LIST CZYTELNIKA: „Nasram Ci na talerz”… „podziękowanie” za pomoc!

Witam! Jestem stałym czytelnikiem strony „Droga Legionisty”. Dziś co prawda Twoje teksty nie budzą we mnie aż takiego zainteresowania jak kiedyś, ale nadal w miarę regularnie zaglądam i czytam je. Ostatnio pisałeś o pomocy dla ubogich pod wpływem pewnego księdza. Tak się składa, że w przeszłości miałem doświadczenie ze środowiskami, które określa się jako „ubogie”. Chciałbym dlatego podzielić się pewną refleksją… W 2009 skończyłem Liceum Ogólnokształcące w Grodzisku Wielkopolskim i – jak to się mówi – wkroczyłem w dorosłe życie. Nie chciałem się uczyć dalej, dlatego wkrótce poszedłem do pierwszej pracy. Zamieszkałem w Opolu, gdzie przebywał mój ojciec. Od jakiegoś czasu też, jeszcze w okresie szkoły, zacząłem pomagać osobom bezdomnym i bezrobotnym

(więcej…)


1.12.17 WPW. Po drugiej stronie… Część 2. Zbyszek.

Pochyla się nade mną i przygląda mi się przez grube okulary, jakby obserwował wyjątkowo wielki okaz żółwia. Mój osiemnastoletni kuzyn, którego ostatnio widziałem, gdy miał trzy, może cztery latka. Potem Grower zniknął i wpadł w wir życia, o którym ów kuzyn słyszał jedynie z wujkowych opowieści. Patrząc na niego z perspektywy żółwia siedzącego na fotelu, mam wrażenie, że słuchał tych opowieści, jakby oglądał właśnie Extreme Channel, mimo że dla wielu moich czytelników są zaledwie lightowe. Wciska we mnie swe „jaruzelki” i przetwarza dane, dokładnie jak przez większość swego dotychczasowego życia, czyli na komputerze. Mi gra w bani podejście typu Kaśka Nosowska: Spróbuj się domyślić gdzie to mam? No gdzie? Dokładnie tam. Właśnie tam. Pan wygrał bon. A pani Fiat [1]. I tak sobie odwiedzam dalszą rodzinę po latach, siedzimy…, stoimy… i patrzymy. (…) Choć to nie ma sensu niczym życie bez książek (O.S.T.R) – czasem trzeba być konsekwentnym, rodziny tworzą narody. Nie tylko tam czuję jednak potrzebę czasem zajrzeć… Ba… są miejsca, gdzie bywam częściej, sam nie wiem do końca czemu, ale czuję się tam bardziej swojsko…

(więcej…)


30.11.17 Sezon na prezenty rozpoczęty: Niemcy, Polska, Grecja…

Rozpoczęło się świąteczne szaleństwo konsumpcyjne. Niedawno reklamowałem czwarty sezon „Black Mirror”, a tymczasem realne czarne lustro postępu i tolerancji możemy zaobserwować za naszą zachodnią granicą – tym razem w Bochum. Wszyscy pamiętamy ataki islamskich terrorystów przy pomocy ciężarówek, czyli GTA w przełożeniu na świat realny. W Niemczech właśnie powstają słynne jarmarki świąteczne, zjeżdżają na nie żądni gadżetów turyści, a wokoło nich stanęły, jak to w nowym lepszym świecie, barykady antyterrorystyczne. Czarnym lustrem, a raczej czarnym humorem jest to, że mają one kształt… prezentu. Z zewnątrz wygląda on na ozdobę świąteczną w stylu amerykańskim, a wewnątrz jest mieszaniną betonu i worków ze żwirem o łącznej wadze ponad jednej tony. Jakie to współczesne… cukierkowe opakowanie na zewnątrz, PR władz miasta, a wewnątrz nie prezenty, a pełne portki gówna. No, ale… Szwaby pamiętają jaki „prezent świąteczny” zrobiono im jakiś czas temu w Berlinie…

(więcej…)


