18.02.19 Prawdziwa miłość (+ nowy klip kibicowski).

Nowy „Antisocial”, start rundy wiosennej, nowy Sokół, pierwsze powiewy wiosny w powietrzu, nowe „TMK” z ciekawymi materiałami… Jest czym oddychać, mówiąc w skrócie… Pozostało tylko czekać na niedzielę, godzinę 18:00. „W życiu pewna jest tylko śmierć” – pomyślałem – wrzucając do plastykowego kubka po kawie kupon z „pewniaczkiem” (siedząc na stadionie przy Łazienkowskiej w 113 minucie). Ultrasi zaczęli z wysokiego Ceee, a piłkarze i trener zaczęli głupio się tłumaczyć, bo ponownie skompromitowaliśmy się u siebie, przegrywając z Cracovią. Z Pasami trenera, którego największym sukcesem są jakiekolwiek punkty… z naszą Legią. 0:2, a byłem przekonany, że będzie co najmniej 3:0. Witaj wiosno! Brzydki mecz, dziwne sędziowanie, aż dziewięć żółtych kartek i bezradność Mistrza Polski, szybko zacierająca dobre wrażenie po przygotowaniach do rundy wiosennej w Portugalii. Nie twierdzę oczywiście, że nie obronimy tytułu – taka to liga…, ale… daj pan spokój, nie tak miało być. Eh, skupmy się na pozytywach. Otwarty został rok Kazimierza Deyny – ikony, bo każdy wielki klub ma ikonę, musiał jakąś wychować! Odpalone zostały torby pirotechniki nad pełną Żyletą! Kartel Cracovii jak na siebie też nieźle, przede wszystkim z oprawą i pirotechniką, a więc pod względem ultras było kolorowo.

(więcej…)


18.02.19 Aggroknuckle – „Battle Dressed In Black” (rock, Japonia’13).

Na informacje o czymś takim jak japońska scena RAC, a raczej o istnieniu japońskiego ruchu skinheads, natknąłem się już kilkanaście lat temu w jakimś wywiadzie opublikowanym w „R.A.C. Magazine” – zdaje się, że odpytywana była grupa Kolovrat. Ale nacjonaliści w Japonii? Nie, to pewnie jakieś nieporozumienie, pomyślałem. Dziś świadomość w Europie (zwłaszcza za sprawą Casa Pound Italia i AN) wzrosła na tyle, że ludzie zdają sobie sprawę, że szowinistyczna retoryka i zoologiczny rasizm do niczego nie prowadzą, a problemy z jakimi muszą dziś zmagać się białe społeczności, są w dużej mierze wynikiem przyjęcia przez nie, lewacko – liberalnych antywartości oraz działalnością kapitalistycznej oligarchii dążącej za wszelką cenę do maksymalizacji zysków.

(więcej…)


Dostałem kolejny list od czytelnika. Ten czytelnik potrafi pisać takie listy – na murze. Wielkie dzięki za każdy przejaw Waszego wsparcia! DL/DTSP!

LIST CZYTELNIKA: Wuefista i… ziny.

W szkole podstawowej miałem, jak to się teraz mówi, specyficznego nauczyciela wychowania fizycznego. „Zwykły pojeb” – to określenie do niego pasowało dużo lepiej. Cisnął nas niemiłosiernie, szczególnie pod względem mentalnym. Krzyczał non stop, od razu wskazywał precyzyjnie winę, gdy zawaliłeś na boisku. Potrafił nawet szarpać swoich uczniów jak wpadł w amok. Jak jechaliśmy kiedyś na jakiś turniej, gdy zobaczył, że na zbiórce jest nas ledwo ponad dziesięciu, zaczął z irytacją opowiadać jakim to jesteśmy zgnuśniałym pokoleniem. Sam zanim zaczął pracować w szkole, grał amatorsko w piłkę ręczną, co było powodem jego dumy i przyczynkiem do tego, aby nam dogryźć. On jechał na zawody ze złamaną ręką, grał w meczu, a gdy jemu w dniu zbiórki ktoś napisał, że jest przeziębiony, z irytacji powoli przechodził w śmiech. Szanowałem go jednak, bo po pierwsze nikogo nie udawał, a po drugie mimo swojego charakteru potrafił uczyć i każdy kto chodził do niego na zajęcia zaliczał progres.

