20.05.19 O „wkurzającym nasze sumienie” w czasie pokoju… BHO?

Kierkegaard, duński filozof, krytyk Hegla, stwierdził, że nie można być „chrześcijaninem niedzielnym”, bo jeśli Chrystus prawdziwie zmartwychwstał to jest to tak niesamowite, że musi przeniknąć całe nasze życie. Jeśli nie – to nie, ale jeśli wierzysz w zmartwychwstanie, powinno to wstrząsnąć Twoim życiem, prawda? Tymczasem niby wierzymy, lecz uprawiamy, jak to mówi kapłan o nazwisku Krajewski z Watykanu (sprawdźcie gościa i to, co robi…) „Ewangelię, ale…”. Ale to, ale sro…, ale przecież kumple, na „Drodze Legionisty” to pewnie jest najważniejszy powód. „Ewangelia – ok., ale co kumple by powiedzieli gdybym…”. Gdybym wyspowiadał się naprawdę i naprawdę walczył z pokusą… Chodzi Ci głównie o wizerunek w otoczeniu. Jako kibice często promujemy katolicyzm narodowy, zapominając jednocześnie o katolicyzmie jeszcze ważniejszym – o katolicyzmie jednostki, a każdy z nas nią jest i ma jedyną w swoim rodzaju nieśmiertelną duszę! Przetrwanie Polski o chrześcijańskim kręgosłupie to jedno (również ważne), a drugie to przetrwanie nas samych! Nie mówiąc o tak przyziemnych sprawach jak ewentualna (i częsta) hipokryzja. Choćbyś był super-hiper aktywistą i autorytetem w danej społeczności, nie przeżywasz swego życia „na fladze”, „na marszu”, czy „w super haśle”, ale przeżywasz je po prostu na codzień, w swoim wnętrzu. Na stadionie promujemy Boga Honor i Ojczyznę, ale zarówno honor, ojczyzna, a już w ogóle Bóg po pierwsze muszą być w nas! Wiele wiemy o tym czym jest honor, ojczyzna, a czy kształcimy się w temacie kim jest Bóg? Nie? Powiem Wam dlaczego. Bo z tematów BHO to właśnie Bóg jest tym „wkurzającym nasze sumienie” w czasie pokoju. Honor i Ojczyzna wołają nas zazwyczaj, kiedy jest mobilizacja oparta na agresji. Ktoś wali w pysk, albo jest zła polityka. Tymczasem „jakiś tam Bóg” woła o miłość, dlatego tak mało osób Go czuje… Nie idą na modlitwę Go poszukać. (D)aj(T)rochę(S)wojemu(P)anu… Uwagi, oczywiście.

ŁG  


20.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Jaka liga taki Leicester City… (paradoksem, że wypożyczony z Warszawy do Piasta Tomasz Jodłowiec został Mistrzem Polski). Nieważne. 23 tysiące widzów na ostatnim meczu kiepskiego sezonu, w którym szanse na Mistrza były tylko czysto matematyczne, nie oszukujmy się. Pod względem ultra Mistrz jest tylko jeden! O tym, że piłkarzom Legii trochę brakuje do klasy wynikającej z budżetu klubu i poziomu kibiców świadczy fakt, że nie potrafili wygrać meczu, który musieli wygrać, by zachować te marne, matematyczne szanse na obronę tytułu. Ciekawe rzeczy natomiast mówił trener Vuković na pomeczowej konferencji prasowej [1]. Czyli jak zwykle: czekamy, bo mówi wielu. Życie kibica to czekanie i ciągle nowa NADZIEJA. Pozostaje cieszyć się latem i jasną stroną życia… Legia Warszawa to ultra, to „match day”, to pierwsza ekipa, która poszła na patriotyczną, a nawet nacjonalistyczną manifestację chuligańskim składem, Legia Warszawa to „Boże Chroń Fanatyków” (pokazanie ulicy: zobaczcie, Jezus nie jest obciachowy, On też jest tu – na Żylecie – obecny)… Legia Warszawa to kultura, dlatego ciągle każdego dnia dziękuję, że jestem Legionistą.

