LIST CZYTELNIKA: Małolat powie: stare dziady zdziadziały…

Siema, nawiązując do Twego pytania o kibolskie odczucia dotyczące osoby ks. Rydzyka. Wydaje mi się, że panuje przekonanie, że jest oszustem, naciągaczem, że doi naiwnych tylko wśród szarej masy społeczeństwa nieznającego szerzej tematu. Niestety wg mnie ta szara nieświadoma masa to większość ludzi wokół nas, zapatrzona tylko i wyłącznie na innych. Bez umiejętności zrozumienia własnej osoby, a co dopiero poznania swojej wartości. Wykrzyczane slogany, wręcz wryte w podświadomość szczątkowe informacje na temat Rydzyka, Radia Maryja (oczywiście tylko te złe, prześmiewcze), zakorzeniły się w umysłach ludzi od dawien dawna. Skoro od kilkunastu lat zewsząd można było słyszeć tylko informacje negatywne na ich temat, człowiek do tego przywyknął, przyjął to za pewnik, z biegiem lat zajął się swoimi sprawami i już nie ma siły (?), ochoty (?) doszukać się drugiego dna, drugiej strony medalu.

(więcej…)


12.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Być katolikiem to szanować każde życie. Nie wierzę, przestałem wierzyć osobom, które twierdzą, że nie rusza ich palony Żyd w obozie koncentracyjnym. Jeśli nie rusza ich w tym momencie – znaczy to, że nigdy się nad tym głębiej nie zastanowili, może dopiero na jakiejś „pustyni” by to do nich dotarło. „Najlepsze” są przypadki, gdy ktoś kocha „zwierzątka”, nie da skrzywdzić „kotka”, ale głosi, że zabicie ludzi ze względu na rasę jest „prawem wojny” (kolumbijski reakcjonista Nicolas Gomez Davila mówił, że człowiek współczesny nie ma życia wewnętrznego; pozostają mu zaledwie wewnętrzne konflikty – to chyba jeden z efektów…). Też mógłbym wymyślić równie bestialskie „prawo”, nazwijmy je prawem pachnącego osiedla, które nakazałoby mi usunąć śmierdzieli (koty) z okolic mojego osiedla domków jednorodzinnych, a żeby było efektywnie – jarać je w piecach. Jedynym prawem jest, zgodzicie się, że bardzo moralne i wszechstronne „Nie zabijaj” (bez powodu, lub zbrodniczych powodów nie wymyślaj). To, że nawet na wojnie można być człowiekiem udowodnił szeregowiec Doss (słynny był film Mela Gibsona na podstawie jego historii – obejrzyjcie).

(więcej…)


11.09.18 Relacja z pustyni. W poszukiwaniu ciszy… „No Selfie Zone”!

29 kwietnia 1903 roku przegłosowano ustawę Emile’a Combesa o wygnaniu zgromadzeń zakonnych. Batalion piechoty wyciągał siłą kolejnych mnichów z kartuzji, bo chcieli milczeć dla Boga na uboczu. To radykalny przypadek, ale doskonale ilustrujący fakt, że często w świecie, w którym żyjemy nie da się nawet milczeć! Nawet to próbują zabrać, jakby nie wystarczyła im (i tak skandaliczna) pacyfikacja krzyczących inne hasła niż oni… Cisza jest tak pociągająca i tak… nierealna. Piszę o wewnętrznej ciszy, która pozwala nie podburzać ducha i tym samym nie oddalać go od Stwórcy. W miejskiej dżungli, by przetrwać, często muszę rozpychać się łokciami, grać emocjami, przy nieco dzikim temperamencie wybuch wydaje się rzeczą nieuniknioną, czymś odłożonym w czasie. Na próbę wystawia nas także chemia w naszym organizmie i zwierzęcy System walki o przetrwanie. Ale dość wymówek…

(więcej…)


11.09.18 WPW. Relacja ze sportowego eurotripu z dzieciakami.

Relację dedykuję przede wszystkim tym, którzy finansowo wsparli naszą zagraniczną eskapadę. I tak duże setki złotych musiały zostać dołożone, ale powiedzmy, że każdy musiał dorzucić tylko mniejszą część potrzebnej kwoty, przy czym wyjazd i tak wydał się tani jak na odległość i przygodę! Tak więc czytelnicy „Drogi Legionisty” bezpośrednio stoją za tym, że zabraliśmy trójkę trenujących dzieci, którym wszystkiego się tylko zabrania, na walki na dalekich Bałkanach! Długo czekaliście na relację na e-zinie, ale stwierdziłem, że najlepiej będzie uwiecznić ją najpierw na papierze i sprezentować darczyńcom. Dzisiaj relacja idzie w sieć! Dobra nowina jest taka, że można robić fajne rzeczy jeśli naprawdę zależy nam na tych dzieciakach i działalności pro-zdrowotnej, pro-społecznej! Można działać w czasie marazmu i politycznej paplaniny.