(więcej…)


15.02.19 I nie zmienia się nic…

Nie tylko naturalizowani gracze są problemem dla kibica reprezentacyjnego futbolu, któremu nieobce jest zdrowe podejście do kwestii migracji i do polityki w ogóle (oddzielanie jej od piłki już na początku mojego pisania nazwałem absurdem, więc nie będę się powtarzał), ale także zdrowe podejście do sportu. Niemiecki „Der Spiegel” ujawnił, że Szwaby (a jakże…) z niemieckiego Bayernu Monachium (a konkretnie prawnicy popularnego giganta) sprawdzają różne interpretacje przepisów, na bazie których mogliby… zakazać swoim zawodnikom występu w reprezentacjach narodowych (tak na marginesie, wiecie pewnie kto tam jest napastnikiem…, tylko czy nas to jeszcze coś obchodzi?). Wiadomo o co chodzi – o kasę, a o jakiekolwiek wyższe idee (Boże… już za takie trzeba uznać reprezentowanie swojego kraju…? Tak!) trudno jest nie tylko w Niemczech, ale w całej piłkarskiej czołówce. Ci ludzie dawno stracili zdrowy rozsądek i jakiekolwiek hamulce, liczy się tylko zysk. Potężne kluby – i tak bogate do porzygania – zwalniając na kadrę swoich najlepszych piłkarzy tracą pieniądze, bo nie mogą z nich w tym czasie korzystać (a muszą im płacić potężne premie). Przy argumencie pieniądza już niedługo jakiekolwiek inne argumenty stracą znaczenie, a najlepsze kluby, z jakimi jeszcze do niedawna mogła się zmierzyć np. Legia (Real Madryt), ale i AEK Ateny, Zvezda itp., nie będą grały z maluczkimi, a wraz z innymi potęgami utworzą Superligę.

(więcej…)


12.02.19 „Z buta do Maryi” (Bartek Krakowiak, pamiętnik, 2018).

W przygotowaniu jest wywiad z autorem recenzowanego pamiętnika, zatem wprowadzam Was w niego recenzją z „DL”24… Nawet na telebimie podczas meczu Legii w Warszawie pojawił się kiedyś Bartek w koszulce Mistrza Polski i reklama jego wyczynu. Otóż młody mieszkaniec Mokotowa nawrócił się i wyruszył pieszo i samotnie do Bośni i Hercegowiny, do miejsca objawień Maryi! „Z buta do Maryi” najpierw było blogiem na fejsie, potem swój pamiętnik Bartek wydał w postaci książki. Nie czytałem relacji z trasy do Bośni i Hercegowiny na żywo w necie, więc wszystko było dla mnie nowe, 210 stron pochłonąłem w bardzo szybkim tempie. Rozdziały na zasadzie zapisków z trasy, przeplatane zdjęciami – lektura z gatunku „chłonę i nie mogę się oderwać”. Szybka, przyjemna, inspirująca! Czytałem i słuchałem wielu świadectw nawrócenia, ale to było mi jakoś najbliższe. Może przez to, że Bartek przejawiał kiedyś podobne zachowania do moich, a na zdjęciach z trasy widać go w koszulkach warszawskiej Legii?

(więcej…)


12.02.19 Nie szukam wroga, bo to on co chwila mnie odnajduje…

Na tyle na ile pozwala mi czas obserwuję protesty Żółtych Kamizelek we Francji i inne ruchy w Europie. Przypomina mi to niektóre obrazki z ukraińskiego Majdanu, szkoda, że – przy wszystkich różnicach w powodach, kształcie i sytuacji tych państw – zapewne skończy się jak zawsze – danym krajem będą nadal rządzić karierowicze. Każda epoka rodzi oddolne protesty, ale najczęściej jest to ostatnie (nie pierwsze!) słowo nabuzowanego ludu. Na więcej nie pozwala nam odwieczny (nie)porządek światowy. Czasem zastanawiam się jak dzisiaj, np. 12 lutego 2019, wygląda mój nacjonalizm, co ja właściwie czuję i na co czekam. Cóż, czekać możemy tylko na większe pospolite ruszenie, jak na Ukrainie, czy we Francji, bo dzisiaj skrajną prawicą w Polsce jest, heh, PiS, a reszta to „już w ogóle oszołomy”. Naszego Złotego Świtu nie mamy, bo NOP lata świetności ma za sobą (życzę najlepszego). Trudna sytuacja do walki politycznej – i trudna będzie aż do kolejnego zwrotu, niestety – do czasu ponownych wielkich emocji w narodzie, na kształt tych po 2010, które zmieniły dużo – nawet podejście do polityki na naszych stadionach.

(więcej…)


12.02.19 Zasady.

Na swojej drodze odsuwania gałęzi napotkasz nie tylko swoje brudy, ale także swoje ambicje. Idzie się w nich zagubić, na tyle, że w pewnym momencie dajesz sobie liścia (jeśli Cię na to stać…) i pytasz: co ja robię, o co tu właściwie chodzi? Czy nie tylko o to, aby było po mojemu? Ludzie są zmęczeni ciągłym motywowaniem, diabeł niszczy radykalizmem to w jedną to w drugą stronę. Śmieszny jest nie ten niedoskonały, a ten przegięty. No wiecie, nie zje jednego cukierka na urodzinach mamy, bo zaraz idealna krata pokryje się tłuszczem, albo zamiast krzyżyka kupionego u jubilera, nosi na klacie jakiś drewniany krzyż ścienny. Przegięty jak raper Sobota (wszystko jasne… prawda?). Z ambicjami jest podobnie, często swoje zaślepienie nazywamy twardymi zasadami, a zatwardziałe serce to przecież poważny problem – hodujemy potworka, o czym sam się ostatnio przekonałem na sobie.