30.11.17 Aktywizm prospołeczny. Naśladowców, a nie fanów!

Wielu nowoczesnych nacjonalistów mówi o tym, że „musimy zająć się bieżącymi sprawami”. A czy stare sprawy wykluczają nowe? Nie popadajmy w tą pułapkę myślową, że tak. Głupotą byłoby zakopać wszystko i budować od nowa, bo jak wiemy… nic specjalnie nowego nie wybudujemy, możemy się tylko cofnąć. Toczy koła czas, jak śpiewała (coraz gorzej wyglądająca) Chylińska. Pomoc bezdomnemu, czy dziecku z patologicznego domu to nie jest spacerek. Jeśli jesteś nieprzygotowany, możesz co najwyżej zostawić karton datków (dobre i to – owszem…) i uciekać. By autentycznie zainteresować się losem ludzi i w absurdalny momentami sposób poświęcać im czas, trzeba umierać dla siebie. Cały czas w kółko. Bo czy nie ucierpi Twoja duma, gdy np. uzależniony dzieciak, czy bezdomny cały czas będzie Cię oszukiwał i starał się wykorzystać Twoją dobroć? Powiesz „frajer” i olejesz, czy jednak pokornie pogodzisz się, że to „chory inaczej” człowiek [1]? Ja działałem i odszedłem. Dopiero nawracanie się nawróciło mnie do bardziej bezinteresownej roboty.

(więcej…)


Legenda powraca! Ponownie ujrzymy przyszłość w „Czarnym lustrze”!

Oglądałem wszystkie seriale uznane powszechnie za mądre (na różny sposób), ale „Black Mirror” jest numerem jeden! To proroctwo związane z niepohamowanym postępem technicznym i upadkiem wartości. To serialowy manifest, który może być traktowany jako „ulotka” przez aktywistów. Panie i panowie – żywa legenda Netflix’a powraca z czwartym sezonem! Jeden z niewielu seriali, przy których czułem ciarki nawet przy drugim oglądaniu (zresztą wystarczy rzucić okiem na zdjęcie z poniższego filmiku!). Osoby piszące odcinki to geniusze „prorokującej fantastyki”. Świat upada rozwijając się…? Zobacz go w „Czarnym lustrze”! Jeśli nie widziałeś – koniecznie od pierwszego sezonu… A niżej zajawki z czwartego (ma być 6 nowych historii). Jaram się!

ŁG


29.11.17 RECENZJE: „Brat naszego Boga” (teatr telewizji, 2017) + link.

Dziewczynki oglądają „Szkołę” i YouTuberów (chyba o jeszcze większym stopniu kretynizmu niż „aktorki” podobnych do „Szkoły” produkcji…), którzy komentują wydarzenia w tym tasiemcu. Producenci piszą scenariusze w oparciu o debilizm ludzi, samemu produkując kolejne pokolenia zombie, a więc błędne koło się kręci. Rosną nowe pokolenia idiotek i idiotów zanurzonych w małych intrygach, zdradach, cielesnych przygodach i tandetnych buntach. Nie twierdzę, że „jeśli nie to, to niby teatr, tak?”, ale siadając do czegoś sensownego, jeszcze bardziej widzi się przepaść… „Brat naszego Boga” jest dramatem Karola Wojtyły z czasów jego młodości, który w 2017 roku przeniósł na ekran Teatr Telewizji Polskiej, a konkretniej Paweł Woldan. Sztuka przedstawia (w skrócie) losy polskiego Powstańca Styczniowego, malarza i wreszcie zakonnika – św. Brata (w 1989 roku kanonizował go właśnie Jan Paweł II) Alberta Chmielowskiego, o którym nie raz na „DL” wspominałem. Byłem kilka razy w jego pustelni, czytałem biografię… Nie mogłem opuścić filmu!

