3.11.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zawsze jakaś afera, nawet w okolicach 1 listopada była „afera o Lwów”, a właściwie o lwy (mniejszą aferę o Lwów kręcą też lewacy, że tną im tam i masakrują kolegów…). Człowiek kiwa głową…, stykając się z dramacikami na co dzień, działając sobie na własnym podwórku. Wydorośleć można na dwa sposoby. Albo wyzbyć się wszelkich zahamowań i być królem szamba, albo ostatecznie stwierdzić, że ja w tym gównie nie chcę pływać i umocnić się w twardych zasadach. Obie postawy wymagają twardości, tylko w inną stronę skierowanej. Twardy jest zarówno święty Kolbe (zrobił swoje do końca) jak i zupełnie nie święty boss z narkotykowego półświatka (jeśli do końca robi swoje, a nie zostaje koronnym…) – tyle, że oboje tych facetów będzie z tego miało zupełnie coś innego, ich Ojczyzna także. Można też zejść ze złej drogi i bez głupiego pieprzenia (o zabarwieniu konfidenckim) zrobić coś dla ludzi. Uważni czytelnicy „DL” może pamiętają jak pisałem, chyba w „Dzienniku odsuwania gałęzi” o akcji, gdy poszliśmy z typem do ośrodka dla bezdomnych uzależnionych próbować dodać im otuchy. Obaj jesteśmy ex melanżownikami… No dobra…, już tylko ja jestem „ex”. „Działacz” popłynął, a było to tym śmieszniejsze, że zaczął coś sobie i nam wmawiać, że jakąś leczniczą marihuanę bierze, bo coś go tam boli. Oj ćpuny, ćpuny – siebie oszukują, ale przy tym chcą całe otoczenie, takimi banałami (i to stare wygi…). Uciekł z panną, gdzieś do jej miasta, jara na nowo – kamrat, z którym poszliśmy „nawracać” ludzkie wraki. Siedział, ćpał…, wyszedł na prostą, kawał byka, masę złapał, fajną kobietę poznał… Czegoś brakowało, entuzjazm opadł jak forma „Czerwonych Diabłów” w obecnym sezonie. To co zrobił i co gada to typowy syndrom uzależnionego, nieważne, czy coś jest miękkie, czy twarde, albo ćpun wszystko sobie ułoży, że wygląda na „ćpanie kontrolowane, normalne, prawilne”, albo skacze po pomostach i wypływa tam gdzie woda zniosła – w każdym razie ćpun to ćpun… Cóż. Trzeba się cieszyć z tych, którzy pozostali (I BYĆ SxE – DZIĘKI ZA PRACĘ!). Pierwszolistopadowo to zabrzmiało…

(więcej…)


2.11.18 Real Halloween, czyli kiedyś nauczę się mówić o Bogu…

Wolne parkingi, studenci wyjechali z miast. Wy, albo Wasze dzieciaki przebierają się za trupy i biegają imprezować, lub zbierać cukierki…? Ja miałem „Halloween” na żywo… Spotkałem trupa, dopiero teraz, chociaż trenuję go już prawie trzy lata. Żywego trupa z datą urodzenia już w XXI wieku. Ten wiek jest pełen żywych trupów. Był ostatni października. – Muszę z trenerem porozmawiać.W porządku, 16:30 ci pasuje? Umówiłem się z podopiecznym piętnastolatkiem. Przyszedł punktualnie, już czekałem – rzucając psu piłkę. Wielki jak cholera, metr dziewięćdziesiąt pięć, chudy, blady, pryszczata twarz. Cichy, gadając z tobą po chwili odwraca wzrok. Taki trochę jak z „Sali samobójców” (na fotce obok), ale do teraz kojarzył mi się z tą kreacją wyłącznie symbolicznie, zresztą jak większa połowa dzisiejszych nastolatków… – No, bo ja nie radzę sobie ze stresem… Przed walkami się trzęsę… Zaczął typowo, wiele miałem już takich rozmów z jeszcze młodszymi dzieciakami – standard, gdy są zawodnikami, ale jeszcze nie dojrzałymi wojownikami…

(więcej…)