(więcej…)


7.02.19 „O wszystkim i o niczym”.

Bilet na mecz Legia-Cracovia kupiony. Jak to dobrze wydane pieniądze! Zwyczajny, sensowny, tradycyjny sport – piłka nożna. Jakiś patolog walczy w czymś, co nazwano „fejmowym mma” i łamie sobie piszczel. Ponoć „było to wszędzie”. Mnie nie ma wszędzie. Nie oglądałem. Słyszałem od żywych ludzi (bo newsów tego typu od „ludzi wirtualnych” nie otwieram), że wielu chce takie coś oglądać, więc ktoś kupi bilet (Sokół podał na „Czarnej białej magii” drastyczniejszy przykład…) – prawdziwy i wirtualny. „Czarne lustro”, bo jak inaczej nazwać lejących się w klatce… YouTuberów i zajadające się chipsami masy, płacące za oglądanie tego gówna…? To jest rozrywka dzisiejszego świata „postępu”. Szokować. Ośmieszyć. Co jeszcze wymyślą byś zapłacił, kogo jeszcze zaproszą do hejtowania w telewizji żeby wyludnić ulice i zaprowadzić z popcornem przed swój kanał? Czasem można nad światem i jego pato-jokerami tylko płakać, jak Jezus nad Jerozolimą…

(więcej…)


7.02.19 CH/HC (część 3 – ostatnia). Extrema! I jej bolesny upadek…

Na początku lat 90-tych Kościół stopniowo zaczynał tolerować koncepcję „ekstremalnej” muzyki chrześcijańskiej, będącej pewną alternatywą od tzw. „oazowego” grania. W chrześcijańskim przemyśle muzycznym sukcesy odnosiły grupy popowe, hip-hopowe, punkowe oraz metalowe takie jak Mortification, Vengeance Rising, czy Living Sacrifice, które pod względem muzycznym w niczym nie ustępowały od takich kapel jak Deicide, Morbid Angel, czy Slayer, a niekiedy nawet ich przebijały techniką i brutalnością w grze (za przykład niech stanowi death metalowy utwór Mortification – „Terminate Damnation”! Nawet wymyślono przeciwwagę do black metalu – „unblack metal” :-). Gatunek HC w tamtych latach jednak wciąż był za mało popularny, żeby można było pisać o jego popycie na chrześcijańskiej scenie.

(więcej…)


4.02.19 White Street Teacher.

Sam pisałem nie raz, że to fajnie, że jestem taki doświadczony, bo mogę patrzeć na świat z różnych perspektyw. Znam narkotyki, złodziejstwo, chuligaństwo, rozpustę, praktycznie wszelkie grzechy. Dziś jest to po prostu fakt, nad którym muszę przejść do porządku dziennego, inaczej – nic z nim nie zrobię, jak to się mówi: jest po frytkach. Nie ma co się zatem rozczulać, bo czasu nie cofniesz, trzeba się starać przemieniać to w dobro. Myślenie mi się jednak zmienia, bo do niedawna sądziłem, że ja to jestem kozak, pismak oświecony, gdyż za sprawą doświadczeń widzę kontrasty, widzę wszystko. „A MOHERY I INNE MUŁY TAKIE NUDNE”! Dziś wiem, że prawdziwym skarbem jest być czystym. Zacząłem szanować takie osoby, a jeszcze bardziej dzieci – moich podopiecznych. Do niedawna myślałem, że będę fajnym, luźnym wychowawcą, no wiecie, takim nauczycielem z „Green Street Hooligans”, który z małolatami pożartuje nawet na tematy, na które nie powinno się żartować z dziećmi. Tak – one przez Internet i tak za dużo dziś wiedzą, ale jako katolik mam być wojownikiem, a nie lemingiem i pokazać im bardzo ciężką, ale alternatywną drogę, która może (choć wcale nie musi) udowodnić im, że istnieje inne podejście do życia w XXI wieku, w czasach durnych YouTuberów i emo-raperów ze stanami depresyjnymi, będących ich idolami. Trener starał się być trochę podobny, a oni mają właśnie widzieć kogoś innego, a jednocześnie w porządku…

(więcej…)


4.02.19 „M.M. Kolbe” (książka/biografia, Tomasz Terlikowski, 2017).