(więcej…)


27.11.17 Włoskie zajawki „Drogi Legionisty” – wszystkie drogi…

Wszystkie drogi, zobaczyć i umrzeć oraz tym podobne, banalne slogany, rozpoczynają każdy tekst na temat stolicy Italii. Banalne i bezsensowne dodajmy – gdzie mają prowadzić drogi jeśli nie do kolebki europejskiej kultury? Jaki natomiast sens miałoby umieranie po zobaczeniu tejże? Rozterki tego typu zostawmy amatorom przewodników. Marciare per non marcire! I zaczynamy… Druga połowa listopada, pierwszy śnieg, aura cokolwiek depresyjna. Po dwóch godzinach lotu kilkanaście stopni, pełne słońce i rosnące na drzewach mandarynki. Oprócz naturalnych zalet wiecznego miasta każdy amator atrakcji odradzanych w przewodnikach powinien uświadomić sobie, że… miasto nad Tybrem to jedna z najważniejszych „ulicznych” stolic Europy (jeśli nie najważniejsza) – pod tym względem nigdy nie zasypia. Nie inaczej i tym razem – w pierwszej połowie listopada przez włoskie media przetoczyła się dyskusja związana z pobiciem znanego, telewizyjnego dziennikarza przez Roberto Spade, członka mafijnej rodziny z Ostii (nadmorska dzielnica Rzymu)… Roberto zapytany o wsparcie jakiego udziela CasaPound Italia jego rodzina złamał nos natrętnemu rozmówcy perfekcyjną główką, a następnie wyjął batonik i nie był to batonik „Bajeczny” (na zdjęciu atak oraz dziennikarz z rozbitą twarzą). Wszystko na oczach kamer publicznej „RAI”, bardzo znanej La7 i w sytuacji wejścia Luci Marselli, kandydata CPI do rady dzielnicy. Do tego każdy listopad to kolejna rocznica zabicia przez policję Gabrielle Sandriego, kibica Lazio, a listopad w tym roku przyniósł również klasyk Serie A, czyli derby Rzymu!

(więcej…)


27.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ludzie lubią paplać, pewnie dlatego te wszystkie facebooki są tak popularne. Większość syfu bierze się z ludzkiego paplania, będącego sumą pychy jaką w sobie nosimy. Każdy wie najlepiej, każdy wtyka nos, każdy się interesuje… Dlatego lubię pasjonatów, fanatyków, którzy po prostu robią to, co do nich należy. Ktoś maluje, ktoś pisze, ktoś stoi na straży wartości, ktoś konkretnie wytyka Systemowi jego hipokryzję. Lubię gdy ktoś zamiast pieprzyć w komentarzach na portalach społecznościowych po prostu wjeżdża na scenę rzeczywistości z konkret projektem. Róbmy coś ludzie zamiast gnić w globalnej papce – w globalnej sieci…

(więcej…)


27.11.17 WPW. Po drugiej stronie… Po jednym zdaniu…

Kto kryje się za tą zamaskowaną twarzą…? Zapewne bezwzględny bandyta, człowiek bez serca…, co…? Ocenili Cię kiedyś, nie wierząc, że tak naprawdę jesteś wrażliwym człowiekiem? A kto kryje się za brudnymi łachmanami, zbiera kiepy na przystanku…? Zasrany żul…? – Pan zobaczy, „strażnik stoi!” – ironicznie rzucił w moim kierunku dziesięcioletni podopieczny, wskazując na bezdomnego stojącego nieopodal nas. Widzę go codziennie. Zainspirowany opisywanymi tu księżmi, postanowiłem w końcu nawiązać relację. Przełamałem lenistwo, strach przed rozmową z bezdomnym i zrobiłem dwie bułki. Dorzuciłem kilka słoików z grzybami, spakowałem wszystko w reklamówkę i zabrałem ze sobą tam gdzie stale go widzę. Wziął, podziękował, podkreślił, że zje sobie do kawy, bo ktoś tam mu oferuje także korzystanie z czajnika. Dowiedziałem się, że czasem przychodzą do niego siostry zakonne i mu pomagają.

