„Droga Wojownika” tematem przewodnim zina „Droga Legionisty” 24!

Tematem przewodnim nadchodzącego papierowego zina „Droga Legionisty” (nr 24/zima 2019) będzie BUSHIDO, czyli DROGA WOJOWNIKA. Co ważne, zostawiam 100 stron, a będą to nigdzie niepublikowane wcześniej treści! Temat drogi wojownika będziemy podejmować od bardzo różnej strony, od dosłownej po bardzo metaforyczną. Nie mogliśmy przy tej okazji nie zajrzeć do Japonii, gdzie skinheadzi tworzą SSS, czyli Samurai Spirit Skinheads! Czekajcie, będzie ciekawie!


17.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

Strach kojarzony jest w naszym środowisku wyłącznie negatywnie. Niedawno po raz pierwszy udało mi się pomyśleć o nim jako o czymś pozytywnym, przynajmniej w niektórych przypadkach. No bo pomyślmy, co by było, gdyby nie istniał? Nikt nie miałby w niczym zahamowań. W życiu, w wojnie. My nie mielibyśmy zahamowań! Ile razy strach ochronił Cię przed zrobieniem największej głupoty życia? Może zatem być pożyteczny, o ile potrafi się go kontrolować i nie ma patologii w jedną, czy w drugą stronę. Oczywiście nie można nim tłumaczyć tchórzostwa, ale niektóre rzeczy strachu wymagają, on jest w ich przypadku słuszny. Wiadomo jak jest… „nie możemy”, „chłopaki nie płaczą”, ale… każdy czasem się boi, każdy czasem uroni łzę. Nasz Zbawiciel bał się podczas modlitwy w Ogrójcu, zapłakał po śmierci Łazarza, mimo że go wskrzesił. Możesz sobie nosić bluzy „No fear!”, ale pomyśl – to raczej bluza z hasłem będącym pobożnym życzeniem, zawołanie, że w pewnych okolicznościach nie powinniśmy się bać. Boimy się… kwestią jest jak na ten strach zareagujemy i właśnie to odróżnia tchórza od bohatera.

(więcej…)


LIST CZYTELNIKA: Pokora…, czyli „dla kogo to robię”?

Cześć. „Dziennik odsuwania gałęzi” przeczytany, wobec czego nasunęło się trochę refleksji, którymi chcę się podzielić. Utknął mi w pamięci szczególnie jeden wpis, w głowie pali się lampka, pt. „kurna, też tak mam”. Mianowicie kwestia pokory, schowania ego do kieszeni itp. Zawsze chciałem prowadzić aktywne życie, podróżować, zarażać tym innych. Od niedługiego czasu chciałbym też zarażać wiarą, ale wiem też, że w dzisiejszych czasach trzeba mieć na to sposób, żeby nie usłyszeć krótkiego: „spierdalaj, odjebało ci”. We wrześniu wróciłem z Anglii i postanowiłem, że biorę swoje życie w garść, zmieniam myślenie, ruszam do przodu.

(więcej…)


15.11.18 RECENZJE: „Mag” (książka, John Fowles, 1965/wyd. 2015).

Czasem muszę łyknąć jakąś „cegłę”, która przemówi do mnie podczas długich przechadzek po księgarni. Najlepiej żeby było to „coś innego”, arcydzieło literatury, które może coś nowego przede mną odkryć. Niekoniecznie kolejna książka nacjonalistyczna, czy religijna. John Fowles (1926-2005) to powieściopisarz angielski, znany m.in. z „Kolekcjonera” (powieść 1963 rok, ekranizacja 1965). Kupiłem za 59 zł wydanie „Maga” (1965) z 2015 roku, ogromne, 702 strony, robiąca wrażenie okładka. Przeczytałem kilka stron w księgarni i poszedłem do kasy. Wyruszyłem w ekscytującą podróż, która skończyła się dopiero na ostatniej kartce. Trafiłem! Jak z „Imię Róży”, jak z „Shantaram”… to tego typu piękna „cegła”. Niby nic o nacjonalizmie, tym bardziej o sporcie, ale dużo w niej o moralności (niekoniecznie tak jakbym sobie życzył, „ale”, „chociaż”…) i o człowieku. Dużo w niej piękna pióra białego człowieka, mimo że jego poglądy są tak dalekie od moich prywatnych. Kilka słów o fabule…

(więcej…)


Fotoreportaż „Drogi Legionisty” z „Czarnego Bloku” podczas 11.11.18!

