jeszcze…? Potrzeba było czasu, by co uważniejsi dostrzegli maski, pod którymi czai się jedynie „jeszcze jedna partia” pchająca nas (przystrojona w jarmułki) w „odmęty modernistycznej Europy”, a więc antycywilizacyjne prawo głosicieli nowomowy, którym brakuje jedynie oficjalnych tęczowych garniturów służących za mundurki… Antysystem to stan ducha. To się czuje…, albo nie. Kto wierzył, że w demokracji jedna partia rozliczy zbrodnie drugiej, ten jest niezły jajcarz… Obok na miniaturce antyimigrancka manifestacja i kibic Legii na niej.

(więcej…)


LIST CZYTELNIKA: Małolat powie: stare dziady zdziadziały… (Część 2).

LINK DO CZĘŚCI PIERWSZEJ! W moim mieście zdecydowanie przydałby się ktoś taki jak o. Rydzyk, widać szczerość i prawdziwość po tym ilu ma SILNYCH wrogów. Sposób głoszenia Ewangelii w jego wykonaniu zdecydowanie przyjmuję. Pogarda do niego również jest spowodowana tym, że w Radiu Maryja bardzo silnie i celnie było/jest (?) punktowane „liberalne skrzydło Kościoła”. Zupełnie inaczej ma się sytuacja z większością zakonników w mieście, w którym mieszkam. Poza jednym w mojej parafii jest rozpacz! Pewien pan, pewien „showman Zakonnik” w mojej parafii non-stop tylko ględzi o miłosierdziu i przebaczeniu, lecz jedynie w jedną stronę, zdecydowanie pieprzy pod czerwonych, czy pod opcję niemiecką, daje swoje wywody polityczne na Mszy Św. i opowiada wierszyki. Przecież to jest błazenada, a nie katolicyzm

(więcej…)


25.09.18 Auschwitz-Birkenau. Patrząc zza drutów…

Byłem w Auschwitz i w Birkenau. To nie był pierwszy obóz, który zwiedzałem, więc nie był to też zbytnio przełomowy moment w moim życiu. Czasem myślę sobie, że mało będzie już przełomowych momentów w moim życiu. Rzuciłem używki, hajtnąłem się porzucając nakręcanie się na przygody, udowodniłem tym, którzy mnie skreślali, że poradzę sobie – znajdę sobie miejsce w życiu i ustabilizuję się. Nawróciłem się, ciągle nawracam się na nowo, poznaję czym jest grzech i wiem, że ma spore konsekwencje w życiu moim i moich bliskich. Wiem, że muszę korzystać z sakramentów, bo wszystko się rozpadnie. Ba – wątpię nawet, czy usłyszę jeszcze jakąś przełomową piosenkę, a muzykę kocham niezmiennie… Wydaje mi się, że pod żadnym względem nie zaskoczy mnie i nie wpłynie na moje życie już żadna płyta. Mam 82 lata? Nie, o 50 mniej… To ten czas, to okres stabilizacji, nieulegania każdej emocji i emocyjce. W Auschwitz-Birkenau ani nie byłem zdziwiony, ani nie płakałem, ani zbytnio nie dumałem. Spoglądałem na twarze zagranicznych turystów, którzy spuszczali przed nami-miejscowymi wzrok, byle tylko nie zachować się niegodnie. Chwała im za to, słyszałem tylko o rozkrzyczanych grupkach nieokrzesanych dzieciaków…

(więcej…)


25.09.18 Powszechny.

„Podróżując sobie”, to po prawosławiu, to po Bractwie Piusa X (z zasłużonymi kapłanami obu miałem okazję spotkać się na długiej, prywatnej rozmowie jeden na jeden) dochodzę do wniosku, że w Kościele katolickim najlepiej odczytuje się naukę płynącą z Ewangelii, co mnie cieszy i umacnia. Oczywiście w tym samym Kościele wiele jest patologii, ale to przecież ogromna wspólnota, hierarchia, a co za tym idzie wpływy i pieniądze, nie oceniam po „upadłych”, bądź cwaniaczkach przebranych w sutanny. Dodam, że zarówno w schizmie Wschodniej jak i Tradycji Piusa dostrzegam sporo plusów, marząc o (raczej nierealnej w świecie po grzechu pierworodnym) jedności Kościoła… Kocham Kościół katolicki i chcę zrozumieć… czym on jest, co jest zadaniem na całe życie ziemskie, bo świat jest bardzo dziwny (słowa tego używa nawet kapłan podczas odprawiania mszy św., w Twoim dziwnym świecie, a recytuje się także, że Ciebie Kościół nie ogarnie).