(więcej…)


20.05.19 Ciągle kocham…

„Kibole demoralizują młodzież” – mówią „mądre głowy”… „Dzieci na stadionach słuchają przeklinania” (na fotce dzieci z Botev Plovdiv podczas ostatnich derbów tego miasta), ojej, jakie to straszne… Większość głosicieli podobnych opinii nie rozpoznaje psucia psychiki dzieci w białych (a precyzyjniej: w tęczowych…) rękawiczkach, które dzieje się za ich cichym przyzwoleniem, a prują się do konstruktywnego hałasu. Pracuję z dziećmi i widzę jak na dłoni, że „osoby na poziomie” w wieku 40+ to coraz częściej „kopie Wojewódzkiego”, promujące przy wychowywanych w duchu materializmu dzieciach swobodne podejście do moralności. Od moralności ważniejsze jest życiowe cwaniactwo i dobry melanż, ale taki melanż, by trzymać interesy w kupie. „Ludzie na poziomie” wykrzykują swoje emocje tańcząc po koksie na stołach bilardowych. Ja, jako człowiek nie na poziomie, dalej rozumiem emocje stadionowe… Tu chociaż uczą się wierności, lojalności, lokalnego patriotyzmu.

ŁG


20.05.19 A stoczyłeś uczciwą walkę na tej gali…?

Obierzmy sobie wspólnotę osób, które uważają się za wierzące w Boga i konkretnie za katolików. Każdy ma swoje środowisko, w którym dorastał…, niepowtarzalne geny…, a także swoją własną historię i sytuację teraźniejszą w jakiej żyje… Latami kształtował się charakter każdego człowieka, zbierałeś doświadczenia, stałeś się jedynym w swoim rodzaju okazem – jak każdy człowiek. Mimo, że jesteśmy podobni, dobieramy się w grupki i podgrupki, każdy ma nieco inne ścieżki – z jednym bratem coś Cię łączy, z drugim dzieli, przynajmniej wewnętrznie. W jednej sprawie X podjął inną decyzję niż jego sąsiad, a w innej X podjął taką samą. Na przestrzeni lat podobieństwa i różnice, czasem wymuszane przez okoliczności (przez życie) będą prowadzić do jeszcze większej różnicy między jednostką X, a jednostką Y. A wiarę wyznajemy jedną (czyli pod coś się podciągamy mimo różnic)! To tworzy chaos wewnątrz środowiska odnoszącego się do jednej Prawdy. Wyznają ją ludzie różnych historii własnego życia i różnych środowisk. Tylko i aż tyle.

(więcej…)


20.05.19 Drudzy, czyli pierwsi przegrani… Koniec sezonu 18/19…

Legia źle zaczyna mecze – podkreślał ostatnio trener. Z Zagłębiem zaczęliśmy rewelacyjnie, zapominając tym razem o tym, że mecz ma także środek i koniec. Cały sezon o czymś Legia zapominała, że na początku ma być ogień w pucharach, na środku konsekwentne zbieranie punktów, a przy końcu kropka nad i. Wydawało się, że obronią chociaż tytuł Mistrza Polski, ale nic nie obronili, a ostatnie wyniki w grupie mistrzowskiej jasno pokazują, że CWKS na pierwsze miejsce nie zasłużył, podobnie jak na sukcesy w polskich i europejskich pucharach… Beznadzieja.

ŁG


17.05.19 „Na czym wyrasta twoje nawrócenie”? A Twoje ma na czym?

Na filmie jest godzina 7:00 rano. Dokopałem się do takiej Polski, dokopałem się do takiej Europy, dokopałem się do takiego Kościoła katolickiego. Do Kościoła wiary, do wierzących (!) osób duchownych obu płci. Nie tylko to miejsce…, znam szereg takich ludzi, bo znam Kościół od środka. Lata temu tak jak Ty, przytłoczony złymi skojarzeniami stałem niepewnie przed drzwiami kościoła i zastanawiałem się, czy oby na pewno wejść. Dzisiaj jeżdżę w różne miejsca, by poczuć Boga, ale czuję go także teraz, czuję go także w zwykłym osiedlowym kościółku. Czy Twoje serce jest jeszcze zdolne przyjąć takie obrazki i przede wszystkim modlitwę poprzez taki śpiew jak na poniższym filmiku mojego skromnego autorstwa? Pytacie mnie często w mailach na czym wyrasta moje nawrócenie. Między innymi na takim czymś… Zmartwychwstał Chrystus nasz Pan! Nie wiem czemu zapisało mi się w taki sposób, że filmik leci od 26 sekundy… Może to czas na wyciszenie i chwilę powagi?