PiS i jego media chętnie powołują się na łamanie wolności słowa w Rosji, są przecież „sceptyczni” w tym kierunku, wiadomo. Wyciąga się tam ludzi z demonstracji przeciwko władzy za same tylko poglądy… Oj, jak oni krzyczą o reżimie Putina! A co z wyciąganiem ludzi z domów za sam fakt, że prezydentowi mogło być niesympatycznie na Marszu za sprawą transparentów? Bo chyba nie wierzycie, że puszczeni szybko do domów nacjonaliści planowali jakiś zamach? Szkoda już gadać, ale szkoda, że gadać trzeba! Teraz zapraszamy do galerii „Drogi Legionisty” z „Czarnego Bloku” podczas 11 listopada w Warszawie! Nad flagą „Imperium” dumnie powiewał m.in. czarno-biały Krzyż Jerozolimski, pojawił się też radykalny głos kobiet.

(więcej…)


13.11.18 Niewygodne echa (linki) Marszu Niepodległości’2018! A.C.A.B.!

1. Marsz Niepodległości 2018: Mimo represji, Czarny Blok przeszedł

2. Relacja Szturmowców z Czarnego Bloku 2018

3. Ciekawe, jak teraz czują się „nacjonaliści” bredzący o „mniejszym źle”? Podoba Wam się urzędowy antyfaszyzm, inwigilacja i aresztowania kolegów?

4. Dziennik „Rzeczpospolita” pisze dzisiaj o bezprecedensowym ataku, jakie służby specjalne pod dowództwem Mariusza Kamińskiego przeprowadziły na środowiska nacjonalistyczne, chcące uczcić niedzielne Święto Niepodległości.


12.11.18 Shot poMarszowy. „Wszystko, co chcę powiedzieć to, to…”.

Na tle znakomitej frekwencji tegorocznego Marszu Niepodległości doszło do represji. Media PiSu widzą je tak: LINK, nacjonaliści widzą natomiast tak: LINK, LINK. Zapatrzeni ślepo w frekwencję i „sukces” patrioci, nie widzą zazwyczaj nic…, nawet, że poglądy i sympatie organizatorów zmieniają się niczym wokalistki w starożytnej kapeli Varius Manx. Wszystko, co chcę powiedzieć to, to, że Oni naprawdę o nas nie dbają – śpiewał w 1996 roku Michael Jackson („They Don’t Care About Us”, czekam na klip pop-gwiazdeczek o tych dziś uciskanych!). To ironia, że go tu cytuję, ale to dobre podsumowanie tego co czuję w związku z brakiem jakiegokolwiek uniesienia podczas „100 lat niepodległości”. Te całe zamiatanie pod dywan spraw istotnych, owijanie w pazłotka. Michaelowi prawie odpadł nos, a „narodowcom” swego czasu bardzo wyrósł.

(więcej…)


12.11.18 RECENZJE: „Polonia Christiana” (gazeta, nr 65, 2018).

Wyszedł 65 numer gazety „Polonia Christiana”, na listopad i grudzień. Ostatnio jedyna gazeta, którą kupuję (12 zł) regularnie. Jest to radykalny i przy okazji najpiękniejszy głos katolicki sprzedawany w kioskach w całym kraju. 100 stron prawdy wyłożonej w sposób bezkompromisowy: tak = tak, nie = nie, a to wszystko pięknie wydane (jak na gazetę), na dobrym papierze, z dobrymi zdjęciami i grafikami. Coraz bardziej cenię sobie ten tytuł, oczywiście jest to związane z ciągłym nawracaniem się. Kiedyś drażniło mnie kilka rzeczy, ale ostatnio dochodzę do wniosków, że nie z redakcji PCh, a raczej z mojej winy. Owszem, z nacjonalistycznego punktu widzenia nie wszystko jest idealne, ale powiem tak – i z tego punktu nie jest najgorzej, oczywiście jeśli ktoś jest nacjonalistą katolickim. Mocna krytyka PiSu nie jest redakcji obca, podobnie jak krytyka Watykanu, czy papieża Franciszka. „Polonia Christiana” nie jest jednak pismem „anty”, więc najlepiej wychodzi w nim po prostu głoszenie prawdy w sposób bezkompromisowy…

