8.06.17 Człowiek-zwierzę…? Szukaj! Fragment „Dziennika…”.

Mam nadzieję, że każdy Autonomiczny Nacjonalista wróci do wiary chrześcijańskiej, bo jest to po prostu mądre i racjonalne. Już Leon XII w 1891 roku wspierał prawa robotników, a więc koledzy ateiści-nacjonaliści nie głoszą dla Kościoła absolutnie niczego nowego. Pomijają przy tym istotną kwestię „skąd pochodzimy”, a zatem… i tak wrócimy do punktu wyjścia, szkoda czasu. Co z tego, że ludzie „anty” mają swoje tezy dotyczące Chrystusa, skoro… są to tylko tezy „anty”? Odpowiedzi na pytania w co sami wierzą są po prostu głupie (zazwyczaj ich nie ma…), a na pewno nie są bardziej racjonalne niż wiara chrześcijan. Tak jak wspominał G.K. Chesterton, nic nowego nie wymyślicie, bo Kościół wszystko już dawno ze sobą przegadał. Przegadał tak wiele i często tak wcześnie, że… twórcy „nowych/starych” zwątpień zdążyli o tym zapomnieć.

(więcej…)


8.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

Gdy wyjdzie grajkowi mecz, mawia się o nim czasem „pan piłkarz”. Quentin Jerome Tarantino to z pewnością „pan reżyser”. Czy to „Pulp Fiction” (wiadomo), czy nawet „Bękarty wojny”, którymi jarali się lewacy – można spodziewać się nietuzinkowej postaci, ciekawego dialogu – nie tylko strzelanki. Ostatnio strzeliło mi coś w plechach (sic!), odświeżam sobie klasyki, bo z nowości wieje nudą. Nic dla dużych chłopców! Kiedyś to nawet „Batman” miał klimat, a dziś podobne filmy przypominają kolejną pustą grę komputerową dla kretyna, który nie potrafi zrozumieć nawet najprostszej metafory poziomu czwartej klasy podstawówki. Na szczęście literatura nie zginęła, „Wzgórze Psów” Żulczyka świetne, szybko minęło tych prawie 900 stron thrilleru. Twórczość to jednak tylko świat wymyślony, sztuczni superbohaterowie. Lata pisania doprowadziły mnie do miejsca, w którym wiem, że żadnymi naszymi pasjami nie wypełnimy całkowicie miejsca, które powinno być zarezerwowane dla Boga. Ani danie komuś po ryju, ani używki, ani aktywizm, ani twórczość nie spowodują spokoju i nie gwarantują wieczności. By to odczuć wystarczy „wyjść na pustynię”, a więc zostać samemu ze swoimi myślami – na dłużej. Owszem, można próbować całe życie zakrzyczeć głos, ale to jak życie na wiecznym speedzie, bezsensowna gestykulacja rączkami. A czasem pierdykną plecy i zostaniesz sam w pustym domu…  John Travolta tam nie przyjdzie…

(więcej…)


7.06.17 RECENZJE: „Szturm. Antologia nowoczesnego nacjonalizmu”.

„Szturm” istnieje w sieci od około trzech lat. Przez ten czas ukazało się w nim wiele świetnych artykułów, prezentujących nacjonalistyczne spojrzenie na sprawy, które dotąd były poruszane w niewielkim zakresie lub wcale. Dlatego dobrze się stało, że dzięki wydawnictwu Capital, kilkadziesiąt z nich zostało uwiecznionych na papierze. Czekałem jak głupi na tę książkę, tym bardziej, że jest to pozycja, którą absolutnie musiałem mieć. Na szczęście, po skontaktowaniu się z wydawcą, wszystko się wyjaśniło i wreszcie mogłem oddać się lekturze. Teksty zostały podzielone tematycznie na pięć części: ideologia, gospodarka, stosunki zagraniczne, historia i wywiady. Łyknąłem wszystko od deski do deski, ciężko wyróżnić jakiś jeden felieton, ale dla mnie najbardziej interesujące były pierwsze trzy działy, choć i część historyczna jest niestandardowa, bez powielania tematów wielokrotnie poruszanych w ruchu, czy nawet obecnych w mainstreamowych mediach.

(więcej…)


„Droga Legionisty. Dziennik odsuwania gałęzi” – 27.05.2017. Na 10 lat!