(więcej…)


26.11.17 Jak wilka do lasu…

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że podróże kształcą. I ciężko się z tym nie zgodzić, tyle, że dla przeciętnego zjadacza chleba oznacza to, że koniecznie trzeba wyruszyć gdzieś daleko, najlepiej w jakieś egzotyczne miejsce. Tymczasem piękno naszego Kraju potrafi zachwycić i nie będę tu odkrywczy pisząc, że „przygoda” niejednokrotnie czeka tuż za domem. Obcowanie z przyrodą (choćby to był skraj lasu nieopodal), w moim przekonaniu potrafi relaksować jak nic innego, w tym zurbanizowanym, przesyconym ogłupiającymi „rozrywkami” świecie. Taki swego rodzaju „reset” to nie jedyna korzyść, częste przebywanie na łonie natury kształtuje w pewien sposób charakter, a nawet światopogląd (zwłaszcza u młodych ludzi) na co, jako nacjonaliści, nie powinniśmy być obojętni.

(więcej…)


25.11.17 Saper i terrorysta.

Od kiedy pamiętam, kiepsko śpię. Czy chodzę do roboty, czy nie, starcza mi te kilka godzin – mimo, że nie muszę wstawać. Dużo myślę. Może dlatego kiedyś popadłem w używki…, żeby spać, lub wręcz przeciwnie, by doprowadzić niespanie i myślenie do chorego poziomu, możliwego tylko dzięki chemii? Nie myślę o tym, co martwi ten świat, mam w dupie wiele rzeczy, których Ty nie masz w dupie, gdy kładziesz głowę na poduszkę, lub opierasz ją niewygodnie o szafkę szatni na nocce. Wstaję, mimo że nie muszę, bo boję się swoich myśli – boję się zostać zbyt długo z otwartymi oczami, nie robiąc niczego. Biję w worek, robię masę innych rzeczy. Lęki ze snów, tak bliskie światowi realnemu, przenoszą się na większość poranków. Wstaję, by nie popadać w obłęd. Wierzę w Boga, ale temperamentu oraz błędów przeszłości nie da się ot tak, nagle skasować, wyzerować pamięci. Podobnie wniosków z rzeczywistości dookoła. Zawsze już będę musiał walczyć, zawsze będę budził się z lękiem i złością, jak pieprzony Punisher.

(więcej…)


24.11.17 RECENZJE: „Krzyżowiec” (2/2017, pismo krucjaty młodych).

Znalazłem zapisy na darmową prenumeratę, zapisałem się, zgłosiłem zapotrzebowanie na tyle i tyle egzemplarzy i faktycznie – przyszły pocztą, gratis. A więc „Pismo krucjaty młodych” jest realnie krucjatą, byle dotrzeć do jak największej liczby odbiorców. Przeczytałem 2 numer „Krzyżowca” z tego roku i… no cóż, dawno nie czytałem magazynu katolickiego z takim nastawieniem na radykalizm. Mówi się, że „Zawsze Wierni” to pismo tradycji katolickiej (promowane również przez NOP), ale tu mamy do czynienia z chęcią walki o chrześcijańską Europę. Cały czas szukam magazynów katolickich, które mógłbym polecić nacjonalistom i z pewnością ten taki jest. „Krzyżowiec” to 32 strony formatu A4, ładnie wydane, full kolor, okładka na lepszym papierze. Dużo zdjęć, ilustracji, numeracja stron itd. Pełna profeska!

(więcej…)


