Droga Legionisty

13.04.18 „Z tego wynika – i mnie o to chodzi – że walczy Bóg”…

(…) – Wiesz co – powiedział w końcu Bill – jeden z moich ulubionych urywków z Pisma Świętego to ten, w którym Dawid zabija Goliata. Zwykły pastuszek zbierający kamyki. Pięć małych kamyków przeciwko niepowstrzymanej armii i brutalnemu olbrzymowi.

– I co z tego wynika?

– Z tego wynika – i mnie o to chodzi – że walczy Bóg.

– Co, twoim zdaniem, to oznacza?

– To oznacza, że nie jesteśmy w stanie zwyciężyć własnymi siłami lub środkami: bombami ani propagandą, ani wysterylizowaniem połowy populacji świata, ani też stosując jakąś inną strategię. Batalia zostanie wygrana w sposób, którego nawet nie jesteśmy w stanie zacząć się domyślać.

– To rzadka myśl w ustach wojownika.

– Naprawdę? Przypuszczam, że masz na myśli niektóre typy wojowników (…).

Michael D.O’Brien – „Opowieść ojca” (powieść, 2017)


11.04.18 „O wszystkim i o niczym”.

Ja nie nadążam bracia i siostry… Legia weszła w ostatnią fazę walki o mistrza, ale oszczędzę Wam wnikliwej analizy – od tego są lepsi. Mój czas jest napięty na maksa, dzieje się dużo poza tym co tu piszę (a praktycznie sam ogarniam te projekty), ale… niedługo napiszę więcej na papierze! Prace są w zaawansowanej fazie, więc powoli odkładajcie drobne, żeby były chociaż zwroty produkcji, heh. Underground Forever! Tymczasem zapraszam na garść subiektywnych newsów ze świata literatury, muzyki, filmu, sportu, religii i innych rzeczy, które wypełniają moje serce czyniąc życie pięknym i ciekawym (sztywno zabrzmiało…, ale to prawda)! Świat jest w stanie wojny i tylko idiota zostaje na nim pacyfistą. Choćby jego jedynym przeciwnikiem miał być… on sam. Świat korporacji chce z nas uczynić niewolników – w Korei muszą ustawowo wyganiać ludzi z roboty (planują zrobić tak od 19:00), bo uwierzyli, że żyjemy po to, by zmienić się w mrówki. No nie… Nie porzucajcie sportu, kultury i walki…, by nigdy nie uwierzyć w to kapitalistyczne kłamstwo! Mam 32 lata. I co z tego? Nadal „oficjalny świat” powoduje u mnie głównie odruchy wymiotne. Still!

(więcej…)


8.04.18 (Amerykański) tryb świni.

Amerykański sposób na promocję, na karierę to esencja tego, co złego widzimy w pseudokulturze Ameryki. Oczywiście mam (dzisiaj) na myśli UFC 223 i najpierw pajacowanie McGregora i jego kolegów, a potem konferencję naszej Asi Jędrzejczyk. Irlandczyk, jeśli chciał atakować autokary, mógł wstąpić np. do jakiejś chuligańskiej bandy, która jednak odpuści wybijanie szyb, gdy zobaczy za nią oczy kobiety. Kamery, oczywista afera, kaucje, show. Innego typu „amerykanizacji” uległa nasza ex-mistrzyni (w sercach zawsze mistrzyni, no chyba że dalej będzie gadać po amerykańsku…), która tym razem po pięciu rundach z Rose nie odzyskała tytułu. Wiadomo, że aby zostać nowym mistrzem trzeba wyraźnie zaznaczyć swoją dominację, jeśli wygląda to w miarę remisowo, pas zostaje u starego mistrza. I ja się z tym zgadzam, mimo statystyk uderzeń. Ścięta na chłopaka zawodniczka miała lepszy timing i w tempo rozbijała twarz Polki.

(więcej…)


4.04.18 Nie przestawaj trwać! Mimo wściekłości.

„Nowy Wielki Post, nowy ja”…! – człowiek się oszukuje… Niestety, ważne daty i postanowienia nie mają sensu jeśli puszczasz Tą rękę i nagle dajesz ponownie się wciągnąć w wir emocji ze świata. Nie chodzi o to jaki świat jest zły, a życie trudne i lament nad tym, tylko o trzymanie się Boga. Święci trzymali się Go nawet w sytuacjach ekstremalnych, jak Kolbe, czy Popiełuszko. W ważne daty dla naszej wiary pamiętamy o Jezusie, w codzienności zapominamy… Jesteśmy tuż po świętach, to dobry czas aby o tym przypomnieć! Co Was wyprowadza z równowagi? Zależy od temperamentu – mi wystarczą drobnostki dnia codziennego…