31.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Sokół śmiga na koniu w klipie (wiem, dla beki…), u „rockowej babki”, Nosowskiej, na nowej płycie zamiast gitar gruby bas, a „gruby inaczej” rap tej samej pani Kaśki (wiem – ma dystans, wszyscy dziś mają dystans… Tak jak wszyscy dziś robią dla beki…). Niby żyć trzeba umieć, ale mam mieszane uczucia po opadnięciu pierwszych, pozytywnych jak zwykle w przypadku takich artystów, wrażeń. Nic nie jest wieczne, może ta sytuacja też nie…? Pyta na swoim tegorocznym CDku ex wokalistka Hey… Też mam nadzieję, że muzyka się odrodzi z miejskiego popiołu. A może to dobrze, że Katarzyna Nosowska i inni eksperymentują? Tylko czy to zadziała w drugą stronę… Kiedy ktoś zaeksperymentuje i stanie się jak stara Kasia, jak stary Sokół i ponownie opowie nam o życiu na świeży sposób, tak że aż ciary przejdą? Teraz nie przechodzą. Czy świeże musi być „jeszcze bardziej trapowe i olewcze”, czy stary Waglewski wypuści płytę o syropie i mefedronie…? Nie, on akurat nie, ale kto jeszcze…? Czy każdego czeka syndrom Agnieszki Chylińskiej? Czy polski patriotyzm spotkał syndrom Agnieszki Chylińskiej…? Doszliśmy do momentu, w którym nacjonaliści, którzy stworzyli tzw. Marsz Niepodległości, tudzież manifestację 11 listopada, która przed 2010 rokiem była świętem wyłącznie dla kilkuset radykałów, są jakby ze swojej imprezy wypraszani. Sami cieszyliśmy się, że 11.11 w Warszawie stał się wydarzeniem masowym, ale to zwycięzcy piszą historię… W politycznej gierce oczywiste, że wygrywają ci, którzy mają więcej kasy i władzę – dominuje retoryka umiarkowanych patriotów, wierzących w PiS… I tak, Duda na Marszu, Nosowska rapuje… Trzeba ubrać się na czarno i czekać na dzień, który przychodzi po każdej nocy. Na szczęście moja wiara mówi mi, że pewien dzień będzie inny niż dotychczasowe…

(więcej…)


30.10.18 Gdy świat poleca psychotropy… Pozostań silny bracie!

Rozbity jak Real Madryt po meczu z Barceloną (1:5…), jak kibice Lecha Poznań po stracie flag, jak Jagiellonia po wniesieniu ich barw na nowy sektor gości w Białymstoku… Można by szyć metafory w nieskończoność…, ale Ty przecież wiesz, co to za stan… Gdy jestem skupiony na sobie, widzę tylko złe strony (zbyt wymagający?), ale kiedy (czasem się uda…) spojrzę na zewnątrz, na relacje z innymi – potrafię stwierdzić, że jest nieźle! A na pewno jest lepiej – modlitwa przynosi skutki! Toczę wewnętrzne wojny, ale skutkują one lepszym oddziaływaniem na ludzi wokół, bo walczę w Jezusie Chrystusie. Wylewam tu, na „DL”, wiele żali – dostajecie rykoszetem (Wy może idziecie się napić, ja idę pisać…), ale najbliżsi, podopieczni odczuwają zmianę raczej pozytywnie, bo tak muszę stwierdzić, gdy dawno na nikogo nie nawrzeszczałem z byle powodu. Jezus jest lepszy niż antydepresanty, chociaż wymaga od nas więcej niż Go tylko połknąć.

(więcej…)


28.10.18 (D)aredevi(L). Nie da się uciec.

Ostatnio znowu dużo się robactwem otaczam – także w kulturze, to „Ślepnąc od świateł” (teraz serial, książkę czytałem dwa razy, mój TOP 3), to właśnie „Robaki” – naprawdę świetna powiastka śp. Marka Nowakowskiego o patrzeniu na baby przez pryzmat rządz. Miasto, Warszawa, rządze. To tak straszne, że aż piękne i klimatyczne, aczkolwiek za stary jestem (chociaż… ostrożności nigdy za wiele), by się dać źle zainspirować, więc czytam i oglądam sobie bezpiecznie. W międzyczasie meczyk wpadnie, wyjazd na zawody… No i w tym wszystkim ból, melancholia, Bóg. Gadałem ostatnio długo z księdzem, jak pieprzony Daredevil – w przyciemnionym pomieszczeniu, pytałem co sądzi o moim życiu i otoczeniu. Usłyszałem to, co chciałem usłyszeć – „nie uciekaj, nie odcinaj się, działaj wewnątrz tego”. Od zła i tak nie da się uciec, pozostaje prosić Boga jak w „Ślepnąc…”, by zatopił miasta, bo inaczej… Jesteś tu. Przypominam sobie biografię Ojca Pio, ten wielki święty odciął się w swojej klasztornej celi, ale nawet, gdy jesteś Ojcem Pio i jesteś zamknięty za drzwiami, zło przyjdzie po Ciebie przez nie, miota Tobą… Nie uciekajmy zatem, bo to nie jest męska postawa. O zakonnikach to ja mogę sobie poczytać i czasem ich odwiedzić, a prawda jest taka jak mi ostatnio powiedział dziesięcioletni podopieczny: „trener wygląda jak typowy Dres”, „yyy, naprawdę?”. Jeszcze…? Jak mówi klasyk: Drechy ściągniesz, ale Drecha z siebie chyba do końca nie… kimkolwiek owy „Drech” miałby być według nas i według dzisiejszych dzieciaków.