ŁG


17.05.19 Stabilna jest przede wszystkim Legia Warszawa.

W niedzielę (18:00, Ł3) gramy z Zagłębiem Lubin – Mistrzem Polski 2007. Pamiętacie derby Warszawy? Mimo różnicy sił, bywały klimatyczne. Dziś rezerwy Legii są wyżej w I grupie III ligi niż pierwszy zespół KSP (Mistrz Polski 2000), a więc do kolejnych szybko nie dojdzie – i dobrze, bo miejsce takiego klubu jak Polonia z pewnością nie jest w Ekstraklasie, rzucając rzecz brutalnie, tak jak rzucono Rose (Rosą?) Namajunas podczas gali UFC w Rio de Janeiro. „Piłka Nożna” (14 maja 2019) pisała wprawdzie, że Łódzki Klub Sportowy i Raków Częstochowa zagrają w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. W sumie oba te kluby dysponują mniej więcej jedną trybuną spełniającą wymogi licencyjne, ale tu nie o to chodzi – chociaż ich kibice regularnie bywają na meczach wyjazdowych, a to stanowi o marce klubu jako całości. Każda duża marka ma słabsze chwile, oczywiście zachowując skalę, weźmy taki Manchester United w minionym sezonie – strata fejmu jak skurwysyn. KSP taką marką nigdy nie był, bo zobaczmy na zainteresowanie ich drużyną, gdy zdobyli tytuł Mistrza Polski… Nie oszukujmy się, drużyny bez kibiców nie dochodzą zbyt daleko, a jak już to jednorazowo i wracają do swego marazmu.

(więcej…)


Czas zdradzać konkrety… „DL”25! Kliknij – powiększ ulotkę, puść dalej!


14.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

Pytam ojca mojej podopiecznej o religię w szkole podstawowej jego córki. Na dwadzieścia parę osób chodzi sześć (w tym ona – wbrew swojej woli), reszta zwolniona przez rodziców. Innej dziewczynce z wysokiej klasy podstawówki tłumaczyłem różnicę pomiędzy Jezusem, a… Bogiem. Nie wiedziała, a słuchała katechetki, która jednak „nie potrafi jej odpowiedzieć na pytania”. Chyba powinienem być katechetką w szkole, bo dziewczynka stwierdziła, że wytłumaczyłem jej lepiej i teraz rozumie. Ataki na Kościół, dzień w dzień, na portalach społecznościowych, na których „żyje” każdy cwaniaczek-hejterek, który bez refleksji puści to dalej. Filmy o pedofilach w sutannach. „Kler” z protestancką sugestią, o „zbawieniu poza Kościołem”. Zresztą wielu tak podchodzi dzisiaj, żeby nie było – „w Boga wierzę”, ale „w Kościół nie”. Niby jak na Europę w Polsce jest dobrze, ale wiara w naszym kraju jest atakowana z wściekłością i – jak sądzę z obserwacji – z coraz większą skutecznością. Ksiądz jest niemal synonimem pedofila… to smutne, gdy się zna Kościół od środka. Teraz trzeba płacić cenę również za brak radykalizmu hierarchii względem zboczeńców, Kościół w znacznej mierze jest sam sobie wynien z powodu niewystarczających reakcji. Boli to, ale… kto ma mówić prawdę i bronić prawdziwej wiary jeśli nie my? Obok na fotce dzieciaki-ultras na ostatnich derbach Sztokholmu. Stadiony bywają ostatnimi bastionami zdrowego rozsądku, mam nadzieję, że wiara tutaj również się uchroni!

(więcej…)


13.05.19 „O wszystkim i o niczym”.

No cóż… Szału nie ma – wiadomo o co chodzi, ale kto nie ryzykuje… z hasłami, ten nie ma klimatu. Jeszcze dwie kolejki mają podopieczni nowo zakontraktowanego pierwszego trenera Legii (słusznie!), jeszcze wszystko w tej lidze może się wydarzyć, nie takie cuda jak w niedzielę… Gramy do końca! Atmosfera ultras na tym meczu, jak i w całej rundzie, była jednak na mistrzowskim poziomie. Tymczasem do I ligi wszedł Radomiak, gratulacje! Ogólnie maj to zawsze czas rozstrzygnięć i pod wieloma względami robi się wtedy ciekawie… Zbierzmy kilka ostatnich przykładów. Taki Grasshoper Zurich spadł po latach ze szwajcarskiej Ekstraklasy i kibice na wyjeździe przerwali mecz. Dużo dzieje się na niemieckiej scenie, a trochę, jak zwykle, działo się przy okazji finału Pucharu Grecji. Zresztą, nie tylko Pucharu Grecji… PAS Giannina spadła z greckiej Superleague, a więc chuligani „dali upust emocjom” i obrzucali psy, głównie krzesełkami stadionu. PAS Giannina (obok na fotce) w Superleague grała nieprzerwanie od sezonu 2011/2012, a już fanatycy nie mogą pogodzić się ze spadkiem. Po meczu Union Berlin (ci od tych klipów co niedawno wrzucałem) – 1.FC Magdeburg spadli z 2.Bundesligi goście, a na meczu doszło do awantur. Fotki z opisanych wydarzeń w aktualizacji. Polecam też znaleźć filmik, np. z Berlina, widać, że klimaty u Szwabów ostatnio nie tylko poza stadionami…

(więcej…)


10.05.19 „W rzece, w której żyją piranie, żółwie pływają na plecach”.