(więcej…)


4.04.18 RECENZJE: „Luigi – Kapłan poniżonych” (film, Włochy, 2007).

Caritas. Tą łacińską nazwę przeważnie znamy już od szczenięcych lat, bez wahania kojarząc ją z działalnością charytatywną. W fabularnej biografii Don Luigiego ukazany jest początek rzymskiego Caritasu, szerszej inicjatywy dla biedniejszych materialnie ludzi. Za przykładem i z pomocą jednej parafii wziął się za rozwój wielkiego magazynu dóbr czekających na każdego kogo sytuacja będzie potrzebowała wsparcia. Proszę zwrócić uwagę na ten moment, bo słowa bohatera są godne przemyślenia! Zdarza się, że to my jesteśmy gotowi kogoś obdarować. Czy czasem nie przesadzamy z tą „dobrocią”, aż tak że wyrzucimy komuś jednego buta albo spodnie z dziurami? Don Luigi di Liegro po chwili przemyślał, że zbyt się uniósł, ale motyw traktowania ludzi na sposób zwierząt jeszcze pojawi się w treści filmu…

(więcej…)


2.04.18 „O wszystkim i o niczym”.

Strzyka ogień kominka. Proaborcyjna pracowniczka banku po wrzuceniu na fejsa memów z pisankami i kurczakami żartuje o tym, że zaraz podpali się od tego kominka w proteście przeciwko reżimowi władzy. To moja kuzynka i typowy „żart na czasie”. A podpalaj się. Nie będę gasił…, niczym nowoczesny dziennikarz nakręcę telefonem twój płonący golf. Nie no… Po prostu nie ma jak rodzina – taka, którą w święta „wypada chociażby przez chwilę tolerować”. Na polskich osiedlach wiadomo, że rodzinę trzeba kochać…, ale nie można się do niej ograniczać, bo w tym kochanym stadku zazwyczaj jest nudno jak cholera! Dlatego kibice od dawna lubują się w fakcie, że w święta gra również piłkarska Ekstraklasa i inne ligi, a w radiu świętujący ludzie mogli słuchać takich doniesień jak z meczu GKS Tychy (wspieranego m.in. kolorowymi kibicami Ajaxu, tak to jest jak się jest „armią marychy”…, wolę jednak Biały Legion) – Ruch Chorzów.

(więcej…)


31.03.18 RECENZJE: „Bardzo dziki kraj” (serial dok., Netflix, 2018).

Niedawno wjechał na Netflix nowy serial dokumentalny o liderze sekty z Indii, który stworzył (zanim większość z nas pojawiła się na świecie) utopijne miasto na pustyni w Oregonie (USA). Jego konflikt z konserwatywnie nastawionymi sąsiadami-wieśniakami szybko wymknął się spod kontroli i doprowadził do coraz głośniejszej wojenki. Wyobraź sobie, że zmienia Ci się nazwę miasta (tu chodziło o Antelope) na jakieś Rajneeshpuram, a Twój dotychczasowy spokój zostaje zakłócony przez chodzących na czerwono dziwaków, którzy dominują Twoją społeczność swoimi zwyczajami. Zanim to się dzieje, tuż obok Twojej działki w ekspresowym tempie, jak rozpakowany z pudełka gotowiec, powstaje miasto na tysiące mieszkańców! Sekta nazywała się Rajneesh, a założona została przez indyjskiego guru Bhagwana Shree Rajneesh, długobrodego dziadka w egzotycznych ciuszkach.

(więcej…)


29.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

Czym jest dla nas rozpoczynające się dziś Triduum Paschalne? Dla wielu niczym szczególnym, nawet dla tzw. „wierzących”. W naszym środowisku wielu ma problem z nauczaniem Chrystusa, wielu „naszych” chce wykorzystywać Pismo przeciwko nam. Czy jest coś bardziej zniechęcającego „chłopaka z ulicy” od „nadstawiania drugiego policzka”? „Nadstawianie policzka” było symbolem serdecznego powitania w Izraelu – nadstawiano go do pocałunku. Stąd nie brakuje interpretacji (ostatnio słyszałem to na „zwyczajnym kazaniu” w kościele), że nadstawienie drugiego policzka jest raczej przygotowaniem na przebaczenie (gdy agresor zrozumie swój błąd – to też podkreślił kapłan) niż wystawianiem twarzy do dalszego bicia. Też słuchałem tego sceptycznie, ale ksiądz dodał, że może to potwierdzać zachowanie samego Jezusa ukazane nam w Ewangelii, gdy został spoliczkowany niedługo przed ukrzyżowaniem. Nie nadstawił drugiej części twarzy do kolejnego ciosu, lecz kazał oprawcy udowodnić winę bądź zaprzestać bicia! W skrócie – bronił się w imię sprawiedliwości i Prawdy! Sam pokazał nam, że nie można reagować brakiem reakcji na przemoc w imię kłamstwa. Zagłębianie się w Biblię może wiele w nas zmienić, ale na to potrzeba czasu… I chęci.

