13.07.10 CO FANATYZM NAM ODDAJE?

Zaczniemy pytaniem niczym z krzyżówki. W chwili bólu, beznadziejności i porażki masz w tym punkt zaczepienia. Na osiem liter. Co to? Podpowiem. To fanatyzm. No bo jak tu się załamać…Nie można. Czekają kumple, mecze, klub sportowy i masa wydarzeń z tym związanych. Nie poczuje tego przykładny obywatel, dajmy na to Andrzej. Andrzej całe życie poświęcił karierze, tyrał jak pies i kiedy w „idealnej rodzinie” kobieta puści mu się z sąsiadem, wpadnie pod samochód itp. …straci CAŁY sens życia. To, dla kogo 20 lat ciężko pracował okazało się zdradliwe i tego nie warte…Nie dziwię się zatem fali samobójstw u takich ludzi, a moi rodzice znali nawet jeden taki przypadek. Był to jeden z przypadków, z których uczyłem się – na błędach innych! Równocześnie trzeba robić wiele rzeczy, żyć pełnią życia. Bo jeśli mamy tylko jedno – bardzo często kończy się to tragicznie. Na nastaniu trudnej do zniesienia pustki.

Mecze, działalność polityczna, kumple, treningi – chyba nie muszę przekonywać, że z takim arsenałem realnych pasji problemy tzw. szarego życia będą dla Was łatwiejsze do zniesienia. Lecz co ważne – naprawdę trzeba to kochać, bo na siłę się pasji nie znajdzie, a tym bardziej nie znajdzie się w niej ukojenia. Nie będzie taką, dla której gotów jesteś zostawić wszystko. I wszystkich.

Narkoman ucieka w dragi, alkoholik w alkohol, naiwny czubek wierzący w krainę miłości w samobójstwo, a fanatyk ucieka w fanatyzm. Dlatego mimo, iż policjant z prokuratorem uważają, że moje życie jest delikatnie mówiąc nienajodpowiedniejsze dla tzw. porządnego obywatela – wiem, że się mylą i mam ich gdzieś. Bo to nie System ani to co proponują oni trzyma ludzi przy życiu. Przy życiu i przy pewnym poziomie trzyma ekipa kumpli, klub, któremu kibicuje + klub, w którym ćwiczę i działalność z tym wszystkim związana.

Na ścieżce życiowej pojawiła się wiara w wyższy cel życia niż praca, szkoła i schemat. Występuje satysfakcja, która jest niezależna od sytuacji materialnej. A jeśli jedna ręka zostanie urwana…pozostanie druga. Nie jak u wspomnianego Andrzeja, który rękę ma na starcie tylko jedną i mimo, iż przez społeczeństwo stawiany jako przykład – w sytuacjach ekstremalnych często przegrany. Ot – pewien paradoks z prozy życia. Dowód na to, że nie ma recepty na szczęście. Ktoś lub coś się nami bawi i odrzuciło schematy, chce by było nam ciekawiej. Nigdy nie wiesz jak skończysz – pasje i kumple są jak pancerz. Pomagają się podnieść gdy los rzuca kłody pod nogi. Masz większe szanse. Musisz jednak być człowiekiem, dla którego żyć to jeszcze nic. Fanatyzm to dar – nie wada. Ósmego dnia Bóg dał nam kluby, a dziewiątego patriotyzm.  

Fanatyzm jest w porządku i jest bardzo sprawiedliwy. Poświęcasz mu wszystko, ale kiedy coś straciłeś – pierwszy podaje ci rękę. Gdy myśli krążą wokoło jednego („to koniec”), on często jako jedyny mówi – nie! Pozostały misje do spełnienia, nie warto! Trzeba dokończyć to co zacząłeś, nie możesz zawieść ludzi, których połączył z tobą klub sportowy, poglądy polityczne bądź wspólne kroczenie fanatyczną ścieżką. Nie można odpuścić, stoczyć się, bo przecież…„(…) Przemyśl dzieciaku ile jest jeszcze w życiu rzeczy…na Łazienkowskiej meczy (…)” jak rymowała w latach 90tych Molesta („PKU” – Patrz Komu Ufasz).

Nie chcę „nauczać” niczym jakiś mesjasz, ale polecam Wam pewne podejście do życia, które się przyda. Trzymajcie się mocno tego, co czyni Wasze życie ciekawym. Tego dla czego warto żyć. Czym więcej pasji i fanatyzmu – tym bardziej pomaga kiedy jest taka potrzeba.

Ł.