Taki klimat… bracia i siostry… Czasem muszę, inaczej się uduszę. Jest takie powiedzenie wśród mieszkańców dalekiej Amazonii: W rzece, w której żyją piranie, żółwie pływają na plecach. Tylko nie mów, że Ty to ta pirania, bo to nie ten kontekst, piranie są zastawionymi na nas pułapkami. W swojej miejskiej rzece pływamy śmiało…, to delfinkiem, to pod wodą. Mimo wszystko, czasem wychylę głowę – nim mi ją pożrą – żeby nabrać powietrza, może nawet przekręcę się pancerzem w kierunku potencjalnego wroga, poczuję się bezpiecznie podczas nabierania powietrza. Pustynia! Całkowite odcięcie złych myśli żeby mieć potem większe szanse szarżując między piraniami. Tak, dobrze przeczytałeś, odcięcie MYŚLI! Nie czynów. Dlatego na przykład Jezus mówi o cudzołożeniu w kontekście (nawet) spojrzenia… Spojrzenia, które tu oznacza wymarzenie sobie rozpustnego planu w słabej głowie. Nie przekładasz złego na czyn, ale tak sobie marzysz… i marzysz…, godzinami…, latami…, Twoje myśli odpływają w kierunku rozpusty, konsumpcjonizmu, uzależnień… Czy kiedy będziesz miał słaby dzień, a trafi się super okazja urzeczywistnienia tych („niegroźnych”) pragnień, dasz radę wygrać? Gdy za każdym razem, konsekwentnie starasz się ucinać samą MYŚLI o tym z czym powinieneś w sobie wygrać, przesuwasz granicę walki, z walki z katastrofalnym w skutkach czynem, do walki z samą myślą o tym czynie! Podwójna garda! Nie można rozmawiać z szatanem, bo to inteligencja wyższa i w końcu Cię namówi, rozegra. Wiem, że łatwiej napisać niż zrobić – oj wiem dobrze, ale uwierz – mam akurat kilka tego typu potyczek za sobą… wygranych (mogą wrócić, gdy stracę czujność, owszem…)! Zmęczony już jestem jak cholera po takim życiu (a młody przecież), a mistrzem pływania nie jestem, jak mówi Sokół na nowej płycie… Po to jest właśnie pustynia, to tu wyszedł Mistrz, by wygrać z piranią! Niby odpoczynek, a tak naprawdę wielka wewnętrzna walka w celi… Znajdź swoją pustynię. Pozdrawiam Was z lasu!

ŁG


6.05.19 Prawnicy – koks – zjazd do boks(u)…

Jako, że stawałem się przez kilka ostatnich lat „zwykłym, szanowanym człowiekiem” (śmieję się z tego regularnie… mam w sobie tony świadomej ironii danej chwili i dystans do niej, bo równie dobrze jutro mogę znowu być na dnie, jak kilka razy w swoim krótkim życiu), oczywiście z powodu pracy i oczywiście w oczach ludzi, którzy mnie prawie nie znają, trafiam – zaproszony – na różne imprezy. Nie cierpię imprez, ale czasem już naprawdę nie wypada odmówić i trzeba wpaść przynajmniej na te dwie godziny, bo ludziom też sporo zawdzięczam i to nie tak, że są wyłącznie źli (ale wolałbym np. iść na obiad z fajnym widokiem). Nie piję, więc owe dwie godziny w zupełności wystarczą, by zaobserwować jak panie nauczycielki, zresztą wszelkie panie i wszelcy panowie zmieniają się z autorytetów w potencjalnych bohaterów filmików robionych „z przyczajki”. Widzę jak muszą się wyżyć, wykrzyczeć, przestać udawać ze skutkiem tragikomicznym. Widok to żenujący. Czy powinienem się dziwić? Wszak od rana znowu będą trybikami w Systemie, którego nie są do końca świadomi (lub nie są świadomi swojej siły, że aby żyć inaczej nie trzeba skakać po stołach). Razem z robieniem porannej tapety na kacu założą tą maskę, którą trzeba nosić cały tydzień. Osoba, która na codzień może być sobą trochę nie ogarnia tego wytrysku… Kurde, ja naprawdę nie powinienem narzekać na swoje życie.