(więcej…)


21.03.18 Barierki.

Zamknięte niedzielą markety, przechadzający się po pustawych (wreszcie!), lecz pełnych różnych „Stonek” ulicach nieliczni amatorzy browaru, którzy po machnięciu ręką dodają standardową gadkę już nie na temat pogody, a lokalizacji najbliżej otwartego spożywczaka. „Sąsiad! Sklep X jest otwarty!”…, kurcze, dzięki za cynk… ja tylko z psem idę. W tym zabieganiu wszystkie ruchy sugerujące: obywatelu zwolnij, uważam za dobre. Jak dobrze obudzić się bez natręctwa, że może by tak niedzielą załatwić (nie)zbędne zakupy? „No bo kiedy?”. Jeszcze gorsze natręctwa mają fanatycy największych obozów politycznych. Jedni szukają w wolnym czasie minusów ustaw, drudzy plusów, chodzą do swoich korporacji, by „walczyć” w przerwach z koleżanką, która jest za PiSem. Lata lecą, przybywa zmarszczek, największym sukcesem „Beatki” może okazać się otrzymanie statusu antyPiSowskiej „wariatki” w pięcioosobowym biurze (+ trochę odłożonego hajsu na botoks). Jedni walczą o duże sprawy, inni o swoją pozycję w ciasnym pokoju, różne są szerokości widzenia.

(więcej…)


21.03.18 RECENZJE: „Wolny strzelec” (dramat kryminalny, USA, 2014).

„Polityka to tarzanie się w błocie i każdy się musi ubrudzić” – to oczywiście cytat z Kazika, ale to chyba pierwsze co mi przyszło do głowy po obejrzeniu Nightcrawlera. Tyle, że tutaj zamiast polityki pasuje dziennikarstwo. Manipulowanie faktami, wyrywanie zdań z kontekstu, zatajanie prawdy czy rzucanie zwykłych oszczerstw – jako nacjonaliści niejednokrotnie mieliśmy do czynienia z podobnymi praktykami massmediów. Właśnie taki obraz przemysłu telewizyjnego ukazuje debiut reżyserski Dana Gilroy’a, choć tutaj to „tylko” wierzchołek góry lodowej. Główny bohater – Lou Bloom – dotychczas żyjący z kradzieży złomu, porzuca ten proceder, by rozpocząć karierę „dziennikarza” śledczego. Zostaje wolnym strzelcem, który filmuje wypadki i przestępstwa, a następnie swoje „produkcje” sprzedaje lokalnej stacji telewizyjnej.

(więcej…)


17.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

„To już lepszy Luter od tego zgniłego Kościoła” – w tym tonie komentuje katolicką wiarę większości Polaków wielu ignorantów, również ze środowiska kibicowskiego (vide głośny wywiad w „TMK”). Nie klaszczcie głupocie tylko dlatego, że pozwala Wam grzeszyć. Dla takich ignorantów polecam książkę Lisickiego: „Luter. Ciemna strona rewolucji” (2017, 320 stron), w której naczelny tygodnika „Do Rzeczy” poddaje krytycznej analizie zachowanie i ruchy niemieckiego (!) protestanta. O wielu faktach nie wiedziałem, przywoływane cytaty Lutra to często żenujące bluzgi poziomu patologicznego, które mnie zszokowały i nie pozostawiły wątpliwości, że „coś było nie tak z tym gościem”. Nie jest to żadne „chrześcijaństwo inaczej” – protestantyzm to zło, chociaż – oczywiście – nie wszyscy protestanci to źli ludzie!