(więcej…)


11.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

Co z tego, że prezydent apeluje, by nie używać podczas Marszu takiego hasła, które „mogłoby oburzyć kogoś, mogłoby kogoś zranić, słów, które są źle odbierane” (LINK), podobno żyjemy w wolnym kraju, a więc ktoś może sobie stwierdzić, że niepodległość nie jest taka oczywista, no nie…? Tym bardziej, że „zranić kogoś” może dosłownie wszystko (i tu jest sedno), a służby nie są od tego, by chronić jego tolerancyjne serduszko (np. homosi-aktywistów „ranią” słowa z Pisma Świętego…). Tylko nie mówcie o „polskim robieniu wioski 11 listopada” w rozumieniu szeregowych Polaków (facebookowe lemingi mają zajęcie do świąt…), bo główną wioskę sprezentowali nam politycy obu partii, a także media. Media i politycy tak pieprzą pod siebie, że trzeba by poświęcić naprawdę sporo czasu, którego dorosły człowiek zazwyczaj nie ma, by wyciągnąć własne wnioski w każdej sprawie w oparciu o CAŁĄ wiedzę. Wszyscy mamy braki, przesądy, emocje, ulubione media, priorytetowe płaszczyzny, które nie pozwalają nam widzieć dokładnie. Tak – kibice też, tyle że tu się nie kłamie z perfidią polityków… Ostatecznie, podczas tego Marszu będą pewnie ładne obrazki do mediów, będą też ciche (na ile się da) działania służb w tle. Bo jak zwykle… prawda „może ranić”.

(więcej…)


11.11.18 RECENZJE: „Autobiografia K.Wojewódzkiego” (książka, 2018).

Czasem mam wrażenie, że humor mnie opuścił. Po przeczytaniu autobiografii Kuby Wojewódzkiego (czytam wiele dziwnych biografii, ta nie była najdziwniejsza…) naszła mnie jednak refleksja, że to być może dobrze, bo sadziłbym zbyt wiele sucharów… Znany telewizyjny showman ciągle wymyśla na siłę te niby śmieszne teksty, a myślałem naiwnie, że trochę sobie odpuści kosztem jakichś w miarę sensownych rozmyślań, czegoś czego mógłbym się chwycić w ocenie błędu jaki został popełniony przy wykluciu się takiego kretyna i jemu podobnych. Miałbym go w dupie, gdyby nie fakt, że jego sposób „luzu” wychowuje wielu tele-Polaków, ot – jest jednym z trybików w liberalnej maszynie. Twierdzi, że trzeba mieć odwagę, by mieć takie poglądy jak on, ale to przecież nie przed nami bramy TVN stoją otworem…

(więcej…)


8.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

Organizatorzy Marszu mają złe intencje wobec Czarnego Bloku, nie podjęli refleksji, że głośno skłócony wewnętrznie Marsz jest tak naprawdę na rękę naszym wrogom (i to na głośne „sto lat”). Czy jednak można mówić o „naszych” wrogach, czy może już tylko o wrogach Autonomicznych Nacjonalistów, bo organizatorzy Marszu chcą się tym „wrogom” przypodobać? Szturmowcy trafnie ich wypunktowali, klasyczne nic dodać nic ująć: LINK (polecam też zawarty tam tekst dotyczący tego samego ugrzeczniania się „narodowców” w oczach liberałów: LINK). O czym marzą organizatorzy? Czy mamy jeszcze wspólne marzenia o Polsce, czy już rozmyły się w ich marzeniach o stołkach, nie tylko w studiach telewizyjnych? Zawsze jak jest spokój to zaczyna się wojenka o stołki, w czasie burzy, kilka lat temu, nikt tak głośno nie szczekał. Prosty człowiek powiedziałby na tą sytuację, że od dobrobytu w główkach się pierdoli i to jest największy minus czasów jako takiego spokoju… Jak się jednak ostatecznie okazało, organizatorzy też są rozgrywani, a cały Marsz ma wrogów, co pokazała najpierw Hanka, a potem PiS. Szach i mat…? Ostatnie godziny ożywiły nieco senną atmosferę. Jak będzie? Przekonamy się po 11 listopada, ale teraz można przynajmniej spodziewać się „różnego przebiegu” tego Marszu… Możliwe jednak, niestety, że niektórym przyda się wolny poniedziałek… Cóż. Jak mówi klasyk z czasów dzieciństwa na podwórku – „lepsze to niż w chacie siedzieć” :-).