4.06.17 Legia Warszawa 0-0 Lechia Gdańsk (ostatnia kolejka sezonu).

Gorąco. Z jogurtem greckim mieszam borówki i truskawki, koktajl przypomina smaki lata… aj! Smaki lata przypomina też fanowi futbolu ostatnia kolejka sezonu. Legia-Lechia, finisz rozgrywek 2016/2017, mecz o Mistrza, wszystko w naszych rękach, ale sytuacja niepewna. Gorąco!!! Czy mogło być lepiej? Powiem tak – z happy endem nie…, ale w przypadku porażki – tak, moglibyśmy mieć już tytuł zapewniony wcześniej. Kilka meczów było jak zwykle przechodzonych. W każdym razie z potężną dawką emocji i szczyptą niepewności tłumy zmierzały ku Łazienkowskiej 3. Goście zapowiadali zapełnienie klatki w komplecie, zwizytowali trening Lechii, mobilizując ją do wiary w tytuł i takie tam. Ostatecznie jednak grający w dziesiątkę i… na czas przybysze z Pomorza nie mają nic, a Mistrzem Polski jest Legia! Kilka opraw, nerwowe oczekiwanie do końca, siedzenie po ostatnim gwizdku 10 minut z telefonami w rękach… To była emocjonująca końcówka sezonu w tej dziwnie skonstruowanej lidze!

(więcej…)


3.06.17 Trzeci rok z rzędu na lednickich polach…

Patrzę czasem na ludzi i zazdroszczę im, że tyle w nich dobra. Że mogą mieć pozytywne nie tyle dni, co całe tygodnie. U mnie pozytywny dzień to wyjątek, zazwyczaj taplam się w czymś, narzekam… Właściwość twórcy? To wolałbym raczej nie tworzyć i po prostu cieszyć się dniem. Niestety, noszę w sobie jakby bóle całego świata, a na pewno otoczenia – dobija mnie wszystko po kolei, wykręca bebechy, nie daje szans dłużej się wyluzować. Cenię Lednicę, bo byłem tam dwa razy i nigdy niczym się tam nie przejmowałem, odzyskiwałem równowagę i trzeźwe spojrzenie. Czuję tu dużo pozytywnych wibracji, mimo że nowy sposób ewangelizacji to raczej nie mój klimat. Taka atmosfera to jednak rzadkość na osiedlach. To rzadkość w moim życiu, chociaż tak być nie powinno!

(więcej…)


3.06.17 „O wszystkim i o niczym”.

– Idź na salę, forma spada! – Nie spada, kurwa, przestań, odpocznij… – Spada, spada… Biegnę w niedzielę przed 8:00 przez miasto, umówiłem się na crossfit z garstką podobnych nałogowców. Sportowy tryb życia jest na tyle… trybem życia, że nawet nie chce mi się już o tym pisać, to tak jakby pisać o codziennej wizycie w toalecie, która po prostu musi się odbyć, bo dwójka zamęczy. Tym razem biegnąc ujrzałem zwykły-niezwykły pejzaż, mianowicie na mej nierównej ścieżce, niczym rewolwerowcy w starym westernie, stali o to trzej jegomoście ze swymi pistoletami. W sensie po prostu szczali, chwiejąc się na szeroko rozstawionych nogach – w pozach typu Aniołki Charliego na plakacie, w ten oto sposób zmierzając do swych chat (?) po bogatej w procenty sobotniej nocy. Było niemal pewne, że czeka mnie co najmniej pyskówka, ale prawdziwym cudem nikt nie rzucił durnego tekstu do faceta w (sportowych!) rajtuzach, a mnie udało się slalomem wyminąć rewolwerowców i ich kule. Ile byśmy nie napisali – i tak świata nie zmienimy. Możemy jednak zmieniać siebie. Ponad 10 lat temu szczałem tam razem z nimi, myśląc, że jestem zajebisty luzak. Wierzysz w to jeszcze?

(więcej…)


3.06.17 Muszę, muszę, muszę…

Chciałbym odpocząć od natręctw. Od tego, że muszę zrobić trening, od tego że nie mogę zjeść chipsa – chciałbym odpocząć od tych absurdalnych dla większości wyrzutów sumienia (rozumieją mnie za to ludzie, którzy są na skraju wagi w swoich zawodach sportowych…). Od samodyscypliny. Chciałbym porzucić na pieprzony tydzień myślenie o przyszłości, o moich podopiecznych, o śmierci. Były momenty, w których osiągałem w tym zaskakujący dla samego siebie poziom, ale trudno o dyscyplinę i skupienie wewnątrz betonowej dżungli. Nie, że świadomie odchodziłem od spokoju ducha, tłumacząc to obecnością bloków. Skupienie po prostu rozmywało się gdzieś na ruchomym rondzie, w przejściu podziemnym, w galerii handlowej, na stadionie, w dniu otwierania koperty z podatkiem…

(więcej…)


„Dziennik odsuwania gałęzi” zine (Ł. Grower, 27.05.2017) – spis treści !