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Homo Polonicus” (książka, Marek Nowakowski).

Celowo nie podałem roku wydania zbioru, który posiadam, bo jest to – no właśnie – zbiór opowiadań Marka Nowakowskiego z różnych lat. Tytułowy „Homo Polonicus” datowany jest na rok 1992, ale opowiadania są cztery. Skłamałbym pisząc, że każde opowiadanie Nowakowskiego czyta mi się równie dobrze i z zapartym tchem, ale jedno na kilka jest rewelacyjne (a reszta dobra, tudzież dobrze napisana, lecz np. nudzi mnie akurat wątek główny, który nie trafia w osobisty gust). Jak jednak świętej pamięci Pan Marek trafi w sedno to trafi! Tu urzekł mnie fanką „Dynastii” w tytułowym „Homo Polonicusie”, bowiem lubię śmiać się (a czasem płakać) z pędzącego za dobrami materialnymi społeczeństwa, a taki typ kobiety kojarzę po kilku „matkach/sąsiadkach”. Naśmiałem się z „pani Margot”…, naśmiałem…, a przy tym autor pokazuje nam, jak zwykle bez komentarza, typy ludzkie z czasów pierwszych „powiewów Zachodu” po czasach realnego socjalizmu.

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Listy z Iwo Jimy” (dramat wojenny, USA, 2006).

Kolejna po „Sztandarze chwały” odsłona krwawych zmagań o Iwo Jimę. Tym razem Eastwood pozwolił dojść do głosu Japończykom i przedstawił ich punkt widzenia. A przynajmniej próbował. Historia nie jest czarno-biała, pełno tu odcieni szarości, zwłaszcza w czasie wojny, kiedy często trudno jest dostrzec granicę miedzy dobrem i złem, a ten konflikt oczywiście nie był wyjątkiem. Jest rok 1945, do granic cesarstwa zbliża się armia USA. Do obrony małej, śmierdzącej wulkanicznymi siarkowodorowymi wyziewami wysepki, oddelegowany zostaje Tadamichi Kuribayashi. Człowiek, który dużo czasu spędził w Ameryce, poznał tamtejszą kulturę, nawiązał przyjaźnie z miejscowymi, teraz musi stanąć przeciwko nim by bronić swojej Ojczyzny. Po przylocie na miejsce szybko okazuje się, że nie ma ani wystarczających środków, ani odpowiedniej ilości ludzi by przeciwstawić się potędze Stanów Zjednoczonych i obrona wyspy to tak naprawdę misja samobójcza. Mimo tej świadomości, generał przygotowuje garnizon do obrony i to dzięki jego umiejętnościom dowodzenia i wiedzy, jakakolwiek obrona była możliwa. Ale „Listy z Iwo Jimy” to coś więcej niż tylko film wojenny…

(więcej…)


21.09.18 RECENZJE: „Sztandar chwały” (dramat wojenny, USA, 2006).

19 lutego 1945 roku wojska USA rozpoczęły desant na malutką wulkaniczną wysepkę leżącą ponad tysiąc kilometrów od Japonii – Iwo Jimę. Ten niepozorny skrawek lądu miał niebagatelne znaczenie strategiczne dla dalszego prowadzenia działań wojennych, dlatego Jankesi skierowali tam ogromne siły. Jak się wkrótce okazało, dla wielu z nich (oczywiście Japończyków również) te spowite wulkanicznymi oparami skały i piaski miały stać się grobem. Właśnie na kanwie tych wydarzeń powstał film Clinta Eastwooda, choć motywem wokół którego koncentruje się większa część fabuły są losy żołnierzy, którzy na górze Suribachi zatknęli amerykańską flagę. Ten fakt został uwieczniony, dość przypadkowo, przez fotoreportera i tak powstało jedno z najlepszych zdjęć z drugiej wojny światowej, za które autor otrzymał zresztą nagrodę Pulitzera (zdjęcie możecie zobaczyć niżej).