(więcej…)


28.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Zmiana czasu, siedzę od rana jak ta… Kibice Legii pokazali klasę w Białymstoku, ale trzeba rozumieć ultra-klasę, by ją docenić. Z innej strony patrząc, Legia wnosząc („bezczelnie”) flagi Jagiellonii i paląc je, zrobiła coś nieprzewidywalnego. Nieprzewidywalnego, co zaskoczyło nawet dziennikarzy, którzy z jednej strony chcieliby być wolni i zabawni, z drugiej jednak wolą świat w pełni kontrolowany, przez co są zwyczajnymi kasztanami – jak ich bardziej oficjalni koledzy. Tacy „kolesie”, z którymi śmiejesz się przy stole, ale jeśli dasz komuś w pysk, nie dołączą się, tylko zadzwonią po policję. Tym bardziej nie mogę oprzeć się dygresji patriotyczno-politycznej. Rozłam w Marszu Niepodległości poszedł dalej niż myślałem, dziwię się tylko (a może jednak nie powinienem…?), że tak mało kibiców dostrzega, że za PiSu nasza niepodległość pozostawia wiele do życzenia. Wielu maszeruje, ale jakby bezrefleksyjnie. Kaczor ciągle przekonuje, że Polski z Unii nie wyprowadzi, tymczasem Parlament Europejski chce się ostrzej wziąć „za faszyzm”, o czym trąbią wszystkie media. Jak myślisz bracie, kto jest owym faszystą…? Niestety ja i Ty, nieprzewidywalni dla Systemu i jego doktorów, nawet jeśli jeden z nas jest bardziej radykalny, a drugi „po prostu wyznaje tradycyjne wartości”. Ja wolę mówić prawdę niż razem z poprawnymi politycznie tłumaczyć się, że „to nie tak, ja nie jestem taki!”… jak pan Kaczor i pan Duda. No dobrze… A w sporcie? Piłkarze CWKS zremisowali z Wisłą, zremisowali w Białymstoku… Oby tylko z ogórkami regularnie wygrywać i będzie git.

(więcej…)


25.10.18 Gówno na trawie i Pastereczka…

Serial „Daredevil”. Już o nim pisałem, ale wyszedł trzeci sezon. Jedyny tzw. „superbohater”, który ma przyjaciela księdza (i nawet jeszcze nie jest on pedofilem!), a także rozterki duchowe. Oglądam w ciężkie wieczory, bo ma mroczny klimat, a lubię mroczny klimat, nawet komiksowy (o tak, Gotham!). Oglądam zamiast np. pisać. Tyle projektów rozkopałem, że się zakopałem. Tyle rzeczy zacząłem, że najczęściej nie robię nic tylko wynajduję nowe. Znajdowanie dla znajdowania. Ściąganie dla samego ściągania. Nałogi XXI wieku. Jesteś sXe? Ogarnij i to! Zmieniłem psu karmę na gorszą, taką z „Biedry”. Sra jak szalony, jak spał długo, tak teraz od 7:00 rano liże mnie po twarzy, by wyjść z nim strzelić kilka klocków. Rześkie, jesienne powietrze. Dobrze…, chociaż będę miał czas usiąść za biurkiem. Rano umysł jest świeższy niż po spotkaniu z ludźmi w pracy. Myślę sobie o temacie, gdy pies stoi zgarbiony i po raz drugi w przeciągu pięciu minut (karma z „Biedry”, oby mnie za nią jakaś karma nie spotkała…, wybacz piesio) robi swoje, a z kolejnych garaży wyjeżdżają do roboty na pół śpiący rodacy. Biorę woreczek i ściągam z mokrej trawy przyklejone do niej miękkie gówno, wyrzucam do śmietnika, „taki jest nowoczesny patriotyzm!” krzyczeli liberałowie, ale akurat czyszczenie po czworonogach popieram i praktykuję.