Powiedzą Ci, że Polska jest zaściankowa, że uwielbia „tylko te swoje męczeństwo” (zamiast uciekającego przed odpowiedzialnością tęczowego tchórza…). Kocha męczenników, więc jest żałosna. Jak tu nie kochać Maksymiliana Kolbe, który zachował spokój, klasę i miłość nawet w obozie koncentracyjnym, a wcześniej nie mógł usiedzieć w miejscu, działając dla swojej sprawy…? Św. Maksymilian Kolbe! Jeden z trzech moich ulubionych polskich świętych (obok Brata Alberta i siostry Faustyny – mamy tu więc aktywistę, osobę zajmującą się biednymi i mistyczkę, a często ich cechy charakterystyczne dzielą ze sobą!). Nie mogłem tego nie przeczytać, mimo że to Terlikowskiego (kojarzy mi się, hm, średnio, sam nie wiem do końca czemu…), ale gruba (670!), nowa (2017) biografia Maksymiliana M. Kolbe, uznanego przez wielu za antysemitę męczennika z Auschwitz, musiała znaleźć się na moim biurku! Byłem w kinie na „Dwóch koronach” (2017), jakąś starą, zakurzoną biografię Kolbego też czytałem, ale to była pozycja obowiązkowa (mam zamiar również wziąć się za „ziny”, czyli stare „Rycerze Niepokalanej” online)! Przyjmijcie kilka słów zachęty i refleksje (na szczęście grypa mija, więc chyba nie powstały w wyniku omamów, heh).

(więcej…)


3.02.19 Niedzielne zrzędzenie na grypie…

Udało się wstać. Nie tylko na grypie po 12 godzinnym, bolesnym, przerywanym śnie. Z dna nałogów dostałem się na swój prywatny szczyt, którym może być w tym wypadku zdrowy, wierzący człowiek z rodziną, który stworzył coś, co go utrzymuje. Z moralnego dna udało się wstać idąc za Chrystusem. Mimo to ciągle człowiekowi mało. To nasza ułomność, że chcemy być wyraźnie słyszalni, by coś wyraźnie nas pobudzało do życia. Dyktat emocji, żądza sławy, czy jednak potrzeba walki? Kiedyś, przed erą portali społecznościowych, niemal każdy głos był słyszalny. Teraz możesz sobie wydawać manifesty, nikogo to nie obchodzi. Frustraci nawet zabijają żeby zwrócić na siebie uwagę, ale tą uwagę mają jedynie przez kilka dni, bo potem i tak prawie każdy to olewa. Zbyt wiele mamy swoich spraw, zbyt wiele robimy na raz, by się oderwać, by coś zmienić. Przychodzi czas, by wydorośleć. Nie że zapomnieć o wszystkich sprawach… wydorośleć. Nie zgadzać się na zło wokół i ciągle walczyć, ale bez naiwnych oczekiwań. Tylko jak to zrobić skoro nie opuszcza nas wrażenie stale marnotrawionego czasu…

(więcej…)


3.02.19 CH/HC (część 2). The Spirit Filled Hardcore!

Kultura ulic od zawsze była obecna w „DL”. Kultura z podziemia, nie że teraz na topie są jakieś gówniane emo-rapery to lecimy za nimi i ich milionami wyświetleń. Wracamy tam gdzie to, co wartościowe. Gdzie świry krzyczą do mikrofonu swoje manifesty, ale mało kto ich słyszy (skąd ja to znam). Szacunek za to, że krzyczą. Czy wiesz, że taki Strongarm podczas trasy koncertowej w mrocznym okresie lat 96′-98′ był narażony na ataki ze strony gangów, ale dzięki przesłaniu chrześcijańskiemu, jakie nieśli w swojej muzyce – udało im się po części pozytywnie wpłynąć na umysły młodocianych przestępców? Przekonajcie się w drugiej części materiału od Tommego, że chrześcijaństwo to nie tylko cukierkowe śpiewy oazowe, a szczytne wierzenia, które można nieść w każdym środowisku! Yaaaaah!

(więcej…)


30.01.19 (xWPWx) Wdzięczność na bladej twarzy!

X zmarznięta wbiegła do klubu na ostatnią chwilę przed treningiem (co jest u niej standardem, zabiegana rodzina) i przemknęła do szatni niemal niezauważona. Trzydziesto cztero kilogramowa jedenastolatka miała bladą twarz, tak że niemal wtapiała się w białą farbę ścian gymu, w którym prowadzono treningi sportów walki. Mimo młodego wieku X trenuje sporty walki już od sześciu lat, a więc od piątego roku życia. Teraz dowieźli ją z wioski pod miastem i jak zwykle biegła przerażona wizją spóźnienia z torbą większą od siebie. Z torbą sportową, w której trzyma wygodny strój, picie oraz cały sprzęt do walki sportowej.

(więcej…)