18.09.17 RECENZJE: „Antisocial” nr. 3 (zin skinheads, Polska, 2017).

Długo trzeba było czekać na kolejne wydanie „Antisocial” – zina promującego scenę skinhead. Tym bardziej, że jedynka, a w zasadzie drugi numer (pierwszy ukazał się tylko w sieci) bardzo trafił w me gusta i rozbudził apetyt na więcej. Dlatego kiedy zobaczyłem zapowiedź nowego numeru, a w nim wywiady z Awanturą, Pugilato czy PPDM, zacząłem się jarać na to pisemko jak szmata st. pauli w klipie WBW he, he… Po prostu musiałem to mieć! Dawno już nic mnie tak nie wciągnęło, ślęczałem nad tym do trzeciej nad ranem, ale nie dało się inaczej. Uwielbiam takie rzeczy robione z zaangażowaniem i pasją dla niewielkiego grona odbiorców, ale jednak trzymające poziom. „Antisocial” to pismo związane z klimatami Oi!, ale brak tu wygładzania wizerunku i ugrzeczniania na siłę, da się wyczuć, że autorowi bliżej do prawej strony sceny.

(więcej…)


źródło: forum Legii, zdjęcie podpisane jako „Legijna Ochota”


17.09.17 „Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę”…

Mój muzyczny gust zmieniał się na przełomie 10 lat „Drogi Legionisty” wielokrotnie, ale na halę zawodów wjeżdżam z Fokusem 1998 „Powierzchnie tnące” na słuchawkach. Ukłon tobie, wkomponowanemu w podłogę… Yeah, genialnie mi się przekłada na walkę w tej zrytej łepetynie ze skrawkami artyzmu, ale chyba jednak też autyzmu…, heh. Wchodząc na ring lubię też sobie w głowie klasykiem z Łazienkowskiej zajechać, a mianowicie stare dobre: Dżihad Legia! Teraz dopiero będzie, kurwa, wojna, pasuje jak znalazł! Nijak to się ma do mojej wiary, ale mój dżihad też ma się nijak do tego muzułmańskiego. Ja prowadzę świętą wojnę ze sobą, ze stresem który wchodzę na matę pokonać, jednoczę w tej walce wszystko co znam, wszystko co uzbierałem podczas lat doświadczenia. Adrenalina powoduje kocioł. Fokus miesza się z dżihadem, a Jezus z kibolem. Wszystkie chrześcijańskie nauki układam sobie w głowie na co dzień, w drodze powrotnej, ale w okresie walki trzeba się zmobilizować, by wygrać. Boże chroń fanatyków i do przodu!

(więcej…)


16.09.17 RECENZJE: Kontratak – „W obronie ojczystej ziemi” (2017).

To w zasadzie druga pełna płyta tego śląskiego zespołu, ale debiutancki album na fizycznym nośniku. „Głos podziemia”, który ukazał się tylko w formie elektronicznej i kawałki ze składaków („Solidarni z górnikami” i „FOG – wydanie jubileuszowe”) jakoś nie powaliły mnie na ziemię, więc i tym razem nie spodziewałem się rewelacji. Czy słusznie? Tak i nie. Dawno nie musiałem kilkanaście razy przesłuchać jakiegoś CD, by móc coś o nim napisać. Zespół sam określa swoją twórczość jako Rock Against Communism i rzeczywiście, jest to klasyczny RAC w raczej średnim tempie, przeplatany od czasu do czasu wolniejszymi kawałkami. Całość spina mocny wokal, dobrze pasujący do tego typu muzyki.

(więcej…)


14.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Ostatnio kibice Legii zdecydowanie odcięli się od koszernej szmiry, którą zafundował widzom „Teatr żydowski”. Wystarczy wspomnieć co „Gówno Prawda” pisze o spektaklu Michała Buszewicza i Sebastiana Krysiaka: aktorzy (część mająca żydowskie pochodzenie) spotykali się z kibicami i rozmawiali – o antysemityzmie, byciu razem, żydostwie, trybunach, racach, oprawach, Holocauście, golach. Wplątali w race antysemityzm i myśleli, że przeprowadzają celną akcję wymierzoną w środowisko kibicowskie. Ale są lepsze kwiatki. W spektaklu „Jerzy” dociekał, dlaczego nie może przyjść na stadion w jarmułce i chałacie, a Małgorzata Trybalska ubolewała, że po straconym golu nie może przekląć, bo akurat odśpiewywany jest hymn. Aj… ależ to inteligentne! Tak jak recenzja „Gówno Prawdy” zakończona wnioskiem, że aktorzy zrobili dla środowiska więcej niż niejeden kibic Legii… Przepraszam, dla jakiego środowiska?