(więcej…)


5.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

To my jesteśmy elitą tych miast, ulic! Nie Wojewódzki Kuba, który właśnie sprzedaje autobiografię, w której pluje na Polaków, patriotów, kibiców, katolików… To Łazienkowska 3 pokazała po raz kolejny, że duch w narodzie nie ginie i nie jest to, jak sugerują liberalni celebryci, duch ciemnogrodu i kompleksów. My stoimy dumnie, my stoimy świadomie! Też bym wolał, by hymnem Polski była piękniejsza i pierwsza „Bogurodzica”, ale skoro nie jest… to śpiewajmy #KIEDYmyżyjemy! W momencie, gdy Żyleta uczyła śpiewać hymnu Polski, koszykarska Legia wygrywała 92-86 z Treflem w Sopocie! Co to był za mecz… Wojskowi wyraźnie przegrywali, by w drugiej połowie przechylić zwycięstwo na swoją stronę! Potem festiwal rozpoczęli piłkarze Mistrza Polski (oraz oczywiście jego kibice…, co wie już cały kraj), pakując do przerwy trzy bramki Górnikowi z Zabrza! Skończyło się na 4:0 i udanym dniu dla legijnej społeczności!

(więcej…)


5.11.18 RECENZJE: „22 lipca” (film fabularny, 2018).

Anders Breivik zabija, prasa obwołuje go prawicowym ekstremistą. W tym roku powstał film o tytule „22 lipca” (Islandia/Norwegia/USA), właśnie o norweskim przypadku. Zrobił go Paul Greengrass, a udostępnia platforma Netfliks (ponoć jest też gdzieś w kinach). Gościu może się cieszyć już nie tylko deserami i grami komputerowymi w lightowym skandynawskim areszcie, ale także filmem fabularnym na swój temat, którego z tego co wiem nie doczekali się islamscy zamachowcy z terenów Europy. Spodziewałem się szczerze mówiąc taniego moralizatora z gatunku „nie myśl na prawo”, ale seans uważałem za obowiązkowy. Trwał ponad dwie godziny i dwadzieścia minut. Wszyscy to pamiętamy. 22 lipca 2011 w Oslo wybucha bomba pod biurem premiera Norwegii. Po krótkim czasie na wyspie Utoya – jak się okazuje ten sam człowiek w stroju policjanta – strzela do młodzieży jak do kaczek. Był to obóz polityczny Norweskiej Partii Pracy. Breivik zabił 77 osób…

(więcej…)



3.11.18 Jadąc przez Warszawę… Uliczny styl, uliczna klasa!

Warszawa, jadę komunikacją miejską w kierunku meczu Legii. Jeszcze wcześnie, na mieście nie widać barw. Przede mną dwóch małolatów opiera się o boczną barierkę pojazdu, jeden grzebie coś w telefonie, drugi się rozgląda. Dobra stylówka, widzę przecież mniej więcej „co i jak”, albo jak kto woli, że coś jest (lub będzie) na rzeczy z tymi dzieciakami. Może po trzynaście lat, ubrani na typowy casual, ułożone fryzurki, uliczna klasa! Obcinam ich z uśmiechem, powiecie, że to dziwne, ale… fajnie jest po prostu zobaczyć polskich (najpewniej legijnych) mini-chłopaczków ze stylem, w czasach jakichś powykręcanych emo-wynalazków z ich roczników. Na kolejnym przystanku wsiada siostra zakonna i zajmuje jedno z podwójnych miejsc tuż przede mną. Drugie przez chwilę jest wolne, ale siada na nim jeden z tych chłopaków, drugi dalej jest mocno zajęty jakąś rozmową przez telefon. Nagle zakonnica zagaduje nowego sąsiada: – Jesteś chłopczykiem, czy dziewczynką? Znowu dziwne, ale zamarłem. Myślę sobie: takie, kurde, porządne chłopaki, a będę musiał się na nich zaraz wkurwić, bo zaraz zrypią tą zakonnicę za zniewagę. Wcześniej zdenerwowałem się na – przecież bliską mi duchowo – siostrę: musiała akurat takie świadectwo dać, na jakiej podstawie?

(więcej…)