(więcej…)


18.09.18 WPW. „Flip i Flap” z lekcją pokory…

Ostatnio miałem sytuację iście filmową. Prowadzę zajęcia z dziećmi, ciepły wrzesień, otwarte okno sali, a za oknem włóczą się typowe, dwunastoletnie dzieci ulicy z pobliskich kamienic. – Daawaj, daawaj, ciosy karate, hadzaaa! – krzyczy prześmiewczo stereotypowy spocony grubas z kibicowską smyczą na szyi, do momentu aż w oknie pojawiłem się ja. Mówię, że jeśli są tacy mądrzy to zapraszam na trening, za godzinę jest kolejna grupa. Miała być to grupa dzieci, które jeżdżą na zawody – w tym turnieje międzynarodowe. Większość młodsza od prześmiewców, ale wiedziałem, że będzie to dzięki temu tym bardziej zabawne! Nie wierzyłem w sukces, czyli ich dotarcie, ale o dziwo grubas zza okna odpowiedział miętoląc łapą po ptaku, a drugą po okrągłej głowie: – O której? – I za darmo to jest? – odpowiedziałem, że o tej i o tej, i tak, za darmo. – Przyjdziemy! – krzyknął. Po 15 minutach nie wierzę, gwizdanie do okna. – Proszę pana – oczywiście chudszy, z torebeczką na ramieniu, z cwanymi oczkami (nie powiedział do tej pory ani słowa) wysłał grubego. – A tak jak teraz możemy być? – wskazał na swą prezencję, dresowe rybaczki i t-shirt napięty od chipsowego brzucha. – Oczywiście, na dresowo! – coraz bardziej wierzyłem, że oni serio przyjdą, ale jaja – uda mi się strolować cwaniaczków bez żadnego podniesienia głosu! Pięć minut do zajęć…, wchodzą rozbujani na salę!

(więcej…)


18.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Legia zagrała z Lechem w specjalnych koszulkach na stulecie niepodległości Polski. We wstępie do „DL”23 wspomniałem, że mamy do „100 lat niepodległości” trochę zastrzeżeń. Owszem. Nie dość, że trudno mówić o niepodległej Polsce za okupanta niemieckiego, to jeszcze byliśmy pod wpływami Moskwy, a dziś Brukseli. Sam 11 listopada jest przecież dziwną datą, odsyłam do aktualnej „Polonii Christiana” (papierowej), która przypomina o 7 października. Tak więc ta niepodległość nieco naciągana, ale koszulki fajne! Meczyk, biorąc pod uwagę całokształt, jeszcze bardziej! Legia swoimi oprawami tworzy „hasła przewodnie”. To nie jest (przynajmniej nie zawsze) jakiś tam zbitek dwóch słów, tylko motto, które potem towarzyszy. „Boże Chroń Fanatyków” to tylko przykład z przeszłości, a można sięgnąć jeszcze dalej, np. „Każdego dnia dziękuję Bogu, że jestem Legionistą” (no, bo pomyśl o tym jakie dzięki temu są możliwości…). Teraz „United We Stand, Divided We Fall”, które z pewnością będzie nam rozjaśniać nieco czarne chmury, jeśli te znowu nadejdą z powodu kiepskiej gry piłkarzy. Ogólnie – powiew mocy!

(więcej…)


LISTY CZYTELNIKÓW: Raporty ze współczesnej Anglii.

Oddaję głos dwójce czytelników, którzy w podobnym okresie opisali swoje obserwacje z Anglii: Do Anglii wybrałem się z powodu lekkich zawirowań w sprawach prywatnych, a także z powodu chwilowego braku pracy. Nie miałem odgórnie zaplanowanego czasu na jaki wybieram się na Wyspy, ot po prostu, co czas pokaże. W tej relacji chciałbym się skupić na różnego rodzaju spostrzeżeniach oraz odczuciach, które towarzyszyły mi przez 2 miesiące pobytu w jednym z najpopularniejszych krajów emigracyjnych.

(więcej…)


17.09.18 Zjednoczeni staniemy! Podzieleni padniemy…

Dopiero co wspominałem jak Vuković po bramce wskoczył kiedyś na płot Żylety, a wczoraj mieliśmy to samo, tyle że już na Żylecie nie ma płotu, a Vuković dostał brzucha, heh. Ci którzy byli zwani ostatnio co najwyżej wkładami do koszulek zagrali kolejny niezły mecz, tym razem wygrali, a po bramce zdobyli się na wspólną radość z sektorem najbardziej zagorzałych kibiców. Na Legii to rzadki widok, bo piłkarze zazwyczaj zwą się „profesjonalistami”, a nawet pod sektor podchodzą po meczach jakby z fochem, na siłę, od niechcenia…, a tu takie coś! Piękne to chwile, kiedy drużyna powoli podnosi się z dołka, a kibice są razem z nią. Na tę chwilę CWKS ma w tej śmiesznej lidze tylko 3 punkty straty do lidera i jestem pewien, że obronimy tytuł! Szkoda tylko europejskich pucharów, bo to one są głównym powodem niezadowolenia…