(więcej…)


LIST CZYTELNIKA: Codzienna walka o siebie.

Na wstępie dziękuję za „Drogę Legionisty”. Tego nigdy za wiele. Fajnie jest śledzić czyjś rozwój. Wiedzieć o rozterkach, problemach. Wiesz… to trochę jak podglądanie. Tyle, że mało kto zdaje sobie sprawę, że „obiekt” podglądany karmi duszę. W zależności co podglądasz – to dusza dostaje. Z biegiem czasu coraz bardziej chcesz, potem już pragniesz. Ani się nie obejrzysz a pożądasz podglądać. Czemu taki wstęp? Zachciało mi się do Ciebie napisać. Zachciało mi się napisać, że bardzo pożyteczną robisz robotę. Mam pragnienie przekazać Tobie, że Twoje teksty MAJĄ olbrzymi wpływ na czytelnika. Zapewne nie większy jak „Wyborcza” na jej czytelnika – ale nie zaprzecza to FAKTOWI, że mają. I właśnie moim porannym odkryciem jest, jak wielki wpływ mają. Do rzeczy. Mam 40 lat.

(więcej…)


11.09.17 „Błąd” Łony i Webbera [1] nabrał metafizycznego sensu.

Niedawno poszedłem sobie pogadać z Szefem i wyspowiadać się, myślałem, że jak zwykle zastanę o tej porze pusty kościół, a tam akurat ślub. Wyszedłem więc i na okolicznej ławce czekałem aż się skończy. Była ładna pogoda, otworzyłem Biblię i czytałem. Po chwili ławkę obok rozłożyło się trzech żuli, dwóch gdzieś się szybko ulotniło, jak dobrze słyszałem polowali na „zrobienie bramy” młodej parze. Ten jeden, który został (kurwa, nie mam kwiatów) zagadał do mnie, czy palę, ale o dziwo to on chciał mnie poczęstować tytoniem w bibułce. Nie – rzuciłem…

(więcej…)


11.09.17 Lekarz radzi: (D)odaj(T)empa(S)ensownym(P)raktykom.

W Piśmie jest napisane, by nie dbać zbytnio o własne ciało, ale jest również napisane, by rozwijać swe talenty. Jako, że Biblię mamy czytać całościowo, tłumaczę sobie pojawiające się zakazy wspomnianego typu tak, że po prostu nic nie może zastąpić Trójcy. Zastąpić! Nie mam nienawidzić, okej, ale jadę walczyć na zawodach – mogę tym samym wypróbować się bez negatywnych uczuć i celowego okaleczenia kogoś, a jednocześnie nie zwalać na chrześcijaństwo tchórzostwa, które mam do pokonania jako mężczyzna z chęciami do bijatyki. Inaczej mówiąc – ten typ, który musi sobie coś czasem udowodnić. Wiara jest idealna na tchórzostwo duchowe (być innym niż ten marny świat ode mnie wymaga), a trening walki na tchórzostwo cielesne (chociaż i tu wiara stawia przed nami pewne, innego typu, próby).

(więcej…)


9.09.17 Prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa.

W historii naszej białej cywilizacji mamy zaszczyt posiadać tradycję chrześcijańskiego rycerza. Jest to europejski odpowiednik samuraja, również wojownik, lecz znający naukę Jezusa Chrystusa. Tu, w Polsce, wierni swej tradycji i wierze, możemy czerpać tak naprawdę od każdego. Oczywiście trwają niekończące się spory o to „jak rycerze katolicy mogli używać przemocy, skoro są wyznawcami takiej religii?”. Podobny problem mają w Chinach. Buddyjska ikonografia ukazuje jednak Buddę w otoczeniu uzbrojonych bóstw depczących demony. To mogło dać niektórym buddystom (a nawet mnichom, zachowały się dowody na to, że Ci ze słynnego Shaolin wojowali już w VII wieku) pretekst do podjęcia walki, chociaż buddyzm jeszcze mocniej zakazuje udziału w wojnie. Podobnie w Biblii szuka się fragmentów o mieczu i wywracaniu stołów, tudzież obrażaniu Żydów przez Syna Bożego, by usprawiedliwić wojowniczą naturę wielu chrześcijan. O Bogu ze Starego Testamentu nawet nie ma co wspominać, bo to Bóg bardzo wojujący, którego (niektóre) metody zastąpiło jednak nowe przymierze Jezusa.