23.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Cieszę się, że nowa fala AN w Polsce wyrosła na „Szturmie”, bo prócz bezkompromisowego i nowoczesnego nacjonalizmu, który jest koniecznością, było i jest w tym magazynie wiele miejsca na katolicyzm. Wiara nie jest bowiem żadnym przeżytkiem, to absurd – udowadniały to nie raz artykuły właśnie ze „Szturmu”. Tak jak nacjonalizm (tyle, że w innym sensie) odnajdzie się ona w każdych czasach, bo jest po prostu prawdziwa. Niektórzy głoszą, że katolicyzm jest szkodliwy dla narodu, ja na płaszczyźnie politycznej patrzę inaczej – jest on niezbędny, by nacjonalizm (i inne opcje) nie stał się zwyrodniały, jak III Rzesza! Także ten nowoczesny… Katolicyzm również musi być nowoczesny, w tym właściwym sensie, nie jest przecież wolny od błędów (ewidentnie złej interpretacji Ewangelii). Skupienie się na pomocy bliźniemu jest dobrym kierunkiem, ale pomagać należy mądrze… W kwestii rasy – są wyjątki i nie raz w sprawie krwi trzeba wykazać się zdrowym rozsądkiem, by nie stać się zwyrodniałym właśnie. Gorzej, że politycznie poprawni chcą z wyjątku utworzyć regułę (multi-kulti). To, że ktoś innej narodowości zasłużył na szacunek Polaków, nie oznacza, że (nawet jako katol) zapraszam tu cygańskie tabory i statki z Afryki, a nawet nazywam go Polakiem. Zapraszam polityków – i chętnie sam bym takie coś wspierał (niczym CasaPound) – do innej formy pomocy tym ludziom. Do innej niż niszczenie mojej, w miarę zdrowej pod tym względem, Ojczyzny i wypaczania pojęcia „Polak”. „Czarnoskóry Polak”, chłop babą, „robot obywatelem Belgii”… tak, wiem, że to coś innego…, ale co jeszcze nazwiecie normalnym i jak będzie wyglądał taki świat?

(więcej…)


21.11.17 „Nie byli na stadionie, a piszą!”. Mówisz tak…?

Poszedłem na zwykłą mszę w tygodniu, głównie w celu wyspowiadania (spowiedź ruszała tuż po). Jak to msza w tygodniu: mało ludzi, bez śpiewów i z jednym służącym, łączny czas około 25-30 minut. Kameralnie i niepozornie. Piękne rzeczy dzieją się zazwyczaj tam gdzie kameralnie i niepozornie. Czytanie dotyczyło spotkania Jezusa z ubogim i ksiądz wygłosił do niego krótki komentarz. Mówił coś o tym, że czasem tym ludziom wystarczy pokazać zwyczajny ludzki odruch, szacunek, bo nie zaznali tego od lat… Słyszałem wiele podobnych kazań, właściwie to zaraz o nim zapomniałem, skupiając się na rachunku sumienia przed czekającą mnie spowiedzią. Msza dobiegła końca, ludzie wyszli z kościoła, wyspowiadałem się… poszedłem do ławki i odmówiłem dość długą pokutę. W międzyczasie ksiądz, który odprawiał mszę wyszedł, przechodząc przez środek świątyni w sutannie, kurtce i czapce. Nie zwróciło to mojej uwagi, ot – po prostu zauważyłem, gdy opuszczał kościół…

(więcej…)


17.11.17 „O wszystkim i o niczym”.

Nie czytajcie tych pomarszowych pierdoł z mediów. Sięgajcie po klasyki i dobre nowości literackie – to lepszy pomysł na wolny czas, a w kwestii pisania bracia… po prostu piszcie prawdę, przyczynicie się niniejszym do jej rozpowszechniania. Co więcej możemy zrobić? Czytajcie i twórzcie – chociażby dla siebie. To uwalnia, gdy już dowiesz się, że świat mediów, polityki to jedno wielkie kłamstwo i manipulacja. Niedawno ponownie zwiedzałem Zamek Królewski i gdy przyglądałem się z zachwytem szczegółom jednego obrazu, stwierdziłem – znów zaskoczony -, że osoba „z osiedla” może uznać za piękne zarówno to „ą”, „ę” (jak kiedyś mówiliśmy na wielką sztukę, będąc ćpunkami…), jak i to z osiedla, np. muzykę ze slumsów, oprawy meczowe, czy graffiti. Definiuję to tak – piękne jest wszystko nad czym człowiek musiał się natrudzić, wykazać się talentem, a co oddaje jego duszę, tudzież prywatną krucjatę (nierzadko w koalicji z ziomkami, Bogiem, czy podobnie jak on pokrzywdzonymi). Nie ważne, czy malował dachy w Watykanie, czy mury na szarej płycie – jest na swój sposób pięknym człowiekiem, który chociaż przez chwilę był wolny. A przy okazji – uwolnił (nie zgorszył, czy okłamał…) innych, którzy na chwilę się przy jego dziele zawiesili.

(więcej…)

Strona 6 z 223« Pierwsza...45678...Ostatnia »