Różne są ziny – o sztuce…, kiedyś były nawet takie o samej piłce (nie o ultras)…. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by wydać w formie zina swój własny dziennik, tym bardziej, że wpisy dotyczą tego co pozostaje w sferze zainteresowań tego e-zina od zawsze. Zawsze na „Drodze Legionisty” było sporo prywaty. „Dziennik odsuwania gałęzi”, który puszczam po przystępnej cenie (znacznie podrożał list priorytetowy!) – wychodzi dokładnie w dziesiątą rocznicę istnienia projektu o nazwie „DL”. To 27 maja 2007 napisałem do Was po raz pierwszy pod tą nazwą. Jest to dla mnie ważny dzień także w innym kontekście niż pisanie. Także ja dziś „świętuję”…, a Wy zapoznajcie się ze spisem treści zinowej świeżynki, puszczajcie to w eter i przede wszystkim zamawiajcie przez konto! Zina nie ma w żadnym sklepie – kupisz go tylko u mnie, do czego gorąco Was zachęcam! DTSP!

(więcej…)


27.05.07-27.05.17.

Bliska osoba przyniosła mi tort, który postawiłem „w moim królestwie” (jak chciał mnie kiedyś obrazić jeden „hejter”), więc zrobiłem zdjęcie. Takie czasy, torty się fotografuje, a nie konsumuje. Stary monitor, który dostałem od czytelnika, bo mój mi się przepalił od pisania do Was – nadal, jak widać, stoi i służy. Raca nie taka jak na stadionie, ale w warunkach domowych wystarczy. 10 lat temu narodziłem się na nowo, rzuciłem imprezowanie i stworzyłem „Drogę Legionisty”. Gdyby ktoś wiązał to bezpośrednio z początkiem pisania (a i takie „hejterki” miały pomysły), jest w błędzie, bo pisałem pod inną nazwą od 2003 roku. To jednak „DL” uznaję za początek, kiedy udało się pozbierać wcześniejszy chaos związany z tym, że nie do końca rozeznawałem jakie ja mam tu, kurde, powołanie. Bo nie wiem co jest większą fazą – chlać, czy mieć 18 lat i chcieć zmieniać świat, heh. Dziś mam 30 i jestem dużo mniej naiwny. Dziękuję Wam za te 10 lat.

ŁG


26.05.17 RECENZJE: Tau – „On” (album rap, 2017, 2 CD).

Częstą reakcją na katolickie nawracanie jest – ale po co oni to głoszą? Myślą, że zjedli wszystkie rozumy? Niech zostawią tą wiarę dla siebie, odwalą się ode mnie i wszystko będzie w porządku! Brzmi racjonalnie, nie? Ale nie z punktu widzenia wierzącego, który nie może znieść, że niewierzący pogrążeni są w grzechu i nie znają tej cudownej czystości, uwolnienia. Bóg nie chce dać Ci „sto lat”, a wieczne życie („Wieczności”), które świat odrzuca. Głoszenie słowa to dzielenie się Dobrą Nowiną, że została pokonana śmierć. Tau robi to w sposób najbardziej dla Ciebie przystępny. 26 maja 2017. „On”… nie chodzi jedynie o Boga, lecz również o „włączenie”. Drugi CD albumu nazywa się „Off” – „wyłączony”. Jak zwykle Piotrek wprowadza w tytuł grę słów. Gra słów to zresztą jego drugie imię, za które zapłaciłem symboliczną cenę. Co to jest jakieś 30 zł za taki materiał? Nic. Lećcie lepiej do sklepów i „włączcie się”. Pora żyć!

(więcej…)