(więcej…)


7.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Po przejęciu władzy przez PiS, nacjonalizm zaczął tracić na mocy. Oczywiście, wielu by mi teraz udowodniło, że się rozwija, lecz nie bez powodu napisałem NA MOCY. Na tej mocy, która kazała nam działać w czasach PO. Łatwiej działać przeciwko ewidentnemu złu niż farbowanym lisom (za PRLu opozycja polityczna i kulturalna miała jeszcze bardziej czarno-białą sytuację, przynajmniej do czasu). Rozmycie się patriotyzmu za sprawą głównego nurtu politycznego nie jest jedynym powodem, kto jeździł po kraju na manifestacje ten czuł, że opada ogólne poczucie sensu. Na ulicach chociaż jest dobrze…, co pokazały ostatnie akcje chłopaków ze Śląska i zdobyty baner lewaków. Znaczna część tkwi sobie wygodnie w subkulturze, ale coś się jeszcze może w tej polityce głównego nurtu zmienić… Zobaczcie jak nagle pojawił się kryzys związany z migrantami, zaskoczył Europę tak, że do dziś demoliberałowie nie zmienili dyskursu, nie potrafią dodać do tego co się dzieje swojej teorii o tolerancji, bo takie dodawanie by po prostu nie wyszło. Ale będą musieli porzucić mydlenie oczu…, ludzie nie są ślepi. W tym momencie zaczyna grać muzyka z wczesnej „Godzilli” (klasyk za dzieciaka), lub serialu „Musashi Miyamoto” (1984-1985, polecam), gdy pojawia się tytułowy bohater w celu pocięcia wszystkich skurczybyków swoim samurajskim mieczykiem. W każdym razie – nadchodzi ktoś potężny, heh.  Ta potęga to nowy duch epoki, który natknie nowe pokolenia do krzyknięcia „Nacjonalizm teraz!” i ponownego ruszenia spraw do przodu. Nacjonalizm jest jedyną szansą upadającej Europy. Przy obecnej sytuacji etnicznej Zachodu, jakakolwiek Unia jest samobójstwem.

(więcej…)


4.09.17 Patrz na swoje serce i na Boga, a nie w tacę.

Również jestem zwolennikiem nurtu ubogiego w Kościele, ale nie jestem tak sceptyczny do wszelkiej ofiary jak np. hejterzy Rydzyka, czy Lichenia z typowymi klapkami na oczach. Jak pisał Leon Degrelle: Liczy się nie to, co się daje – barany czy miliony – ale żarliwość serca, która ożywia dar. I żarliwość tego, który przyjmuje… Po prostu w świecie katolickim panują trochę inne zasady i wiele różnych ścieżek do Pana. Jeśli ktoś kogoś wykorzystuje z premedytacją i ze złym zamiarem – będzie rozliczony, ale generalnie nie żałujemy Bogu na godne miejsce w świecie. Skoro oddać można mu wszystko, dlaczego nie pieniądze? Czy dla negujących naszą ofiarę są one najwyższym dobrem? Najwidoczniej! Poza tym… to moja sprawa, komu i ile daję. Jeśli naprawdę chcesz (!) załatwisz sobie ślub za darmo, a na tacę nie dasz nigdy… Jeśli naprawdę chcesz, będziesz w Kościele bez pieniędzy. A chcesz w ogóle w nim być, czy tylko czekasz na fotomontaże z „łojcem dyrektorem”?

(więcej…)


4.09.17 Z dala od hałaśliwej ciżby…

Przez te 10 lat pisania „Drogi Legionisty” stałem się innym człowiekiem, nie jest to jednak nic nadzwyczajnego, bo 10 lat to po prostu szmat czasu i musiałbym być „amebą zlewową”, lub być ciągle… w tłumie, by pozostać taki sam. Prócz zaliczenia tych wszystkich opisywanych tu meczów, koncertów, manifestacji, akcji, było to przede wszystkim 10 lat analizowania własnych ścieżek. Jedna myśl po drugiej, niemal codziennie – i tak jest do dziś. „Droga Legionisty” jest moją pustynią, na którą wychodzę spotkać się głównie sam ze sobą. Z tej pustyni wracałem już do niejednej meliny, kobiety, ale dziś wracam do Boga i żony, więc droga nie okazuje się ślepa.