(więcej…)


10.09.18 RECENZJE: „Chłopiec w pasiastej piżamie” (film, 2008).

Najmocniejszy film z ostatnio obejrzanych zostawiłem Wam na koniec dzisiejszych recenzji. „Chłopiec w pasiastej piżamie” (dramat historyczno-wojenny USA/Wielka Brytania) został zekranizowany w 2008 roku (ekranizacja książki Johna Boyne’a). Żona żołnierza SS… po prostu chce być żoną, a zatem z początku niewiele myśli o pracy męża i jego obowiązkach. Żyje sobie dobrze, wychowując dzieci w dużym domu. Sytuacja zmieni się po przeprowadzce z Berlina na wieś, w pobliże obozu koncentracyjnego. Synek szybko dostrzega, że z jego okna widać dzieciaki biegające w „piżamach”, a z kominów wydobywa się wyjątkowo śmierdzący dym. Ciekawość bierze górę i wkrótce ośmioletni syn niemieckiego oficera SS zaprzyjaźnia się z żydowskim chłopcem przebywającym w obozie. Okazuje się, że obozowa codzienność różni się od tej przedstawianej w filmach propagandowych III Rzeszy.

(więcej…)


10.09.18 RECENZJE: „Misja” (film fabularny, Wielka Brytania, 1986).

Kolejny klasyk, którego nie może zabraknąć na „DL” (wrzucam link do dobrej jakości na YouTube). Dlaczego nie może zabraknąć? Filmy z Robertem De Niro, w których Jezuici są przedstawiani pozytywnie (chociaż refleksji, czy Indianie nie mieliby lepiej, gdyby biały człowiek nigdy do nich nie dotarł nie zabrakło… i dobrze, bo jest to poprawnie postawione pytanie!) to dzisiaj prawdziwy rarytas (aczkolwiek od święta spotykany). Dobrzy aktorzy, ładne widoki, brak wątków LGBT… kurcze, kiedy to było… Nic dziwnego – rok 1986 to były jeszcze inne czasy, także dla mainstreamu. Można było pokazać księdza jako odważnego i uczciwego wobec swojego powołania (co w „Milczeniu” było już zachwiane).

(więcej…)


10.09.18 RECENZJE: „Uczeń szatana” (film na podstawie Kinga, 1998).

Nie recenzuję tu nowości, które akurat wyszły, tylko filmy, które warto zobaczyć… Jak wiadomo w całej historii kina jest ich nieskończenie wiele (bo pamiętajmy, że mamy również egzotyczne hity z najróżniejszych krajów – innych niż docierające do nas masowo produkcje z USA…). Tym razem jednak produkcja Amerykańska, którą być może mieliście okazję widzieć – jeśli nie, wrzucam linka do dobrej jakości z lektorem na YouTube. Tytułowym „szatanem” jest tu sąsiad zafascynowanego nazizmem chłopca, który okazuje się ukrywającym się w Stanach zbrodniarzem wojennym z wojsk Hitlerowskich. Oczywiście prawdopodobieństwo rozkminienia jest znikome (zbiegów okoliczności będzie więcej), aczkolwiek Stephen King – bo scenariusz to jego pomysł („Zdolny uczeń”) – nie bawi się w jakieś pierdoły, tylko masowo rzuca pomysły na warsztat i produkuje kolejne dzieła, czasem lekko kiczowate, ale z jasnym przesłaniem. Nie ma zatem, co rozkminiać tylko trzeba skupić się na przekazie. Niedługo jadę do Auschwitz – pierwszy raz…, z obozów byłem póki co w Sztutowie. Chyba chcę się wczuć w atmosferę.

(więcej…)


7.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

Mistrz Luksemburga i Słowacji w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Jest to jakieś pocieszenie, ale z drugiej strony jest to również kolejny argument za tym, że piłkarze z polskiej Ekstraklasy są solidnie przepłacani. W którymś momencie PR (wspomagany stadionami na Euro) wyparł jakość sportową… Widzieliśmy to dobitnie podczas meczu Cracovia – Legia, który miał żenujący poziom. Pazdan schodzi z murawy autentycznie zdziwiony, że dostał czerwoną kartkę, gdy pociągnął wychodzącego sam na sam z Cierzniakiem napastnika rywali za koszulkę, Kucharczyk chodzi po boisku z wkurwioną miną… Malarz na ławce. Tak – przerwa im się przyda. Mafia zorganizowała w tym czasie jakąś Ligę Narodów UEFA, nawet nie ogarnąłem, musiałem „guglać”, heh. To nowe oficjalne, międzynarodowe rozgrywki reprezentacji dla wszystkich 55 europejskich federacji krajowych.