25.05.17 Do skoksowanych sarenek. Z dedykacją od człowieka.

Za dwa dni 10 lat „DL”. Wczoraj byłem dzieckiem – jedną nogą w piekle. Dzisiaj jestem mężem – jedną nogą w niebie. Wczoraj byłem w szkole – dziś prowadzę lekcje. Wiele się podczas tych 10 lat nauczyłem, ale najważniejsze jest podejście do kwestii zła. Nie chodzi o cukierkowy pacyfizm. Zauważcie, że niektórzy na ulicy widzieli dużo, żyją poza prawem i na pewne zwyrodnialstwo się nigdy nie zgadzają (piona!), mimo że żyją w podziemnych środowiskach, a są tacy, którzy nie mają hamulców, depczą wartości. Oddzielenie jednych od drugich to dla mnie przełomowa sprawa. Nie można dyskutować z grzechem, bo cię pożre. Nie ma z jednej strony Bóg – Honor – Ojczyzna, a z drugiej np. traktowanie kobiet jak worków na spermę. Odzywają się do mnie różni (auto)kozacy-cieniasy, którzy nie potrafią walczyć, a chcą nauczać. Prężą się – „takie z nich zwierzęta, że nie potrafią żyć jak Mistrz przykazał”, a że teoretycznie wspierają dobre wartości, powinno się ich nazwać po imieniu – owszem, jesteście zwierzętami, ale to miks skoksowanej sarenki z kameleonem. Tak Was pewnie widzi Stwórca. A jako, że szatan krąży jak lew, łamie sarenkom nóżki i wpieprza ich mięcho (jako, że skoksowane to będzie miał więcej, wpasuje się przy okazji w trend GMO).

(więcej…)


25.05.17 W czasie wojny i tak znajdziemy się po tej samej stronie…

Od kiedy przestaliśmy iść – w miarę – ramię w ramię i wprowadzać w życie nowe pomysły na fali ulicznego, podziemnego fanatyzmu (fakt – pod dość ogólnymi hasłami, które wtedy widocznie wystarczyły…), popadliśmy w marazm skutkujący z kolei oskarżaniem jeden drugiego. W tym oskarżaniu dużo jest prawdy – nie ma co generalizować i zamieniać się z kolei w kółko wzajemnej adoracji, ale przecież bluzgamy się… stojąc de facto przed lustrem, za plecami widząc białego orła. Pozostaniemy nacjonalistami, ale pozostaniemy marginesem – te głosy są zatem głosami zwyczajnej frustracji. Nosimy na barkach „dobrą zmianę”, która po raz kolejny nie zrobi nic z brutalnością policji, która nazywa nas „patriotami NATO”, nie chce opuścić struktur UE i wiele innych, a to wszystko pod biało-czerwonymi flagami, co przysłania wzrok tysiącom naszych braci i sióstr, którzy zbyt szybko odetchnęli z ulgą.

(więcej…)


24.05.17 RECENZJE: „Barras” (komiks kibicowski, Argentyna, zeszyt 3).

Z surrealistycznej „Świętej Góry” zejdźmy nieco na ziemię, polećmy do przyziemnej do bólu Ameryki. Dotarł do mnie trzeci zeszyt komiksu argentyńskiego grafficiarza o nazwie „Barras”. Znowu 28 stron w tym sztywna okładka dużego formatu. Znowu 18 zł ceny (w sklepie „To My Kibice”). Znowu zagłębiłem się w świat bandy Indiańca i gości od Xuxy. Ponownie mogłem podziwiać czarno-białe kartki o klimatach mafijno-kibolskich, co stanowi jedyną w swoim rodzaju pozycję na rynku. Ponownie czytało się bardzo szybko, bo taka jest zazwyczaj charakterystyka komiksu. Klimatyczny komiks odłożyłem na półkę i z pewnością będzie co pokazywać innym kolekcjonerom kibolskich ciekawostek, gdy nawiedzą mój zakurzony kwadrat. Fanów komiksu nie ma wśród nas zapewne zbyt wielu, ale właśnie jako ciekawostkę i coś innego warto ten tytuł sprawdzić.

(więcej…)


24.05.17 RECENZJE: „Święta góra” (surrealizm, Jodorowsky, 1973).

Nie wiem jak jest po grzybach, czy LSD, bo nigdy nie jadłem, ale podejrzewam, że Alejandro Jodorowsky (ukraiński żydek z… Chile) wręcz przeciwnie. Obejrzałem polecaną mi „Świętą górę” z 1973 roku, surrealistyczną wizję… no właśnie – czegoś, a w międzyczasie żona puknęła się w głowę i uciekła do sypialni. W dzisiejszym kinie podniecamy się jedną, dwoma metaforami na cały film, a „Święta góra” cała jakby jest metaforą, trzeba by ją pewnie obejrzeć co najmniej kilka razy i pogrzebać trochę w źródłach, by odkryć (dopiero) co ważniejsze. Wszystko jest tak zmieszane, że sukcesem jest być typowym konsumentem i nie odejść od ekranu. Gdy jednak wytrwasz i poczekasz aż wkręcisz się w ten surrealizm, zaczniesz go rozumieć i przez mgłę zacznie się przebijać przekaz. Nie będzie łatwo, bo bogactwo symboli jest tak spore, że trudno je ogarnąć – tym bardziej dziś.

(więcej…)

Strona 7 z 215« Pierwsza...56789...Ostatnia »