(więcej…)


24.10.18 Myślmy w sposób przyczynowo-skutkowy…

Czekałem ostatnio na mszę akademicką przed kościołem św. Anny w Warszawie. Akurat tam mnie rzuciła niedziela…, ale do mszy pozostawała aż godzina. Wyszedłem pod kościół, a tam b-boye ułożyli matę z kartonów i taśmy klejącej, kręcąc się na baniach i zarabiając grosze z wymagającej poświęcenia pasji. Dobrze latali! Szanuję, ale nie dałem…, taca i zbiórka na oprawy były w perspektywie, nie wszystkim mogę dorzucić (na chleb, czy pasję), a chciałem za bramami Legii więcej niż piątaka. B-boy zbierał po występie kasę obiecując żartem, że kto da ten pójdzie do nieba. Wszedłem do świątyni, szukać prawdziwego nieba. Pomyślałem… Nie wiem, czy dziękować Bogu, czy mieć do niego pretensje, że są dzieła, które nawet w natłoku „ważnych obowiązków” potrafią zostawić mnie w, hm, pozytywnym przygnębieniu. Są książki, które tygodniami trzymamy na biurku… no wiecie, z wkładką gdzieś na 40stej stronie, łudząc się, że do niej wrócimy. Podświadomie wiemy, że nie…, ale zalegają tam i kurzą się, by uśmierzyć nasz ból związany z wydaniem na nie prawie ostatnich pięciu dych (sorry b-boys, a mogłem jednak Wam…). Pozycje nietrafione. Miałem niedawno lepszy dzień i wcisnąłem ze cztery takie na coraz szczelniej wypełniony regał. Może kiedyś… nie, nie wrócę do nich… Co kilka tygodni odbywa się taki rytuał, przesiewam. Dzieło Johna Steinbecka „Myszy i ludzie” (jest także dobry film z 1992 roku) nie należy do tych pozycji…, ale to też zależy dla kogo…

(więcej…)


23.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Deszcz, bliskość listopada… dni, w których jestem najbardziej szczęśliwy, nie musząc nawet robić z siebie kretyna na jakichś halloweenowych imprezach. Pora roku literatów, rozkminiaczy i innych fanów wchłaniania kultury. Świąteczna zaduma nad czekającą każdego śmiercią – zaduma, w którą wchodzę z odwagą, w opozycji do świata, który starość i śmierć chce zakrzyczeć kolorowymi i głośnymi festynami. Obok wrzucam zdjęcie z netu z jakiegoś pochmurnego poranka. Lubię czasem np. wstać bardzo wcześnie rano, iść pobiegać w taką pogodę, wdychać rześkie powietrze, cieszyć się tym, cieszyć się tak z bycia Polakiem w swojej pochmurnej Ojczyźnie. Bądźmy takimi trochę romantykami, bo to pomaga szczęśliwie żyć, twórczo działać, doceniać ciężki i zimny dzień bieżący. Gdybym nie lubił się tu budzić, po co miałbym o to walczyć?

(więcej…)


LIST CZYTELNIKA: Jesienne rozkminy egzystencjalne z „Klerem” w tle…

Ostatnio coś mało aktualizacji, naczelny zarobiony. A szkoda, bo lubię czytać Twoje – innych przemyślenia, listy, spojrzenia na świat, ludzi, zachowania. Człowiek czyta i próbuje zrozumieć, co innych emocjonuje, pasjonuje, czy też dziwi. Postanowiłem i ja co nieco skrobnąć, bo ostatnio nie było weny, bądź po prostu nie chciało mi się przelewać myśli na papier. A myślę, że warto się podzielić przemyśleniami na kilka tematów i poczekać na ripostę innych osób, jak one to widzą. Ostatnio, jak to często bywa w życiu naszych kochanych Rodaków pojawia się nowy temat do rozmów, wymiany komentarzy, czy też uwag. Bo kto jak kto, ale Polak potrafi mieć zdanie na każdy temat. Nie raz nie chce się tego słuchać, bo człowiek się denerwuje i za bardzo angażuje mimo, że efekty z tego i tak słabe, ponieważ niektórzy muszą dorosnąć, poznać życie. Nauczyć się rozróżniać pewne sytuacje, czy też po prostu zastanowić się nad życiem. Tematem, do którego chcę nawiązać jest film znanego i cenionego reżysera, który nie boi się podjąć trudnych wątków, a mianowicie chodzi mi o „Kler”.