(więcej…)


3.09.17 RECENZJE: Muerte y Calaveras (rock, Argentyna, 2017).

Argentyńska scena RAC to dla mnie (i przypuszczam, że dla większości słuchaczy takiej muzyki w Polsce) spora niewiadoma. Do tej pory miałem okazję sprawdzić tylko Nuremberg i przyznaję, że jak na tamten czas, byli dla mnie sporym zaskoczeniem na plus. Teraz w moje ręce trafił nie tak dawno wydany nowy krążek, jednej z (podobno) najlepszych grup w tamtym kraju – Muerte y Calaveras „Guerra de Guerras”. Spodziewałem się raczej old schoolowego brzmienia i, jak się okazało, miałem rację. Mocne, surowe gitary, raczej średnie tempo, do tego dobrze wpisujący się w całość dość niski wokal.

(więcej…)


3.09.17 RECENZJE: „Płonące dusze” (Leon Degrelle, książka, 1993).

Zacznijmy od cytatu z recenzowanej książki: Nuda jest chorobą pustych dusz i pustych głów. Życie szybko staje się wówczas niesamowicie bezbarwną harówką. Nie nudź się… nie uciekaj. Szukaj! Działanie autora wewnątrz Waffen SS jest powszechnie znane (recenzowałem tu jego „Front Wschodni”, zresztą w „Płonących duszach” również są DUCHOWE zapiski z tego frontu… rewelacja!). Warto dodać, że w 1930 roku Leon Degrelle wyjechał do Meksyku ogarniętego powstaniem Cristeros (pewnie oglądaliście „Christiadę” – jeśli nie, nadróbcie!), gdzie napisał serię artykułów o prześladowaniach katolików. Ogólnie kolejna osoba z gatunku: „gdzie on nie był i czego nie robił”… „Płonące dusze” powstały w 1993 roku, na przymusowej emigracji w Hiszpanii. Doświadczony autor potrafi przyznać się do błędów z dawnych czasów, pisząc wzniośle o Bogu i wierze, podkreśla, że nie jest zbyt godzien by stawiać się za przykład. Jest w tym wszystkim bardzo autentyczny! Znajomy pożyczył mi wydanie „Rekonkwisty”, które liczy sobie 146 stron w tym wstęp. Lektura minęła bardzo szybko i owocnie…

(więcej…)


3.09.17 „O wszystkim i o niczym”.

Z 11 rozdziału Księgi Kapłańskiej (Stary Testament): Jeżeli komuś wyłysieje głowa, to jest on łysy, ale czysty. Także no, tego… Ja – czysty człowiek, po rozmowie z Bogiem mógłbym gadać sam ze sobą – niczym Kinga Rusin na facebooku – ale wolę porozmawiać z Wami, zatem zapraszam na „O wszystkim i o niczym”. Ludzie, którzy zarzucają patriotom, że żyjemy tylko antykomunizmem („przeszłością”), postawieni są dziś w stan najwyższej gotowości, bo przecież „wracają (!) demony nacjonalizmu”. Nowocześni nacjonaliści zwracają uwagę głównie na problem uchodźców i kapitalizmu, a zatem… chyba mówicie o sobie, gdy zarzucacie „patrzenie wstecz”. Zerkamy głównie na dziś i przede wszystkim na niepewne jutro Europy, pamiętając o tym, co złego i dobrego było tu wczoraj. Patrzymy w przód, w przeciwieństwie np. do waszych idoli Niemców, którzy ciągle nie mogą uporać się ze starymi demonami, tak że aż opanowały ich nowe, których jeszcze nie potrafią nazwać. A za nimi nasi lewacy, czy też żałośni celebryci, wywaleni z głównych mediów, pełni złości dziennikarze… Jak jednak pokazuje życie w Polsce – paru gości w gotowości by w głowach czynić porządek. Zaczniemy od tego…

(więcej…)

Strona 7 z 220« Pierwsza...56789...Ostatnia »