(więcej…)


4.09.18 „Warszawski dzień”.

Zobaczysz jak przywita pięknie nas – Warszawski dzień. Śpiewamy zawsze Niemena przed meczem przy Łazienkowskiej 3… Realizatorzy telewizyjni od transmisji meczów lubią w tym czasie pokazywać nieco cukierkowe obrazki – uśmiechnięte panienki w barwach, dzieci z wymalowanymi buziami itd. Kolorowo i pozytywnie (nawet jak jest 1:4). Oczywiście fajnie, że Ci ludzie są na trybunach piknikowych, nie o hejtowanie tu chodzi… Chodzi o to, że fanatycy, różni ludzie mogą mieć w tym momencie trochę inny Warszawski dzień na myśli, w sercu i w ciarkach na ciele. Dla mnie płonąca flaga wroga na tym nowym, pełnym stadionie, z tymi samymi cukierkowymi obrazkami do pokazywania w TV (tyle że stojącymi gdzieś indziej, obok – i ok.), to Warszawski dzień idealny. Jest dobra (jak na krajowe warunki) piłka…, pełen stadion…, patriotyczny przekaz…, a fanatycy robią swoje. Kominiarki…, płonące flagi…, spontaniczne ruchy…, także te żywo reagujące pikniki… No niestety panie Czesław, takie obrazki widzę, gdy śpiewasz. Nadwiślański świt też mam w bani specyficzny, kilka tych świtów się witało na swój sposób…

(więcej…)


4.09.18 Pogadajmy o Rydzyku. Tadko Doić?

Ludzie tworzą małe-wielkie dzieła. Malują domy dziecka, teraz przeczytałem, że niszowy raper Augustyn z kumplami rozpoczęli tourne po więzieniach, odwiedzą ich ok. 100 (!) ze świadectwem spotkania Boga. A ci więksi? Pogadajmy o jednym. Nie żebym był w gościa wpatrzony, bo szczerze mówiąc… nie ma gościa, w którego byłbym wpatrzony :-). Tak jest – pogadajmy, bo chciałbym żebyście napisali mi swoje zdanie na temat ojca dyrektora na maila: drogalegionisty[a]gmail.com. Sam mam kilka luźnych przemyśleń… Mówią ciągle – z odrobiną respektu (zazdrości?) – „ten Rydzyk to biznesmen” – no dobrze, ale dla kogo on te bogactwa gromadzi, dla swojego luksusu…? „Babki dają koperty”? No tak (z własnej woli…) i on je kitra pod łóżkiem w zakonie, na rozpustę (jaką?)…? Ostatnio Rydzyk chwalił się, że wydał książki do katolickiej edukacji młodych (pamiętajmy, że żyjemy w czasach, gdy masowo podsuwa się im coś przeciwnego), zrobił to z podarunku „jednego procenta” i rozdaje je dzieciom za darmo (jedną z takich akcji widziałem). Inwestuje chłop w kolejne imperia, to fakt. W katolickie imperia! I raczej to ich wszystkich boli. Codziennie nowe memy, puste wrzuty… #TadkoDoić.

(więcej…)


1.09.18 Spotkania małe i spotkania duże.

Ideałem nowoczesnego dziennikarza, także sportowego, jest siąść nóżka na nóżkę w hipsterskich okularach i koszuli, pozwólcie jednak na kilka słów ze starodawnej bazy w szarym bloku, zza naznaczonych czasem soczewek jednorazowych. Chata nieposprzątana, żony nie ma, są kupony i sportowa prasa. Wcześniej jednak były zakupy. A ten Krzysiu to… Mijam dyskutujące pomiędzy sklepami kobiety. One po pasztetową, ja byłem po „Przegląd Sportowy” i kupony na mecze. Ten „PS” to wiem, że ma swoje za uszami, jak każde oficjalne media, ale jakiś taki sentyment mam. Kojarzy mi się z czasami, gdy wywieziono mnie gdzieś na zadupie na wakacje za dzieciaka, nie było Internetu, więc „Przegląd…” w miejscowym kiosku był jednym łącznikiem z tym, co się dzieje w sporcie. Chciałem być na meczu, a nie na wakacjach w krzakach (wiem, wiem, wstyd narzekać…). Każdy gdzieś lokuje swoje namiętności – w plotkowaniu o „synu brata – Krzysiu”, czy też w tym jak zagra Legia, Hutnik, West Ham, Real, czy AEK… Jako kibic uważam się za szczęściarza, bo spotykam ziomka to spytam jak mecze, treningi, jak nowe płyty, manifestacja antypedalska, czy rap-nagrywki. Jest o czym gadać, a „Krzysiu to leniwy jest, dlatego robota mu uciekła…” nie ma nawet przy naszej pasji co stawiać. Owszem, „współczuję” to dobre słowo.