(więcej…)


14.03.18 RECENZJE: „October Baby” (dramat, USA, 2011). Pro-life!

Do obejrzenia tego filmu skłoniła mnie lektura starego wywiadu z Gianną Jessen, amerykańską działaczką obozu pro-life, która urodziła się w wyniku nieudanej aborcji. Trochę podrążyłem temat i okazało się, że to wcale nie jest taki odosobniony przypadek, ale to Gianna od lat pozostaje solą w oku sieci klinik aborcyjnych, zarabiających ogromne pieniądze na mordowaniu nienarodzonych dzieci. Tym chętniej zasiadłem do seansu (obraz miał być oparty na historii Amerykanki). „October Baby” opowiada o nastoletniej dziewczynie, borykającej się z problemami zdrowotnymi i poszukującej własnej tożsamości, podświadomie czującej, że z jej życiem jest coś nie tak. Po wypadku w czasie szkolnego przedstawienia, rodzice dłużej nie mogą ukrywać przed nią, że została adoptowana, a jej biologiczna matka poddała się aborcji. Hannah postanawia odnaleźć kobietę, która chciała wydać ją na śmierć…

(więcej…)


LISTY CZYTELNIKÓW: Nie tacy źli…

Przez długi czas zastanawiałam się czy napisać tę wiadomość.  W dalszym ciągu nie wiem czy to dobry pomysł, ale chyba nic mi nie szkodzi. Otóż chcę napisać o stereotypach na temat kibiców (a właściwie kiboli, bo ci wzorowi kibice, chodzący raz na kilka lat na mecze reprezentacji kraju, z czerwonymi wuwuzelami i wymalowanymi w polskich barwach policzkami się tu nie wliczają), które jeszcze kilka lat temu bez namysłu przyjmowałam do świadomości jako niepodważalną prawdę. Do czasu… X lat temu poznałam drogą internetową pewnego chłopaka. Był (i do tej pory jest) kibicem warszawskiej Legii. Zanim spotkaliśmy się w realnym świecie minęło sporo czasu, ponieważ świat kibicowski w pewnym stopniu mnie przerażał. Byłam w tej kwestii całkowicie zielona, choć nawet dziś nie wiem o tym zagadnieniu zbyt wiele. Jednego dowiedziałam się na pewno – tego, że kibice lokalnych klubów piłkarskich niekoniecznie muszą wywodzić się ze środowiska mniej lub bardziej patologicznego.

(więcej…)


7.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

W Gliwicach „awantura” typu „Green Street Hooligans” (podbieg typa pod sektor gości z pokazywaniem środkowych palców), oczywiście Komisja Ligi szaleje – lubią naliczać swoich wrogów publicznych numer jeden. Wrogowie publiczni dzicy i podzieleni jak nigdy, mimo to boją się restrykcyjnego Systemu i prędzej… nagrają wroga komórką, gdy wypiera się własnej drużyny niż wbiegną na płytę z brechą, by spuścić mu spontanicznie łomot. Takie to mamy, niewesołe czasy, czasy Wielkiego Brata połączonego z tysiącami pochłaniaczy chipsów lajkujących „relacje live”. Niewesołe jest także przyjmowanie przez ulicę cudzych narracji do oceny swoich wartości (?) i poglądów (?). Kibice przyjmują narracje działaczy i dziennikarzy, aktywiści/patrioci przyjmują zbyt często narrację współczesnego świata, pseudokultury, polityki… Młode pokolenie nie wie, czy jak padnie płot to ma biec, czy nie, bo dogadany z działaczami ktoś tam może sprzedać liścia i naliczyć? Dobre kilka lat temu widziałem jak bity jest typ za spontaniczne odpalenie racy po golu (nie na Legii) i już wtedy coś zaczęło mi w tej układance nie pasować, poczułem że moje idee są być może naiwne.

(więcej…)


2.03.18 „O wszystkim i o niczym”.

Bardzo ciekawa kwestia podjęta jest w najnowszym „Szturmie”, przeczytajcie: LINK. Też nagle się skapnąłem, że ciągłe krzyczenie o potrzebie wojny i walki to nie jest najlepszy pomysł, tak jak i sama wojna. Myślę, że w znacznej mierze ta młodzieńcza postawa (bo czym starszy tym spokojniejszy – znasz to?) bierze się ze środowiska, z którego się wywodzimy. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem kibicem, więc „wojna!!!” to okrzyk, który towarzyszy mi od zawsze, na osiedlach również. W kontekście nacjonalizmu/polityki ma to jednak inne znaczenie i powinniśmy się zastanowić co ona tak naprawdę może przynieść i czy po prostu opłaca się narodowi. Odpowiedź jest prosta – zazwyczaj się nie opłaca. Problem polega na tym, że wiedzą o tym także rządzący, więc wrogie narodowi ustawy wprowadzają na spokojnie, by ten nie przestał konsumować. Nowoczesne narody na antydepresantach. Szczęśliwy Zachód, masowo odwiedzający gabinety psychologów i innych świeckich specjalistów… Cholera, jak to zmienić bez wojny?

(więcej…)

Strona 6 z 228« Pierwsza...45678...Ostatnia »