(więcej…)


16.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zacznę od ostrzeżenia. Den Haag właśnie przegrał z PSV 0:7. Czaicie, że postawiłem na Den Haag? Chcecie zachować swoje domy, żony…? Nigdy nie słuchajcie mnie w sprawie kuponów! Ile dałbym by zapomnieć…, heh. Pół godziny przed treningiem robię ulubioną zupę… Magda Gessler by zwariowała przy tym miksie smaków! BCAA, jabłczan kreatyny, tyrozyna, beta-alanina. Witaminy, izotonik. Pani Magdo, coś jeszcze…? Gdybym miał takie loki jak ona pewnie jeszcze mocniej przypominałbym fryz Son Goku, a tak czuję jedynie mrowienie na nieco łysawej (i to nie od golenia) już głowie. Nie mam pojęcia, czy to placebo, czy nie… to jest w każdym razie moja jedyna dawka (typowej) chemii. Suplementy, po których pozostaje już tylko koncentracja na wykonaniu poszczególnych zadań. Po tygodniu, po miesiącu złożonym z kilku takich tygodni jestem wyczerpany… Sobotni, niedzielny poranek przyjmuję z miłością, bo w weekendy nie ćwiczę. Przez pilnowanie michy sobotni pączek do porannej kawy jedzony jest w klimacie drukarni z PRLu, „czy oby nikt (mój zeszyt treningowy) nie widzi…”? Tylko ten Den Haag (na fotce piszący te słowa przy graffiti na ich stadionie)… 0:7, eh.

(więcej…)



LIST CZYTELNIKA: Małolat powie: stare dziady zdziadziały…

Siema, nawiązując do Twego pytania o kibolskie odczucia dotyczące osoby ks. Rydzyka. Wydaje mi się, że panuje przekonanie, że jest oszustem, naciągaczem, że doi naiwnych tylko wśród szarej masy społeczeństwa nieznającego szerzej tematu. Niestety wg mnie ta szara nieświadoma masa to większość ludzi wokół nas, zapatrzona tylko i wyłącznie na innych. Bez umiejętności zrozumienia własnej osoby, a co dopiero poznania swojej wartości. Wykrzyczane slogany, wręcz wryte w podświadomość szczątkowe informacje na temat Rydzyka, Radia Maryja (oczywiście tylko te złe, prześmiewcze), zakorzeniły się w umysłach ludzi od dawien dawna. Skoro od kilkunastu lat zewsząd można było słyszeć tylko informacje negatywne na ich temat, człowiek do tego przywyknął, przyjął to za pewnik, z biegiem lat zajął się swoimi sprawami i już nie ma siły (?), ochoty (?) doszukać się drugiego dna, drugiej strony medalu.

(więcej…)


12.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Być katolikiem to szanować każde życie. Nie wierzę, przestałem wierzyć osobom, które twierdzą, że nie rusza ich palony Żyd w obozie koncentracyjnym. Jeśli nie rusza ich w tym momencie – znaczy to, że nigdy się nad tym głębiej nie zastanowili, może dopiero na jakiejś „pustyni” by to do nich dotarło. „Najlepsze” są przypadki, gdy ktoś kocha „zwierzątka”, nie da skrzywdzić „kotka”, ale głosi, że zabicie ludzi ze względu na rasę jest „prawem wojny” (kolumbijski reakcjonista Nicolas Gomez Davila mówił, że człowiek współczesny nie ma życia wewnętrznego; pozostają mu zaledwie wewnętrzne konflikty – to chyba jeden z efektów…). Też mógłbym wymyślić równie bestialskie „prawo”, nazwijmy je prawem pachnącego osiedla, które nakazałoby mi usunąć śmierdzieli (koty) z okolic mojego osiedla domków jednorodzinnych, a żeby było efektywnie – jarać je w piecach. Jedynym prawem jest, zgodzicie się, że bardzo moralne i wszechstronne „Nie zabijaj” (bez powodu, lub zbrodniczych powodów nie wymyślaj). To, że nawet na wojnie można być człowiekiem udowodnił szeregowiec Doss (słynny był film Mela Gibsona na podstawie jego historii – obejrzyjcie).

(więcej…)

Strona 5 z 234« Pierwsza...34567...Ostatnia »