(więcej…)


1.09.18 „O wszystkim i o niczym”.

1 września, czas do szkoły! Tak dzieje się nie tylko w licznych placówkach szkolnych, ale również przy Łazienkowskiej 3, gdzie portugalski szkoleniowiec zaserwował drużynie Legii poprawkowe lekcje… Zobaczymy jaki będzie efekt, bo że fizycznie są dętki to każdy widzi. Crvena Zvezda, z którą Legia nie zagrała dzięki jej „wspaniałym inaczej” piłkarzom, pokazała modernistom z tzw. Red Bull Salzburg co to jest prawdziwy Against Modern Football. AMF w wydaniu… nieoszołomskim, a więc taki sprzeciw wobec modernizmu, który mimo wszystko pozwala cieszyć się ze zwycięstw w wielkich rozgrywkach piłkarskich. Bo my chcemy żeby nasze zespoły wygrywały, tym bardziej jeśli są to największe marki w kraju, jak Legia, czy Red Star Belgrad. My mamy fart, że żyjemy tak – bo umimy, nie jak chytra baba co se zajumała „3 Cytryny”. Ktoś kto nigdy nie wyszedł z przeciętności musi karmić się tym, że „wyniki nie są totalnie ważne” (fakt, są co najmniej drugorzędne, ale…), ja go nawet rozumiem, lecz na szczycie jest inaczej, bo powinniśmy i możemy zdobywać góry! No niestety, jeśli chodzi o Legię i Europę to nie w tym sezonie. Kibice na murawie świętują awans do fazy grupowej LM, piękne, spontaniczne Fuck UEFA w wydaniu serbskim! Co z tego, że zakaz dostaną? W życiu piękne są tylko chwile, albo korzystasz, albo wspomnienia są „takie jakieś nijakie”. A jeśli o Serbach mówimy to pamiętajmy, że Kosowo jest serbskie, a UEFA wspiera terrorystów!

(więcej…)


31.08.18 „O wszystkim i o niczym”.

To, że krzyczę tu czasem spowodowane jest tym, że poddałem się jakimś namiętnościom – np. politycznym. Głupie…, no ale boli to, co się dzieje. Żyję w mieście i często zapominam cenne nauki ojców pustyni (czy ojców i sióstr ze współczesnych pustyń zakonnych) – ucinaj niektóre obrazy w twojej głowie, bo oszalejesz… Nie nakręcaj się. W ostatnich dniach czytana w naszych kościołach Ewangelia przypomina nam o potrzebie ciągłego czuwania. No właśnie – Boga (raczej) nie będzie interesowało, że adrenalinka miasta nas wciągnęła, albo na tyle nas ono pochłonęło, że zapomnieliśmy o Nim i nauce Jego Syna. Wściekły jestem na politykę, ale muszę pamiętać, że istnieje coś większego, a przede wszystkim powody zła. Powody, które łatwo rozpalić także w sobie… Czuwajmy zatem – jak uczy matka Kościół.

(więcej…)


30.08.18 RECENZJE: „W dziczy. Miastowego trapera przypadki” (2018).

Jest to druga pozycja po „Woodcrafcie”, jaka znalazła się w portfolio wydawnictwa „Stary Wspaniały Świat” (przyznajcie – piękna nazwa), za które odpowiedzialni są fanatycy szeroko rozumianej leśnej turystyki. Tytuł „W dziczy” sugeruje, że będzie to znowu rzecz o sztuce bushcraftu, jednak zbiór opowiadań Charlesa Dudleya Warnera zdecydowanie nie mieści się w tych ramach i znacznie odbiega od konwencji survivalowego poradnika. Choć akcja, podobnie jak u „Nessmuka” (recenzja w „DL”24), rozgrywa się w rejonie dziewiczych gór Adirondack, to surowy klimat dzikiej natury jest tylko tłem do rozważań autora na różne aspekty dotyczące najczęściej ludzkich charakterów i zachowań. Warner jest bystrym obserwatorem, więc bezlitośnie punktuje zarozumiałość, chciwość, głupotę i okrucieństwo, a robi to w sposób nietuzinkowy, z właściwym sobie poczuciem humoru oraz ironią, nieraz ocierając się o granice absurdu…

(więcej…)

Strona 6 z 234« Pierwsza...45678...Ostatnia »