(więcej…)


19.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Weekend! Wolny…? Dla mnie weekend jest ostatnio bardzo zapracowany, taka specyfika fachu. Ale na meczyk czas będzie, akurat, niedziela 18:00. Wykrzyczenie tych wszystkich emocji, które gromadzą się w nas podczas tygodnia, a nawet – w dzisiejszych czasach – weekendowo. Ludzie zabiegani, to też powód spadku wszelkich frekwencji w Polsce – zmienił się tryb życia. My niby jesteśmy inni (pewnie w domyśle lepsi), ale też mamy rozkopanych szereg spraw i obowiązków, żeby jakoś godnie żyć na tym łez padole… Jedni tyrają, inni ryzykują, potem gibają… (czy to dużo większy bandyta od tych, którzy właśnie kłamią, by wyciągnąć legalny hajs za nicnierobienie, a właściwie za dobre kłamanie?). Każdy walczy. Mniejsza z tym… ryknijmy w niedzielę o 18:00… By każdy usłyszał, że są rzeczy, dla których warto żyć!

(więcej…)


Nie czytałeś jeszcze, a jesteś czytelnikiem „DL”…? Nadrób koniecznie!

Kup książkę za 29,60 PLN!

PS: A macie już październikowy numer „TMK”? Znajdziecie w nim moje opowiadanie o polskim kibicu West Hamu, które – pamiętajcie – jest fikcją literacką, chociaż jak zwykle źdźbło prawdy zawiera…


16.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Cześć, tu moher. 20 zł w portfelu i komornik na koncie – tyle mam obecnie, po opłaceniu rachunków. W perspektywie (prócz kurczaka na parze) trochę osób mi siedzi siano, jak to w życiu. To tyle w kwestii „dorabiania się”! W kwestii „DL” nic się nie zmienia, witam w „O wszystkim i o niczym”! Szczerze mówiąc moherowy beret coraz mocniej prosi się o specjalne dziurki na oczy, bo chodzę nakręcony tym, że będąc u siebie tak oddajemy swoje skarby… Ludzie zbulwersowani „zachowaniem księży”, ludzie zbulwersowani lubelską kontrmanifestacją przeciwko tęczowym, a przy tym… pełne kościoły! Chyba czas na większy aktywizm normalnych niż to przekonują „cicho-ciemni inaczej” internetowi kapłani… Może niech faktycznie jakieś jeszcze większe gówno wygra te wybory, by prawdziwe podziemie wreszcie się obudziło i przestało gadać bzdety… Bzdety zarezerwowane dla takich, co spoczywają na laurach. Tymczasem… może niekoniecznie tak wspaniałe stulecie jak niektórzy przekonują, ale z pewnością ciekawe wydarzenie szykuje się 11 listopada w Sto(L)icy. To mój bodajże dziesiąty Marsz, też jubileuszowy, heh.

(więcej…)


14.10.18 „O wszystkim i o niczym”.

Platforma internetowa Showmax prowadzi prace nad serialem o polskim superbohaterze z nadprzyrodzonymi mocami, a ma nim być… „typowy dresiarz z blokowisk”, któremu wyrosną skrzydła husarii! Czy to są jakieś jaja, czy tylko ja dostrzegam poziom kiczu w takim pomyśle…? Zresztą gdzie bym się nie pojawił (w obcych poglądowo kręgach), słyszę delikatne szyderstwa w stronę „Polaka dresiarza husarza patrioty”, a przecież taka osoba to ja i Ty, nie musi to być wcale żul-imbecyl (chyba za takich nas stale uważają). Liberałowie i lewicowcy ciągle sądzą, że są lepsi i inteligentniejsi, sądzą że tkwimy w jakiś ograniczeniach i marzeniach o byciu współczesnym rycerzem, a to wszystko zapewne spowodowane przez nasze kompleksy (albo „problemy z seksualnością”, co lubią wypowiadać w stronę patriotów… zwolennicy ruchu LGBT, którzy jak wiadomo, problemów z seksualnością nie mają, heh). Obok na miniaturce kontrmanifestacja w Lublinie, szacunek, że kolejne miasto pokazało, że… mamy ich opinię gdzieś!

(więcej…)


Na zawsze „Zakaz Pedałowania”! Lublin przypomniał jak ich u nas witać!

PS: Brudziński chwali atak policji na przeciwników homopropagandy!

PPS: Reżim PiS-uaru chroni i toleruje marsze dewiantów!