(więcej…)


6.05.19 Może i przeciętni, ale nie dla Was, czyli patrząc za siebie…

Ironia w wydaniu kibiców Legii dotyczy tego, że w stolicy wszystko jest o ile nie „wporząsiu”, to na tyle „niewporząsiu”, co w innych miejscach, klubach itp. A reszta uczyniła sobie z tego legijnego niby-cwaniactwa i braku sportowej moralności (? ha, ha) bożka, posążek, do którego nie tyle się modlą, co go odganiają (to taki trochę diabełek zatem…), bo sportowo u nich generalnie nudy, tudzież brak większych i szerszych perspektyw niż jednorazowy na naście lat „strzał”. Patrzą, co tam na szczycie, u tych, którym coś się uda częściej niż czasem (tu jakiś Spartak, tu Lazio, tu Real… no gra się, dzięki sędziom, oczywiście). U których coś dzieje się na tyle, by można to w ogóle komentować (mi by się komentować innych tak często i obszernie raczej nie chciało, bo i co tu komentować?). Czy piszą tak obszernie o Śląsku, Jadze, czy śledzą ich fora? Tak? To gratuluję wolnego czasu…

(więcej…)


5.05.19 „Made In Japan” (Comp., Oi!RAC, Japonia, 2011).

Obejrzeliście polecany na „DL” dokument o chińskich wojownikach ze szkoły Wushu? No to wracamy do Japonii, na ulice! Kto Was nauczy o subkulturze jeśli nie ten skromny adres? Wiadomo, że lata 90te to najlepszy okres dla sceny skinhead w Polsce. Dużo zespołów, koncertów i wydawanych zinów, przy często nie najlepszym ich poziomie, ale za to robione szczerze i z zaangażowaniem (choć jak wszędzie zdarzały się wyjątki), wyrosło na ogromnym zapotrzebowaniu na muzykę RAC/Oi! oraz popularności tej subkultury w tamtym czasie. A jak to wyglądało w innych zakątkach, nie tylko Europy, ale i świata? O japońskiej Samurai Spirit Skinhead’s możecie przeczytać w DL#24, ale warto byłoby się samemu przekonać, co wówczas tamtejsza scena miała do zaoferowania. W moje ręce wpadła składanka „Made In Japan – Skinhead Sounds From The Land Of The Rising Sun” z nagraniami z wczesnych lat 90tych z Kraju Kwitnącej Wiśni! Zapraszam na recenzję, zdjęcia, linki…

(więcej…)


5.05.19 „… im bardziej wychwala, tym więcej go pogrąża”…

Często mówi się, zazwyczaj słusznie, o takich, co wrzucają same „sukcesy” oraz uśmiechnięte fotki na portale społecznościowe, że za tą kreacją kryje się smutek. Zobacz mój tyłek, zobacz moje wakacje, zobacz, zobacz jest ekstra… Mówi się o takich paziach jak Kuba Wojewódzki, że za czarnym poczuciem humoru i wesołym „skandalowaniem” kryje się smutek. Prawda. Prawda, ale… za każdym kryje się jakiś smutek. Albo inaczej – każdy z nas składa się z sukcesów i porażek, a życie każdego z nas z pięknych chwil i ton cierpienia. Nie ukrywam na „DL” swojego człowieczeństwa, moja mimika nie obejmuje tylko głupkowatego uśmieszku, ale także złość, strach, upadek i gorycz porażki. Uczucie triumfu też znam, albo tej słodkiej satysfakcjonującej ironii. Pokazuję to, nie ukrywam sam przed sobą i przed Wami jak wyżej wymienieni. Jak się cieszę to się cieszę, a to, że obudzę się jutro w okolicach 5:00 rano z poczuciem jakiegoś krzyża niesionego aktualnie na barkach jest więcej niż oczywiste. Przeżegnam się z rana i krzyknę przed sparingiem – wszystko ze strachu. Stałem się katolem nie żeby od czegoś uciec, udaje mi się nawracać, bo ta wiara jest zgodna z akceptacją istnienia cierpienia i porażki, z męskim zdaniem sobie sprawy, że życie to nie tylko beka, ale także biczowanie i korona cierniowa. Ucztujemy, Mistrz też ucztował, ale krzyż już czeka – wiesz o tym, a jak nie to Twój błąd, bo ból weźmie Cię z zaskoczenia.

(więcej…)